~5~
"Dopiero późną nocą,
przy szczelnie zasłoniętych oknach,
gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości."
Wrócił do domu całą drogę myśląc o Catalei. Usiadł na krześle w kuchni i z niezwykłym zaangażowanie stukał palcami o blat stołu. W domu panowała cisza co oznaczało że reszta musiała wyjść. Wyjął z szafki szklankę i nalał do niej niewielką ilość wódki, dodając soku. Wyszedł na taras i usiadł na bujanym fotelu, kładąc nogi na chłodną, metalową barierkę. Podparł ręką głowę, wpatrując się w niebo. Momentalnie na myśl przyszłą mu Cataleya. Przypomniał sobie jej spojrzenie, w którym tkwił magiczny blask. Uśmiechnął się biorąc łyk trunku. Miała w sobie coś takiego co go urzekło i spowodowało że chciał jej więcej i więcej. Nie był to pociąg seksualny jak do tej pory miał, to było coś więcej, coś głębszego co przeszywało go na wylot. Poczuł nieodpartą pokusę aby jej pomóc. Nie znał jej dobrze, ale wiedział że nie ma łatwego życia. Nie chciał więcej patrzyć na jej smutek, siniaki..W pewnej chwili usłyszał głośne śmiechy i dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Odstawił szklankę na wiklinowy stolik i z niechęcią podniósł się, udając w kierunku korytarza. Spojrzał na otwierające się drzwi przez które weszli jego kumple z zespołu wraz z jego siostrą.
-Noo stary, gdzieś ty się podziewał?!- podszedł do niego pijany Izzy- Zaliczyłeś już jakąś panienkę?- spytał poklepując go po ramieniu. Chris poczuł jak niepohamowana złość zbiera się w nim. Zacisnął mocno wargi, próbując opanować negatywne emocje. Nie wiedział czemu te słowa aż tak go wkurzyły.
-Odpieprz się.- warknął ze złością strącając rękę kumpla ze swojego ramienia. Odwrócił się na pięcie, kierując się do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami komunikując tym samym że nie jest w humorze. Eva spojrzała zaszokowana na chłopaków.
-Ciekawe co go ugryzło?- Jay spojrzał na nią.
-Nie wiem. Nigdy się tak nie zachowywał- blondynka zmrużyła oczy zastanawiając się co mogło się stać. - Pogadam z nim później- powiedziała spoglądając na bruneta, który kiwnął głową uśmiechając się do niej. Odwzajemniła uśmiech wpatrując się w jego czekoladowe oczy które przyprawiały ją o zawrót głowy.
***
Brunetka szła ulicami Rio uśmiechając się do ludzi których napotykała na drodze. W sercu czuła radość, która rozpływała się po całym jej wnętrzu. Przystanęła na moment opierając się o zimne cegły budynku. Wzięła kilka głębszych wdechów przymykając oczy. Musiałą uspokoić emocje które w niej szalały. Otworzyła powieki kierując je ku niebu. Ścisnęła różę którą dostała przypominając sobie twarz blondyna, który wpatrywał się w nią. Był tak blisko. Sama nie wiedziała, dlaczego jej ciało reaguje tak na niego. Potrząsnęła głową próbując wyrzucić z głowy blondyna. Ruszyła przed siebie szybkim krokiem. Weszła do willi zamykając drzwi jak najciszej tylko potrafiła. Poczuła w sercu jakiś dziwny lęk. Weszła do salonu i zamarła.
-Witaj Cataleyo. - na sofie siedział jej „opiekun” i przyszły teść. W jednej ręce trzymał szklankę z whisky a w drugiej swoje drogie kubańskie cygaro.
-Witaj Marco. - odpowiedziała próbując pohamować drżenie głosu.
-Gdzie byłaś?- spytał biorąc łyka swojego ulubionego trunku.
-W klasztorze. - dziewczyna przełknęła ślinę, wypuszczając powoli powietrze z ust.
-Sama ? - spytał patrząc na nią przenikliwie. Jej serce przybrało szybszego tępa a jej usta zaczęły lekko drżeć. Czyżby widział ją z Chrisem? To oznaczało by koniec. Zwilżyła usta koniuszkiem języka unosząc kącik ust lekko do góry, by zapobiec jego drżeniu.
-Tak byłam sama. Nie mam już przyjaciół. - to drugie zdanie wypowiedziała prawie niedosłyszalnym szeptem. - Czy mogę pójść do siebie, jestem zmęczona? - spytała spoglądając na mężczyznę, który bacznie jej się przyglądał.
-Tak, tak. - odpowiedział zaciągając się cygarem.
-Dobranoc. - powiedziała lekko skłaniając się .
-Dobranoc Cataleyo. - odpowiedział jej. Brunetka odwróciła się na pięcie po czym szybkim krokiem udała się do swojej sypialni. Gdy zamknęła drzwi opadła na podłogę ciężko oddychając. Przygryzła wargę, zamykając oczy i próbując wyrównać swój oddech. Zacisnęła dłonie na wełnianym dywanie mrucząc coś pod nosem. Otworzyła oczy i spojrzała na różę, która leżała obok. -Nie mogę dopuścić do tego..-wyszeptała biorąc kwiat w dłonie i wstając na nogi. - To zbyt ryzykowne. - wyszeptała wyrzucając go do kosza który stał obok biurka. Usiadła na łóżku, chowając swoje nogi pod kocem. Objęła je rękami i schowała głowę, przymykając oczy. W myślach ciągle widziała przed sobą te wspaniałe oczy, uśmiech, dołeczki. Na policzku czuła jego oddech. Po jej plecach przeszedł dziwny dreszcz a w brzuchu poczuła dziwny ucisk.
-Co się ze mną dzieje.- wyszeptała potrząsając głową tak jakby chciała wyrzucić blondyna ze swoich myśli. - Przecież ja nie mogę!- gwałtownie wstała zrzucając koc z kolan. Poszła do łazienki, odkręciła zimną wodę po czym przemyła twarz kilka razy. Spojrzała w swoje odbicie i poczuła się jak najbardziej żałosna i podporządkowana osoba na świecie. Zacisnęła pięści, spuszczając wzrok na dół. Nie chciała patrzeć na siebie. Najważniejsza dla niej była Roxana i to by ją odzyskać.
***
Blondyn siedział przy biurku pisząc coś na kartce. W jego głowie cały czas siedziała brunetka. Widział jej oczy które swoim blaskiem oświetliły by nawet najciemniejszy zakątek. Jej uśmiech który był uzależniający i ten zapach który roznosił się przy każdym jej ruchu. Przymknął oczy wyobrażając ją sobie, a uśmiech od razu zagościł na jego twarzy. Sam nie wiedział dlaczego tak na niego działała. Była inna i może to go przyciągało.
-Chris możemy pogadać?- w progu stała Eva. Blondyn odwrócił się w stronę siostry uprzednio otwierając oczy.
-Tak. Coś się stało?
-To ja przyszłam o to zapytać.- weszła do środka zamykając za sobą drzwi. Chłopak popatrzył na nią nie wiedząc o co jej chodzi.
-Naskoczyłeś tak na Izzyego.- powiedziała widząc jego minę.
-Aaa to...To nic takiego. Po prostu denerwują mnie jego docinki.- posłał siostrze lekki uśmiech
-Na pewno nic się nie wydarzyło.- podeszła do niego i kucnęła by spojrzeć mu w oczy.
-Na pewno, nic się nie stało. - chłopak utwierdzał ją w tym przekonaniu.
-To dobrze. Ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.- wstała z uśmiechem na twarzy.
-Tak wiem wiem.
-O a to co?- dziewczyna wzięła kartkę która leżała na biurku. - „Bo dziewczyna taka jak ty jest wszystkim czego pragnę. Bo dziewczyna tak słodka jak ty, może spełnić me marzenia. Bo dziewczyna taka jak ty, może zmienić moje szare niebo w niebieskie. Dziewczyno, przysięgam, że nie ma niczego, czego bym nie zrobił, dla dziewczyny takiej jak ty..” - ładne.- blondynka spojrzała na niego.
-To nic takiego.- zabrał jej kartkę.
-Chris czy ty się czasem nie zakochałeś?- zmrużyła oczy ciągle patrząc na niego.
-Eva..oszalałaś.- spojrzał na nią z zabawnym wyrazem twarzy.- To moja praca. Mam wenę więc staram się coś napisać.
-No ok ok. Nie denerwuj się już tak braciszku.- poczochrała go po włosach śmiejąc się głośno.
-Dzięki, układałem tą fryzurę przez pół godziny- spojrzał na nią z wyrzutem po czym oboje wybuchnęli śmiechem.
-Dobra blondasie uciekam a ty sobie tu twórz.- puściła mu oczko po czym wyszła.
Uśmiechnął się sam do siebie. Brakowało mu siostry, ale wszystkiego nie mógł jej powiedzieć. Podszedł do okna za którym panowała już całkowita ciemność. Ulice były rozświetlone lampami a niebo było pełne gwiazd. - Zupełnie jak Twoje oczy.- uśmiechnął się na samą myśl o jej oczach. Usiadł na łóżku biorąc swój telefon. Trzymał go, zastanawiając się co ma napisać. Po chwili namysłu wystukał w klawisze słowa, które przyszły mu na myśl i wysłał wiadomość. Odłożył telefon i położył się. Założył ręce za głowę, wpatrując się w sufit.
***
Leżała na łóżku próbując zasnąć. Kręciła się z boku na bok. Wszystko nagle jej przeszkadzało, poduszka była zbyt ciepła, a pościel za bardzo aksamitna. Nie mogła znaleźć swojego miejsca na łóżku, do tego w jej umyśle ciągle krążyła twarz Chrisa. Ten jego słodki uśmiech doprowadzał że w brzuchu czuła dziwny ucisk, a serce mimowolnie samo przyspieszało swoje tempo. Starała się o nim nie myśleć ale wszystko na marne. Uderzyła pięściami o prześcieradło patrząc tępo w sufit. Nagle usłyszała cichy dźwięk sms-a. Podniosła się i sięgnęła po telefon. Wiadomość była od nieznanego numeru. „Twoje oczy są jak gwiazdy, nic dziwnego że gdy patrzę na te na niebie, wydaje mi się że widzę Ciebie, że wpatruję się w wszechświat Twoich oczu. Śpij dobrze księżniczko.
C:*** „
Jej oczy zaszkliły się a usta zaczęły drżeć. Przygryzła wargę oddychając ciężko. Wzruszyła się, ale czuła w sercu że to nie powinno mieć miejsca. Nie w jej życiu, które jest starannie obmyślone i poukładane w plan, którego musiała się ściśle trzymać jeśli chciała odzyskać to co jest dla niej najważniejsze. -Ohh Chris..- wyszeptała kładąc się. Przytuliła twarz do poduszki, a z jej oczu wypłynęły łzy.
Cdn..
Przeczytałam odcinek i myśle sobie..... w czym problem bo ja go nie widze :) wiesz że dla mnie piszesz pięknie i odcinek też jest piekny sam w sobie:* Chris się zakochał, zakochuje się też powoli Cataleya? (nie wiem czy dobrze napisalam imie:D ), czuć w powietrzu szykująca się miłość, niełatwą ale zwycieską:* Pięknie Kochana , i nie chce słyszeć innego słowa. jak dla mnie możesz tworzyć takie odcinki codzień * :*
OdpowiedzUsuńUmarłam <3
OdpowiedzUsuńWatrin, taki romantyczny <3
niech się zbratają :D
!!
Chris romantyk! <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie jak zawsze. Co mam więcej dodać?
Ummm następny poprosze :*
OdpowiedzUsuńO, nowe. Czeka mnie nadrobienie zaległości, bo przecież z show me love nie byłam na bieżąco:) ale jak przeczytam to zostawię od siebie jakieś słówko, nie będę na razie pisać ot tak, skoro nie czytałam od początku.
OdpowiedzUsuńBuziaki i może troszkę późno, ale wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku! :*
Dodałam u siebie :* zapraszam
OdpowiedzUsuńDopiero odczytałam te wszystkie komentarze, jejku. Nie, po prostu od września do grudnia miałam naprawdę ciężki czas. A teraz kiedy chcę się zalogować na bloga wyświetla mi informację, że podany @ nie istnieje. Dlatego już nawet nie wpisuję adresu bloga w miejscu witryny, bo nie mogę nic tam zrobić. Przeczytałam to co pisałam i zaczęłam się śmiać, bo teraz napisałabym wszystko inaczej :))
OdpowiedzUsuńTak, już jest zdecydowanie lepiej. No właśnie bardzo mnie zdenerwowała ta sytuacja. Napisałam już w końcu 9 rozdziałów, a w moim przypadku to naprawdę dużo!:P pomyślę przez weekend co z tym zrobić, ale jedynym wyjściem prawdopodobnie będzie nowy blog i co się z tym wiąże coś nowego. W międzyczasie nadrobię sobie trochę blogowych zaległości:)
OdpowiedzUsuńHaha:) Tylko, że jeszcze nie mam pomysłu na kolejne! O kurcze, w nagłówku dodałaś jedno z moich ulubionych zdjęć Krzycha :D dozgonna wdzięczność, bo jak tylko tu się wchodzi można nacieszyć oko ;)
OdpowiedzUsuńsuper opwiadnie bardzo mi się podoba i chris romatyki po prostu super .i czekam następne opwiadnie buzaki papa
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 32 rozdział "Chyba jestem w niebie.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Jestem w potężnym szoku! Jak ona może żyć z takim potworem. Albo może inaczej: jak w ogóle można tak traktować kobietę z którą się jest? W ogóle kobietę, drugą osobę? Nie wiem dlaczego ona wciąż jest w tym związku. Chociaż doszukuję się tutaj jakiejś skomplikowanej relacji, która ma lub miała związek z jej rodziną. Współczuję jej, bo ja chyba oszalałabym z nerwów. Skoro za odejście na sekundę od jego boku oberwała w taki sposób i "na zapas", to co mogłoby się stać gdyby ten boxer dowiedział się o jej spotkaniach z Chrisem. Dużo ryzykuje. A Krzychu jaki romantyk:) trochę jak młody chłopiec, który dopiero się zakochał. ale chyba szybko dostanie lekcję życia, skoro decyduje się na wplątanie w dziwny układ tego narzeczeństwa. Jestem w szoku, ale pozytywnym, bo pojawiło się we mnie ziarno niepewności i prawdopodobnie szybko to wszystko się nie rozwiąże, znając panią autorkę:P za ewentualne błędy, literówki, przejęzyczenia przepraszam, ale właśnie pomalowałam paznokcie, więc pisałam jak ktoś, kto dopiero poznaje w jaki sposób działa klawiatura:))) chciałabym jeszcze tylko zauważyć, że od dodania ostatniego wpisu minęły 3 dni, a za 54 minuty aż 4 dni. także wiesz co masz robić;)
OdpowiedzUsuńNie dziwie się, że Chris zareagował tak gwałtownie, bardzo zależy mu na dziewczynie, a ona jest z kompletnym debilem, który tylko ją krzywdzi.
OdpowiedzUsuńTen cały Marco -wredny typ. Wrrrr.
Strasznie mi jej żal, a to jak wyrzucała różę złamało mi serce :( Ale potem ten sms od Chrisa posklejał je z powrotem! ;D <3
No, i blondyn napisał dla niej piosenkę :D Romantycznie ;)
Relacja siostra-brat, mam szczególnie na myśli to czochranie włosów takie prawdziwe :P
Pozdrawiam :*
i do zobaczenia popołudniu, bo po pracy planuje tutaj wrócić :D