~4~
"gdy myślę o tobie
to tak
jakby motyl trzepotał w dłoni
uwięziony i ślepy"
Szedł krętymi uliczkami Rio trzymając w ręku białą różyczkę, od razu wybrał właśnie ten kwiat ponieważ kojarzył mu się z nią. Był delikatny, czysty, nieskazitelny, piękny taki jak ona. Czuł zdenerwowanie, ale miał nadzieję że wybaczy mu to małe kłamstwo a siostra nie zabije za to że użyczył sobie jej telefonu. W drugiej dłoni trzymał karteczkę z adresem który w SMS-ie podała mu brunetka. Nigdy wcześniej tutaj nie był więc trudno było mu się odnaleźć. Pytał przypadkowych ludzi o drogę. W końcu jednak udało mu się dotrzeć na miejsce. Nie ukrywał zdziwienia kiedy spostrzegł że znajduje się przed bramą klasztoru. Niepewnie przeszedł przez ogromną metalową bramę, która przeraźliwie zaskrzypiała, gdy tylko nią poruszył. Znalazł się na podwórku które otoczone było z każdej strony murami. Momentalnie grupka małych dzieci otoczyła go, śpiewając wesoło. Spojrzał na nie i momentalnie jego twarz rozjaśnił szczery uśmiech. W pewnej chwili podszedł do niego ktoś uciszając wesołą gromadę. Chris uśmiechnął się do księdza który stał przed nim i łamiącym portugalskim próbował spytać o brunetkę. Ksiądz spojrzał na niego z uśmiechem. -Chłopcze możesz mówić po angielsku. - kapłan poklepał go po ramieniu.- Zapewne chodzi ci o Cataleye
-Tak. - blondyn odetchnął z ulgą. Kapłan zaprowadził go za dom, do ogrodu. Wskazał mu dziewczynę która siedziała na trawie nerwowo ją skubiąc. Chris podziękował mu, a on nie zwlekając długo zostawił ich samych. Podszedł do niej najciszej jak potrafił. Nagle dostrzegł na jej włosach motyla o wielobarwnych skrzydłach. Położył różę na ziemi a motyla złapał w dłonie przysiadając się obok niej.
-Cześć- spojrzał na nią nie kryjąc radości. Ona zaskoczona jego osobą, aż lekko zadrżała. Spojrzała na jego rozanieloną twarz sama się uśmiechnęła.
-Spójrz!- dodał z dziecinną niewinnością, wysuwając przed nią swoje złączone dłonie. Rozchylił delikatnie palce pokazując jej motyla. Nachyliła się i z podziwem na niego spojrzała. Cicho westchnęła z zachwytu. Bez zastanowienia ujęła jego dłonie wypuszczając owada.
-Teraz pomyśl życzenie- wyszeptała cichutko nie przerywając tej jakże magicznej chwili.
Motyl poderwał się do lotu. Sunął płynnie po niebie, zabawnie trzepocząc skrzydłami. Patrzyła na niego, dopóki nie znikł jej z pola widzenia. Nieświadomie wciąż obejmowała dłonie chłopaka, delektując się ich ciepłem. Chris wciąż ją obserwował układając sobie w głowie to jedno wyjątkowe życzenie. Do głębi poruszyła go ta nieskazitelna czystość w jej oczach. Gdy tylko przymykała oczy chroniąc się przed promieniami słońca, czuł jakby ktoś odbierał mu cząstkę radości, która rosła z każdym spotkaniem z nią.
-Już pomyślałem. A po co to wszystko? - Cataleya spojrzała na niego, ciągle się uśmiechając. Dostrzegł jak jej źrenice rozszerzają się a kąciki ust unoszą jeszcze wyżej. Zmarszczyła subtelnie brwi a jedna z nich uniosła się nieco wyżej.
-Nie wiesz?- spytała z rozbawieniem, a on pokiwał przecząco głową. - Kiedy wypuści się motyla to on spełnia jedno twoje życzenie.- wyjaśniła mu, nie panując nawet nad tym że jedna z jej dłoni mocniej zaciska się na palcach blondyna. Była tak pochłonięta jego spojrzeniem że reszta traciła jakikolwiek sens. Jej rozum krzyczał żeby się opanowała, że tak nie wolo, lecz jej serce chciało więcej i więcej. Chris pogładził odstający kosmyk włosów, zostawiając tym samym trochę pyłku ze skrzydeł motyla na policzku.
-Mam coś dla ciebie. - puścił jej dłonie, sięgając za siebie. - To dla ciebie- wręczył jej biały kwiat róży.
Brunetka spojrzała na niego a w jej oczach niespodziewanie pojawiły się łzy. Takie same kwiaty dostawała jej matka od ojca. Blondyn nie wiedział co się stało.
-Dziękuję- wyszeptała łamiącym głosem, mrugając kilkakrotnie by nie pozwolić na to by łzy wypłynęły z jej oczu.
-To może teraz wyjaśnisz mi dlaczego jesteś tu Ty a nie Eva- spojrzała mu w oczy, przeszywając go na wylot.
Blondyn spuścił zakłopotany wzrok po czym spojrzał jej w oczy.
-Ja...Ja po prostu musiałem się z Tobą zobaczyć. - posłał jej uśmiech
-Musiałeś?- wyszeptała marszcząc brwi, nie rozumiejąc sensu jego słów. Przybliżył się do niej ciągle patrząc jej w oczy. Jej serce biło szybko, a oddech stał się płytki.
-Ja po prostu musiałem..bo ty..- przyłożyła palec do jego ust spodziewając się co chce powiedzieć. Nie mogła do tego dopuścić..nie mogła. Wstała i nie patrząc na niego ruszyła w głąb ogrodu. Chłopak spuścił wzrok czując rozczarowanie i złość. Nie był przyzwyczajony do tego że dziewczyna go odtrącała, zawsze to one walczyły o jego względy zabijając się o chociaż najmniejszy gest z jego strony. Ona była inna, to jeszcze bardziej motywowało go do działania i nie pozwalało się poddać. Wstał otrzepując spodnie z trawy i ruszył za nią. Stała oparta o drzewo z twarzą skierowaną ku słońcu. Blask promieni oświetlał jej sylwetkę sprawiając tym że wyglądała jak bogini. Podszedł do niej opierając dłonie o drzewo, tym samy nie dając jej możliwości ucieczki.
Dziewczyna spojrzała na niego spokojnie, sama nie wiedziała skąd w niej ten spokój. Nie znała go ale czuła że może mu zaufać, nie bała się go. Wpatrywał się w nią jakby byłą spełnieniem jego najskrytszych marzeń. Swój wzrok skierował na jej usta których kształt mówił że są idealnie stworzone do tego by je całować. Przymknął oczy wyobrażając sobie ich smak, lekki dreszcz przeszedł przez jego plecy. Otworzył powieki a ona przyglądała mu się z ciekawością. Przybliżył się do jej twarzy, ich nosy prawie się stykały. Czuła jego oddech na policzku. Zamarła. Jej ciało zastygło w bezruchu. Nie mogła poruszyć żadną jego częścią. Uśmiechnął się, co trochę ją uspokoiło. Dłonią odgarnął jej włosy za ucho przystawiając twarz do jej ucha. Jego ciepły oddech sprawiał że Cataleya czuła się tak błogo, jeszcze nigdy czegoś takiego nie czuła.
-Ja nie zrezygnuję z Ciebie..-wyszeptał wprost do jej ucha, przez jej plecy przeszedł przyjemny dreszcz który był pomieszany z lekkim strachem. Ponownie spojrzał w jej oczy, w których tańczyło milion małych iskierek. Czuł w pewnym rodzaju satysfakcję. Karmił się jej radością. Chciał posunąć się dalej. Przybliżył swoją twarz do jej, widział że ona przymknęła oczy, czekając na jego ruch, pozwalając mu tym samym na to. Kiedy ich usta miały się już złączyć nagle poczuł że coś mocno uderz go w plecy. Złapał się za bolące miejsce odwracając się tym samym. Zauważył tą samą grupkę dzieci która przywitała go przy wejściu. Przed nimi stała piłka. Dzieciaki radośnie śmiały się mówiąc coś w swoim języku. Brunetka otworzyła oczy, w myślach dziękowała że tak to się skończyło. Przeklinała siebie za to do czego chciała dopuścić. Wyminęła zaszokowanego chłopaka podchodząc do dzieci, które radośnie otoczyły ją, najmłodsze z nich wzięła na ręce.
-One chcą żebyś pograł z nimi- zwróciła się do chłopaka który dalej stał w szoku.
-Super- powiedział bez entuzjazmu. Brunetka spojrzała na niego widząc w jego oczach niezadowolenie.
Reszta dnia minęła im na wspólnej zabawie z dziećmi. Chris rozchmurzył się, a zabawa sprawiała mu radość. Brunetka również przez cały czas śmiała się. Kiedy dzieciaki poszły na kolację oni siedzieli w ciszy wpatrując się przed siebie.
-Powiesz mi czemu akurat klasztor?- przerwał ciszę
-Moja mama się tu wychowała i często odwiedzaliśmy to miejsce, poza tym to jedno z niewielu miejsc gdzie mogę przebywać i jestem bezpieczna- jej twarz mimowolnie posmutniała, a oczy stały się pochmurne i bez blasku.
-Rozumiem- wyszeptał. Wyrwał pęk trawy i rzucił wprost na głowę brunetki. Momentalnie posłała mu gniewne spojrzenie, marszcząc przy tym czoło. Przymrużyła oczy w geście niezadowolenia, a Chris po raz drugi rzucił w nią zerwanymi źdźbłami. Cataleya roześmiała się w końcu, co było niechybnie jego celem. Potrząsnęła głową a resztki trawy posypały się na jej spodnie. Przeczesała włosy palcami, zarzucając je za siebie. Ponownie przeniosła wzrok na jego twarz. Zauważyła na jego policzku ciemny ślad i delikatnie palcem przejechała po nim, strzepując zbędny pył. W jednym momencie jego oczy zaiskrzyły się, a jej serce ponownie zaczęło szybciej bić. Kontakt z jego skórą w dziwny sposób na nią wpływał. Traciła zupełnie kontrolę nas sobą, całkowicie zatracając się w tej bliskości.
-Byłeś brudny. - zaczęła się tłumaczyć, czując jak jej policzki zaczynają płonąć. Mimo wszystko nie cofnęła ręki, wciąż obuszkiem palca gładząc delikatnie małe wgłębienie na jego policzku. Chris obserwował jak jej twarz z każdą chwilą przybiera bardziej intensywny karminowy odcień. W jej prostocie i skromności było coś tak zniewalającego że trudno było jej się oprzeć.
-Dziękuję- odparł wesoło uśmiechając się. Cataleya zabrała dłoń, zniżając delikatnie głowę.
-Muszę już iść.- wyszeptała od razu wstając. Chłopak poczuł ogromny smutek który przeszywa go na myśl że musi się z nią rozstać. Również wstał.
-Mogę cię odprowadzić?- spytał z nadzieją w głosie by chociaż jeszcze przez chwilę być blisko niej.
-Bezpieczniej będzie jeśli wrócimy osobno do domów.- brunetka spojrzała mu w oczy które przybrały chłodnego koloru.
-Rozumiem..- wyszeptał niezgodnie z tym co czuł.
-Dziękuję za miło spędzony czas.- brunetka dała mu buziaka w policzek i nim on zdążył zareagować ona już biegła w stronę wyjścia.
-Do zobaczenia księżniczko. - wyszeptał przykładając dłoń gdzie przed chwilą znajdowały się jej malinowe i pełne usta.
Cdn..
Pięknie pieknie, wiesz az zabrakło mi słow. Tak pięknie to opisałas że zamknełam jedynie oczy i wyobraziłam sobie to wszystko :* Chrisa z rózą, jak jakis piekny sen. Nie wiem co mam napisac, bo naprawde brakuje mi słow by to opisac. Cudownie wiesz? Po prosto cudownie :*
OdpowiedzUsuńŻadne słowa świata nie są w stanie określić tego jak cudowny jest ten rozdział .. nie wiem co napisać. Jesteś genialna i naprawdę masz ogromny talent! <3
OdpowiedzUsuńHej ;* No i jestem ;)
OdpowiedzUsuńZ kolejnym komentarzem ;)
Jeeeeeeej....................................,ale Ty genialnie to opisałaś. Jestem pod wrażeniem, naprawdę. Mnóstwo opisów tej pięknej sytuacji, i w ogóle. Przyjemnie się czytało. Aż się cieszę, że dziś zajrzałam ;))
Oboje do siebie pasują!
Najgorzej jak tamten się dowie, że spotkali się ze sobą ;/ i ta biała róża
♥
cudnie, cudnie
nie ma co ;)
xoxo ;*
INNA
Zapraszam do mnie na 31 rozdział "Zazdrośnik.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
:* prosze nastepny :*
OdpowiedzUsuńAlez oczywiscie Kochanie :* czy ja kiedys nie dodalam od razu odcinka od którego mi trułas przez caly czas ?:P:P Tyle ze z Twoja nauką jakoś sie da to pogodzić kochaniutka :P:P u też Cię kocham pudelku moj sliczny :*
OdpowiedzUsuńno i kiedy nastepny Gadzino ?:P nooo słucham :D Mam nadzieje że dodasz do 14 żebym zdarzyła przed pracą przeczytac :D
OdpowiedzUsuńCześć,
OdpowiedzUsuńmuszę zacząć od tego, że bardzo przepraszam, że pojawiam się dopiero teraz. Dzisiaj mam wolniejszy dzień, więc planuje nadrobić zaległości, mam nadzieje w całości :)
Szkoda, że "piłka" stała się przeszkodą do pocałunku głównych bohaterów. No, ale chociaż spędzili razem miło czas :D Fragment z motylkiem ujął moje serce <3 biała róża także, ale jakoś motylek bardziej :P
No, i końcówka także cudowna ;D "byłeś brudny" -każdy pretekst jest dobry ;D
Buziaki :*
PS. Ja na jej miejscu życzyłabym sobie być z takim chłopakiem jak on ;)
OdpowiedzUsuń