środa, 14 stycznia 2015

~5~



Do­piero późną nocą,


przy szczel­nie zasłoniętych


ok­nach gry­ziemy z bólu ręce,


umiera­my z miłości.”



Wrócił do domu całą drogę myśląc o Catalei. Usiadł na krześle w kuchni i z niezwykłym zaangażowanie stukał palcami o blat stołu. W domu panowała cisza co oznaczało że reszta musiała wyjść. Wyjął z szafki szklankę i nalał do niej niewielką ilość wódki, dodając soku. Wyszedł na taras i usiadł na bujanym fotelu, kładąc nogi na chłodną, metalową barierkę. Podparł ręką głowę, wpatrując się w niebo. Momentalnie na myśl przyszłą mu Cataleya. Przypomniał sobie jej spojrzenie, w którym tkwił magiczny blask. Uśmiechnął się biorąc łyk trunku. Miała w sobie coś takiego co go urzekło i spowodowało że chciał jej więcej i więcej. Nie był to pociąg seksualny jak do tej pory miał, to było coś więcej, coś głębszego co przeszywało go na wylot. Poczuł nieodpartą pokusę aby jej pomóc. Nie znał jej dobrze, ale wiedział że nie ma łatwego życia. Nie chciał więcej patrzyć na jej smutek, siniaki..W pewnej chwili usłyszał głośne śmiechy i dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Odstawił szklankę na wiklinowy stolik i z niechęcią podniósł się, udając w kierunku korytarza. Spojrzał na otwierające się drzwi przez które weszli jego kumple z zespołu wraz z jego siostrą.

-Noo stary, gdzieś ty się podziewał?!- podszedł do niego pijany Izzy- Zaliczyłeś już jakąś panienkę?- spytał poklepując go po ramieniu. Chris poczuł jak niepohamowana złość zbiera się w nim. Zacisnął mocno wargi, próbując opanować negatywne emocje. Nie wiedział czemu te słowa aż tak go wkurzyły.

-Odpieprz się.- warknął ze złością strącając rękę kumpla ze swojego ramienia. Odwrócił się na pięcie, kierując się do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami komunikując tym samym że nie jest w humorze. Eva spojrzała zaszokowana na chłopaków.

-Ciekawe co go ugryzło?- Jay spojrzał na nią.

-Nie wiem. Nigdy się tak nie zachowywał- blondynka zmrużyła oczy zastanawiając się co mogło się stać. - Pogadam z nim później- powiedziała spoglądając na bruneta, który kiwnął głową uśmiechając się do niej. Odwzajemniła uśmiech wpatrując się w jego czekoladowe oczy które przyprawiały ją o zawrót głowy.

Brunetka szła ulicami Rio uśmiechając się do ludzi których napotykała na drodze. W sercu czuła radość, która rozpływała się po całym jej wnętrzu. Przystanęła na moment opierając się o zimne cegły budynku. Wzięła kilka głębszych wdechów przymykając oczy. Musiałą uspokoić emocje które w niej szalały. Otworzyła powieki kierując je ku niebu. Ścisnęła różę którą dostała przypominając sobie twarz blondyna, który wpatrywał się w nią. Był tak blisko. Sama nie wiedziała, dlaczego jej ciało reaguje tak na niego. Potrząsnęła głową próbując wyrzucić z głowy blondyna. Ruszyła przed siebie szybkim krokiem. Weszła do willi zamykając drzwi jak najciszej tylko potrafiła. Poczuła w sercu jakiś dziwny lęk. Weszła do salonu i zamarła.

-Witaj Cataleyo. - na sofie siedział jej „opiekun” i przyszły teść. W jednej ręce trzymał szklankę z whisky a w drugiej swoje drogie kubańskie cygaro.

-Witaj Marco. - odpowiedziała próbując pohamować drżenie głosu.

-Gdzie byłaś?- spytał biorąc łyka swojego ulubionego trunku.

-W klasztorze. - dziewczyna przełknęła ślinę, wypuszczając powoli powietrze z ust.

-Sama ? - spytał patrząc na nią przenikliwie. Jej serce przybrało szybszego tępa a jej usta zaczęły lekko drżeć. Czyżby widział ją z Chrisem? To oznaczało by koniec. Zwilżyła usta koniuszkiem języka unosząc kącik ust lekko do góry, by zapobiec jego drżeniu.

-Tak byłam sama. Nie mam już przyjaciół. - to drugie zdanie wypowiedziała prawie niedosłyszalnym szeptem. - Czy mogę pójść do siebie, jestem zmęczona? - spytała spoglądając na mężczyznę, który bacznie jej się przyglądał.

-Tak, tak. - odpowiedział zaciągając się cygarem.

-Dobranoc. - powiedziała lekko skłaniając się .

-Dobranoc Cataleyo. - odpowiedział jej. Brunetka odwróciła się na pięcie po czym szybkim krokiem udała się do swojej sypialni. Gdy zamknęła drzwi opadła na podłogę ciężko oddychając. Przygryzła wargę, zamykając oczy i próbując wyrównać swój oddech. Zacisnęła dłonie na wełnianym dywanie mrucząc coś pod nosem. Otworzyła oczy i spojrzała na różę, która leżała obok. -Nie mogę dopuścić do tego..-wyszeptała biorąc kwiat w dłonie i wstając na nogi. - To zbyt ryzykowne. - wyszeptała wyrzucając go do kosza który stał obok biurka. Usiadła na łóżku, chowając swoje nogi pod kocem. Objęła je rękami i schowała głowę, przymykając oczy. W myślach ciągle widziała przed sobą te wspaniałe oczy, uśmiech, dołeczki. Na policzku czuła jego oddech. Po jej plecach przeszedł dziwny dreszcz a w brzuchu poczuła dziwny ucisk.

-Co się ze mną dzieje.- wyszeptała potrząsając głową tak jakby chciała wyrzucić blondyna ze swoich myśli. - Przecież ja nie mogę!- gwałtownie wstała zrzucając koc z kolan. Poszła do łazienki, odkręciła zimną wodę po czym przemyła twarz kilka razy. Spojrzała w swoje odbicie i poczuła się jak najbardziej żałosna i podporządkowana osoba na świecie. Zacisnęła pięści, spuszczając wzrok na dół. Nie chciała patrzeć na siebie. Najważniejsza dla niej była Roxana i to by ją odzyskać.

Blondyn siedział przy biurku pisząc coś na kartce. W jego głowie cały czas siedziała brunetka. Widział jej oczy które swoim blaskiem oświetliły by nawet najciemniejszy zakątek. Jej uśmiech który był uzależniający i ten zapach który roznosił się przy każdym jej ruchu. Przymknął oczy wyobrażając ją sobie, a uśmiech od razu zagościł na jego twarzy. Sam nie wiedział dlaczego tak na niego działała. Była inna i może to go przyciągało.

-Chris możemy pogadać?- w progu stała Eva. Blondyn odwrócił się w stronę siostry uprzednio otwierając oczy.

-Tak. Coś się stało?

-To ja przyszłam o to zapytać.- weszła do środka zamykając za sobą drzwi. Chłopak popatrzył na nią nie wiedząc o co jej chodzi.

-Naskoczyłeś tak na Izzyego.- powiedziała widząc jego minę.

-Aaa to...To nic takiego. Po prostu denerwują mnie jego docinki.- posłał siostrze lekki uśmiech

-Na pewno nic się nie wydarzyło.- podeszła do niego i kucnęła by spojrzeć mu w oczy.

-Na pewno, nic się nie stało. - chłopak utwierdzał ją w tym przekonaniu.

-To dobrze. Ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.- wstała z uśmiechem na twarzy.

-Tak wiem wiem.

-O a to co.- dziewczyna wzięła kartkę która leżała na biurku.- Bo dziewczyna taka jak ty
Jest wszystkim czego pragnę
Bo dziewczyna tak słodka
Jak ty, może spełnić me marzenia
Bo dziewczyna taka jak ty
Może zmienić moje szare niebo w niebieskie
Dziewczyno, przysięgam, że nie ma niczego, czego Bym nie zrobił
Dla dziewczyny takiej jak ty ..” - wow, ładne.- blondynka spojrzała na niego.


-To nic takiego.- blondyn zabrał jej kartkę.

-Chris czy ty się czasem nie zakochałeś?- spojrzała na niego mrużąc oczy.

-Eva! Oszalałaś...- blondyn spojrzał na nią z zabawnym wyrazem twarzy.- to moja praca. Mam wenę więc piszę.

-No ok ok. Nie denerwuj się już tak braciszku.- poczochrała go po włosach, śmiejąc się.

-Dzięki wiesz, układałem tą fryzurę jakieś pół godziny.- spojrzał na nią z wyrzutem po czym oboje wybuchnęli śmiechem.

-Dobra blondasie uciekam a ty sobie tu twórz.- puściła do niego oczko po czym wyszła.

Blondyn uśmiechnął się sam do siebie. Brakowało mu siostry, ale nie mógł jej powiedzieć że jej przyjaciółka wpadła mu w oko. Podszedł do okna za którym panowała już całkowita ciemność. Ulice były oświetlone lampami a na niebie było pełno gwiazd.

-Zupełnie jak twoje oczy.- powiedział z uśmiechem. Usiadł na łóżku biorąc swój telefon. Trzymał go przez chwilę zastanawiając się co ma napisać. Po namyśle wystukał palcami słowa które przyszły mu na myśl i wysłał wiadomość. Odłożył telefon i położył się na łóżku. Założył ręce za głowę patrząc w sufit.

Leżała na łóżku próbując zasnąć, ale nie mogła. Kręciła się z boku na bok. Wszystko nagle jej przeszkadzało, poduszka była zbyt ciepła i miękka a pościel zbyt aksamitna. Nie mogła znaleźć swojego miejsca na łóżku do tego w jej myślach ciągle był blondyn. Im bardziej starała się wyrzucić go z myśli tym jego twarz coraz intensywniej ukazywała jej się po zamknięciu oczu. Nagle usłyszała cichy dźwięk smsa w swojej komórce. Podniosła się i sięgnęła po telefon. Wiadomość była od nieznanego numeru. Nacisnęła przycisk by odczytać.

Twoje oczy są jak gwiazdy, nic dziwnego że gdy patrzę na te na niebie, wydaje mi się że widzę Ciebie, że wpatruję się w wszechświat Twoich oczu.

Śpij dobrze księżniczko.

C :*** „

 

Mimowolnie jej oczy zaszkliły się. To było takie piękne, a jednocześnie banalne.

-Ohh Chris..i co ja mam z tobą zrobić.- brunetka wpatrywała się w telefon. - Najlepiej będzie jak zapomnisz o mnie.- wyszeptała kładąc telefon na półce. Przytuliła twarz do poduszki a łzy zaczęły spływać po jej policzkach.

 

Cdn..

Ale rozdział do dupy :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz