wtorek, 27 stycznia 2015

~7~

~7~


 "..When you look me in the eyes
Tell me that you love me.."

 

Obudził ją przeraźliwy huk drzwi. Podparła się na przedramionach i jeszcze zaspanym wzorkiem rozejrzała po pokoju. Przetarła dłońmi twarz, odgarniając z niej pasma włosów. Ziewnęła głośno, przeciągając się. Spojrzała przelotnie na telefon- 1 nieodebrane wiadomości. Wzięła urządzenie do ręki i uśmiechnęła się sama do siebie. Doskonale wiedziała że wiadomość jest od blondyna. Nacisnęła przycisk : „ Tęsknię. C:***” Jedno słowa, a wyraża tak dużo. Patrzyła na wyświetlacz zastanawiając się co ona do cholery robi. Zacisnęła mocno palce na prześcieradle, gniotąc je doszczętnie. Zamknęła oczy i za wszelką cenę starała się zachować spokój. Wzięła kilka głębokich wdechów, wypuszczając powoli powietrze. Skasowała wiadomość od blondyna na wszelki wypadek po czym wstała z łóżka. Podeszła do szafy wyciągając z niej ubrania. Skierowała się do łazienki, gdzie wykonała poranną toaletę.

-Witaj kochanie.- w jej pokoju stał Carlos. Na jego twarzy widniał ten sam zadufany i pewny uśmiech. Cataleya stanęła w miejscu bojąc się. W żołądku poczuła okropny ucisk a dłonie momentalnie zaczęły się pocić. - Stęskniłem się za tobą- brunet podszedł do niej- A ty za mną?- spytał patrząc jej w oczy. Zamarła nie wiedząc co ma powiedzieć. Jej oddech stał się szybki i płytki.- Pytałem czy się stęskniłaś?- złapał ją za szyję przyciskając do drzwi. Patrzyła mu w oczy z przerażeniem. Jego oczy były ciemne, przepełnione gniewem. Przez głowę przemknęła jej myśl że oczy blondyna są zupełnie inne, pełno w nich iskierek radości. -Nie musisz odpowiadać i tak wiem że tęskniłaś.- uśmiechnął się po czym wbił się w delikatne usta dziewczyny. Jeździł językiem po jej podniebieniu z zachłannością i z brutalnością wbijał swój język coraz głębiej. Brunetka zacisnęła dłonie, a do jej oczu napłynęły momentalnie łzy. Modliła się żeby on jak najszybciej przerwał to. Czuła że robi się jej niedobrze. -Smakujesz tak niewinnie i dziecinnie.- wyszeptał kiedy oderwał się od niej. Po czym roześmiał się przerażająco. - Na więcej musisz poczekać do naszej nocy poślubnej.- dłonią przejechał po jej policzku co spowodowało u niej dreszcz, ale nie taki przyjemny gdy dotykał ją Chris ten był przejawem strachu i obrzydzenia. - Do zobaczenia wieczorem.- puścił ją po czym wyszedł śmiejąc się głośno. Stała roztrzęsiona w miejscu. Z jej oczu kapały łzy które rozbijały się na miękkim dywanie. Oddychała głęboko czując przeraźliwy ból w okolicy mostka. Nagle zerwała się i pobiegła do łazienki gdzie zwymiotowała. Skuliła się chowając twarz w dłoniach. Szlochała cicho by nikt jej nie usłyszał.

***


-Chris do cholery skup się!- wkurzony Jay krzyczał na blondyna który kolejny raz z rzędu pomylił kroki.


-Przepraszam.- wyszeptał zdyszany.


-Ok 5 minut przerwy, a ty chodź.- zwrócił się do blondyna.


Usiedli na ławce w kącie sali. - Chris nie wiem co się z tobą dzieję. Najpierw naskoczyłeś na Izzy'ego, rano zapomniałeś o dzisiejszym występie a teraz jeszcze to. Co jest?


-Nic. Po prostu jestem rozkojarzony i tyle.- blondyn wzruszył ramionami


-A powiesz jak to twoje rozkojarzenie ma na imię ?- Chris spojrzał na niego zdziwiony.- Nie patrz tak. Na kilometr widać że się zakochałeś, znikasz gdzieś. Z nami nie chcesz imprezować a poza tym słyszałem piosenkę którą napisałeś.- blondyn uniósł brew do góry.- W nocy słyszałem jak śpiewasz.- dodał patrząc na Chrisa który spuścił głowę w dół. Z jego czoła kapał pot sklejając pojedyncze kosmyki włosów. Przygryzł wargę układając w głowie jakieś sensowne tłumaczenie.


-Ok, poznałem kogoś. Ta dziewczyna jest niesamowita. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z kimś takim. Przez nią nie mogę spać ani skupić się na niczym. W głowię mam tylko ją.- blondyn spojrzał na przyjaciela, który zamyślił się na chwilę.


-Wiesz nie chcę się wymądrzać ale może to zwykłe zauroczenie, pożądanie...


-Nie. Jay pierwszy raz w życiu czuję coś takiego. Ja nie chcę jej zaciągnąć do łóżka..to coś...coś innego. Rozumiesz o czym mówię?


-Stary ty naprawdę się zakochałeś.- brunet patrzył z niedowierzaniem


-Na to wygląda.- blondyn spuścił ponownie głowę na dół.


-To na co czekasz powiedz jej o tym.


-To nie takie łatwe Jay.


-Skoro ją kochasz to walcz o to uczucie.- brunet poklepał go po ramieniu.- A teraz chodź idziemy poćwiczyć tą twoją nową piosenkę może chociaż w niej się nie pomylisz. Dobrze że to tylko kameralny występ bo ukręciłbym ci łeb za te wybryki.- powiedział poważnie po czym oboje wybuchnęli śmiechem.


***


Zniecierpliwiony przystępował z nogi na nogę. Kiedy dowiedział się że ona tu będzie nie mógł się doczekać by ją zobaczyć. Co jakiś czas poprawiał rękaw marynarki, próbując jakoś uspokoić nerwy. Zerknął na swoich kumpli którzy byli totalnie wyluzowani. Izzy z Richiem wygłupiali się a Jay jak zwykle siedział skupiony. Przetarł spocone dłonie o ciemny materiał spodni od garnituru, przygryzając dolną wargę. Otrząsnął się i spojrzał w kierunku drzwi przez które zaczęło wchodzić coraz więcej osób. On wypatrywał tej jednej. Po chwili z tłumu wyłoniła się postać której oczekiwał. Oniemiał. Stał bez ruchu, zupełnie jakby ktoś go zahipnotyzował. Z każdą sekundą jego usta były coraz bardziej otwarte, a źrenice gwałtownie się rozszerzyły. Był w takim szoku że z trudem przychodziło mu oddychanie. Ręce, które jeszcze przed chwilą podnosił do góry w celu poprawienia guzików marynarki, teraz bezwładnie opadły wzdłuż jego ciała. Wnikliwie zlustrował ją od stóp, aż po samą głowę, zatrzymując nieprzytomny wzrok na jej twarzy. Uśmiechnęła się nieśmiało gdy go ujrzała. Niepewnie odwzajemnił gest przecierając spocone czoło.


-Chris chodź.- podszedł do niego Jay. Blondyn przełknął z ledwością ślinę kiwając twierdząco głową po czym ruszył za brunetem na a'la scenę.


Cataleya gdy usłyszała jego głos, zadrżała z wrażenia. Powoli uniosła głowę i spojrzała na niego. Wyglądał niezwykle. Czarny garnitur podkreślał jego dobrze zbudowaną, ale nie przesadzoną sylwetkę. Włosy postanowione do góry dodawały mu magicznego uroku. Uśmiechnął się, gdy zauważył że ona mu się przypatruję. Brunetka spuściła wzrok rumieniąc się delikatnie. W myślach karcąc się za to.


Cały koncert patrzył na nią, nie mogąc oderwać wzroku. Kolor sukni doskonale współgrał z kolorem jej tęczówek. Falowane włosy opadały zwiewnie na odkryte ramiona. Bił od niej niezwykły blask. Jedyne co mu nie pasowało to wysoki brunet który stał obok niej, kurczowo trzymając rękę na jej plecach. Zmrużył oczy próbując opanować narastającą w nim złość.


Czas mijał dosyć szybko. Jedni pili siedząc przy zastawionych stołach inni tańczyli przy piosenkach US5. Cataleya siedziała przy jednym ze stołów patrząc co chwilę na scenę. Jej „narzeczony” pił coraz to więcej.


-A teraz specjalna piosenka dla specjalnej dziewczyny.- usłyszała z ust blondyna po czym spojrzała na niego. Ich spojrzenia skrzyżowały się, a z głośników poleciały pierwsze takty muzyki. Chłopcy zaczęli śpiewać a ona patrzyła zahipnotyzowana w oczy blondyna. Chłopak przelał wszystkie swoje emocję w tą piosenkę. Śpiewał patrząc jej głęboko w oczy. Ona chciała by ta chwila trwała wiecznie. Nagle poczuła mocne szarpnięcie, spojrzała w tamtą stronę. Carlos szarpał ją za rękę zmuszając tym samym by wstała. -Chodź, zrobimy sobie wcześniej noc poślubną.- wyszeptał ledwo trzymając się na nogach. Przerażona spojrzała na niego czując że ciągnie ją gdzieś. Chciała krzyczeć, protestować ale wiedziała że skończyło by się to źle dla niej. Chris patrzył zmartwiony na tą scenę, chciał podbiec do niej ale nie mógł..musiał skończyć występ. Zacisnął ręce na mikrofonie widząc że mężczyzna ciągnie brunetkę na zewnątrz.


Brunet wyciągnął ja na zewnątrz i przycisnął do ściany. Ręką przejechał po jej udzie. Cataleya bała się. Ręce jej drżały a oczy zaszły łzami.


-Nigdy ci tego nie mówiłem ale jesteś strasznie pociągająca.- wybełkotał wpychając jej swój język do ust. Jego ręce jeździły po jej ciele sprawiając jej ból. Nie chciała tego. Bała się go jeszcze bardziej. Krzywdził ją ale nigdy nie posunął się do czegoś takiego. Jego usta zeszły na jej szyję. Z jej oczu zaczęły płynąc łzy. - Przestań proszę.- wyszeptała łamliwym głosem. On spojrzał na nią, po czym uderzył ją w twarz. -Dziwka!- wysyczał puszczając ją. Cataleya złapała się za policzek po czym zbiegła po marmurowych schodach biegnąc gdzieś przed siebie. Chciał uciec jak najdalej od niego.


-Tak biegnij szmato! I tak wrócisz.- brunet krzyknął za nią po czym poprawił swój krawat i wrócił na salę.


Chłopcy ukłonili się dostając oklaski. Blondyn zauważył że do sali z powrotem wchodzi brunet, ale nie było przy nim dziewczyny. Coś ukuło go w okolicy serca. Zbiegł szybko ze sceny kierując się na zewnątrz. Rozejrzał się dookoła ale nigdzie jej nie zauważył. Uderzył ręką w czoło po czym zbiegł po schodach.


Siedziała na trawie skulona patrząc w niebo, które tej nocy było przepiękne. Księżyc wraz z gwiazdami tworzył coś niesamowitego i magicznego. Niby małe błyszczące drobinki a miały w sobie niesamowitą magię która inspirowała od tak dawna tak wielu. Otarła dłonią twarz mokrą od łez. Pociągnęła nosem ocierając swoje zmarznięte gołe ramiona, na których pojawiła się już gęsia skórka. Wiedziała że i tak będzie musiała wrócić, ale teraz po prostu się bała. Carlos był pijany i bała się tego co może zrobić.


Biegł ile miał siły w nogach. Chciał ją odszukać, czuł że stało się coś złego. Zatrzymał się opierając ręce na kolanach ciężko łapiąc powietrze. Spostrzegł że siedzi skulona w „ich miejscu”- uśmiechnął się wzdychając z ulgą, że ją znalazł. Podszedł do niej cicho by jej nie spłoszyć. Zauważył że pociera zmarznięte ramiona. Ściągnął swoją marynarkę i zarzucił na jej gołe ręce. Brunetka zerwała się gwałtownie i wystraszona chciała uciec. W ostatniej chwili złapał ją za rękę. Brunetka spojrzała na niego. To był Chris, nie Carlos. Chłopak podszedł do niej i spojrzał jej w oczy, w blasku gwiazd dostrzegł że płakała. Delikatnie otarł jej mokre policzki po czym bez słowa przytulił do siebie. Cataleya stała zaszokowana tym wszystkim. Była jak w amoku, lecz po chwili ocknęła się i mocno wtuliła w blondyna. Czuła się przy nim bezpiecznie. Wiedziała że może mu zaufać mimo tego że nie znała go dobrze. Poczuła przyjemny zapach jego perfum co wywołało u niej dziwne uczucie w żołądku.


-Już dobrze..jestem przy tobie.- wyszeptał gładząc ją delikatnie po jej aksamitnych włosach. Czuła się niesamowicie. Jeden gest sprawił że czuła się chociaż przez chwilę szczęśliwa.


Przymrużył powieki wdychając zapach jej perfum, starając się za wszelką cenę zakodować w pamięci tę niesamowitą i zarezerwowaną wyłącznie dla niej woń. Zadrżała a on jeszcze mocniej otulił ją ramionami, chowając jej drobną sylwetkę między nimi. Odchylił lekko głowę, ocierając swoim policzkiem o jej. Kontakt z jej delikatną skóra sprawił że zatrzymał się z uwagą spoglądając w jej oczy. Zamarła. Z ogromną niepewnością spojrzała na niego, ale kiedy tylko ujrzała te dwa urocze dołeczki w jego policzkach, nie miała już wątpliwości. Wciąż trzymając ją w ramionach zbliżył się do jej twarzy i najdelikatniej jak to tylko możliwe złoży pocałunek na jej drżących wargach. Oddała pocałunek przelewając w niego wszystkie swoje emocje. Czas zatrzymał się dla nich. Byli tylko oni. Wszystko działo się tak jak oni chcieli. Marzenie urzeczywistniło się.


 


 


Cdn.


Dziękuję za komentarze i proszę o więcej :D Jestem ciekawa ile osób to czyta...


Buziaki dla wszystkich :***

wtorek, 20 stycznia 2015

~6~

~6~


 "..nasze bajki różnią się,

lecz serce jedno jest..."

Stała w wodzie, a fale oblewały jej nogi. Porywisty wiatr rozwiewał jej włosy, które mieniąc się w blasku zachodzącego słońca, wirowały jak zaczarowane. Miała przymknięte oczy, a w ręce trzymała telefon. Wiedziała że spotkanie z nim to istne szaleństwo. Nie widziała go kilka dni i po jego namowach w końcu zgodziła się na krótkie spotkanie.


Jego powieki nieznacznie drgnęły, a delikatny uśmiech pojawił się na twarzy. Zrobił kilka kroków w jej kierunku po czym zatrzymał się. Chciał przez moment napawać się jej widokiem, który w swej skromności i delikatności był urzekający, wręcz idealny. Dłonie, ręce, talia, nogi, wszystko tworzyło perfekcyjną całość, skrytą pod postacią nieśmiałości i smutku. Wsunął dłonie do kieszeni spodni i westchnął z uśmiechem. Cataleya momentalnie odwróciła się, jakby nagle wyczuła jego obecność. Uniosła powoli powieki, a jego oczom ukazał się ten niezwykły blask. Jego usta rozchyliły się w jeszcze szerszy uśmiech. Stali tak przez moment ciesząc się z tego spotkania.


-Mam rozumieć że ten spokój oznacza iż woda jest ciepła.- podszedł tak blisko że ich ręce otarły się o siebie, wywołując przyjemny dreszcz na ich ciałach. Spojrzał na nią z góry, dokładnie przyglądając się jej zadartemu nosowi. W tym momencie wydał mu się taki słodki i uroczy, że ponownie się uśmiechnął. Kiedy brunetka popatrzyła na niego on gwałtownie odwrócił wzrok w stronę zachodzącego słońca, które pomarańczowym odcieniem odbijało się w wodzie. Zamknął oczy, a jego nos zaczął w zabawny sposób drgać. Uśmiechnęła się zabawnie potrząsając głową. Odwróciła się wychodząc pomału z wody. Blondyn otworzył oczy po czym ruszył za brunetką.

Szli razem stawiając na wilgotnym piasku równe kroki. Cataleya pogrążona była w skubaniu sznureczków na swoich spodenkach a Chris układał w głowie jakieś konkretne i spójne zdanie. Nie spostrzegli się nawet, jak słońce całkowicie zaszło, a wiejący do tej pory wiatr przybrał na sile. W jednej chwili nad miasto nasunęły się ciemne chmury, zatapiając je w kompletnej ciemności.

-Chris..po co chciałeś się spotkać?- wydusiła z siebie patrząc na twarz chłopaka która zwrócona była ku dołowi. Blondyn przystanął zmuszając tym samym do zatrzymania się brunetki. Wytarł dłonie o spodnie, które z nerwów były spocone. Przełknął ślinę czując duże zdenerwowanie. Podniósł głowę natykając się na jej duże oczy. Zastygł wpatrując się w nie, każde zdanie które miał idealnie ułożone w głowie odeszło w niepamięć. Spuścił wzrok powtarzając sobie w myślach jakim jest idiotą i że powinien się uspokoić.

-Muszę już wracać.- powiedziała drżącym głosem, rozglądając się nerwowo dookoła. Niespokojnie zmarszczyła czoło, rozcierając dłonie. Dostrzegł jak zaczyna szybciej oddychać i łapczywie oblizywać wargi. Jednak było już za późno. Ciężkie krople deszczu zaczęły intensywnie spadać na ziemię. Chłopak bez zastanowienia ujął jej dłoń, ciągnąc gdzieś za sobą. Zaufała mu, pozwalając na to. Zacieśniła uścisk, próbując nadążyć za nim. Mokry piasek kleił się im do stóp a ubranie zgrabnie opinało ich ciała. Biegli co sił, stawiając opór uporczywemu wiatrowi i zimnym kroplom. Łapali zachłannie każdy oddech. Chwilę później znaleźli się pod domem Evy. Blondyn w głębi duszy modlił się by nikogo w nim nie było.

-Proszę- wpuścił ją do środka próbując unormować oddech. Zaświecił światło w korytarzu nasłuchując czy ktoś jest w domu, na jego szczęście panowała całkowita cisza co oznaczało że nikogo nie ma. Cataleya stanęła z boku rozglądając się z zaciekawieniem, była tutaj dawno temu. Wszystko wydawało się jej tutaj takie nowe i nieznane. Nie była przekonana, czy dobrze postąpiła idąc z nim. Miała tylko nadzieję że nikt nie zauważy jej zniknięcia poza tym nie znała go dobrze. Była zagubiona i lekko przestraszona. Chciała mu ufać, chyba nawet mu ufała, ale mimo wszystko czuła się dziwnie. Chris wszedł do pokoju, a ona poczuła jak z każdą chwilą robi jej się coraz zimniej. Wargi drżały z chłodu, a przemoczone ubranie tylko potęgowały to uczucie. Nim się obejrzała chłopak stanął przed nią wręczając ręcznik i suche ubrania. Zaprowadził ją do łazienki, a sam zniknął za drzwiami prowadzącymi do kuchni. Spojrzała na ubrania które prawdopodobnie należały do Evy. Uśmiechnęła się leciutko. Stało jej się obojętne to co może się stać. Była tak przemarznięta że przestała o tym myśleć. Zrzuciła z siebie wszystko i założyła ciepłą bluzę która należała do blondynki. Naciągnęła mocno rękawy, pocierając ręce. Nasunęła na siebie spodnie słysząc pukanie do drzwi.

-Proszę.- odparła wycierając mokre włosy ręcznikiem. Blondyn zerknął zza drzwi obserwując ją dokładnie.

-Gotowa?- kiwnęła głową, posyłając mu uśmiech.

-Chodź.- wyciągnął rękę w jej stronę, którą ona z delikatnym zawahaniem ujęła. Jego palce zacisnęły uścisk na jej dłoni. Jeden tak mogłoby się wydawać nic nieznaczący gest był dla obojga z nich czymś wyjątkowym. Kilka kroków, które przeszła z nim zdawały się być piękną fantazją z której nie chciała za nic w świecie przerywać. Nie wiedziała nawet kiedy znaleźli się w pokoju. Blondyn z niechęcią puścił jej dłoń zamykając drzwi. Usiadła na łóżku, obserwując jak Chris podchodzi do szafki biorąc z niej dwa kubki, po chwili podając jej jeden. Usiadł obok, a ona by nie patrzeć na niego swój wzrok skierowała na czerwony kubek z napojem, z którego unosiła się gorąca para. Panowała niesamowita cisza przerywana jedynie odbijającymi się kroplami deszczu. Odwróciła głowę patrząc na widok zza oknem. Gałęzie drzew coraz wolniej poruszały się, a deszcz coraz lżej padał. Ostatnie pojedyncze krople spłynęły po tafli okna zostawiając na niej ślady. Dopiero głos blondyna przywrócił ją do rzeczywistości. Drgnęła gwałtownie skręcając głowę w jego stronę. Nie przypuszczała jednak, że jest aż tak blisko. Jedynie centymetry dzieliły ich twarze od siebie. Cataleya wstrzymała oddech, niespokojnym wzrokiem patrząc na jego twarz. Czuła jak jej ciało zaczyna drżeć. Przestraszyła się. Bez większego zastanowienia, gwałtownie wstała odstawiając kubek na szafkę i wybiegła z domu. Ucieczka zdała się jej najlepszym wyjściem, aby uniknąć czegoś czego później będzie żałować. Nie mogła pozwolić na to by się w nim zakochać, on nie był dla niej i zdawała sobie z tego doskonale sprawę, ale gdy był blisko jej ciało i umysł odmawiały jej posłuszeństwa.

-Cholera!- Chris odłożył kubek i ruszył za nią. Wiedział że ją spłoszył. Jeden fałszywy ruch i wszystko zostało przekreślone.

Chciała jak najszybciej oddalić się stamtąd i uciec niestety zahaczyła nogą o wystającą kostkę i potknęła się upadając na ziemię.

-Cataleya nic ci się nie stało?- Chris momentalnie dogonił ją. Klęknął przy niej, patrząc na nią z czułością.

-Chris..odejdź.- szepnęła opuszczając głowę i czując że łzy zbierają się jej pod powiekami. Nie miała siły ani odwagi by spojrzeć na niego. Poczuła ciepłą dłoń na policzku, która delikatnie otarła jej łzy. Ujął jej podbródek i skierował w swoją stronę. Mimowolnie musiała spojrzeć na niego. To rozczulenie i troska w jego oczach wydawały się być tak szczere i prawdziwe, że zupełnie straciła kontrolę nad sobą. Spokojnie otulił drugą dłonią jej twarz i założył za ucho kosmyk jej włosów. Zbliżył się do niej, ocierając swój policzek o jej. Jej ciałem wstrząsnął kolejny dreszcz, zatracając się w tym.

-Nie bój się mnie.- szepnął a jego głos był tak czuły i aksamitny że reszta straciła jakikolwiek sens. Wiedziała jednak że musi się opanować.

-Chris odejdź ode mnie.- powiedziała głośniej patrząc mu w oczy. On jednak nie drgnął.

-Słyszysz?! Odejdź! Idź sobie!- podniosła głos, cała drżąc przy tym. Chłopak patrzył jej w oczy po czym bez słowa przytulił ją, otulając jej drżące ciało swoim ciepłem i troską. Brunetka przez moment szarpała się, lecz po chwili wtuliła się w niego całą sobą. Dała ponieść się emocją i uczuciom. Obejmował jej drobne ciało szczelnie zamykając uścisk. Czuł że próbuję się szarpać lecz po chwili poddaję się i wtula w niego cicho szlochając. Głaskał ją po głowie dając jej wsparcie. Lekko odchylił się,spoglądając na nią. Miała spuszczony wzrok. Delikatnie uniósł jedną dłonią jej podbródek zmuszając ją by spojrzała mu w oczy. - Cataleyo, nie musisz się mnie bać. Nie zrobię nic czego byś nie chciała. Jesteś dla mnie kimś ważnym i nie skrzywdziłbym cię nigdy.- patrzyła w jego oczy z zaszokowaniem. Widziała że mówi prawdę. Jej serce uderzało w klatkę piersiową sprawiając jej z każdym uderzeniem coraz większy ból. Ręce i powieki drżały jej.

-Chris ja..-chłopak przyłożył jej palec do ust. - Nic nie mów. Przepraszam jeśli zrobiłem coś czego nie powinienem. Jakiś gest, słowo które nie powinny mieć miejsca..przepraszam cię.- Jej oczy zaszkliły się a serce rozbiło na milion małych drobinek. Niespodziewanie rzuciła mu się na szyje przytulając mocno. Chłopak był trochę zszokowany, lecz po chwili odwzajemnił uścisk ponownie trzymając ją w ramionach.

-Już dobrze?-spytał lekko odrywając się od niej.

-Tak.- wyszeptała posyłając mu uśmiech, a jej oczy ponownie przybrały tego magicznego blasku.

***


Szli blisko siebie w milczeniu. W ich głowach wariowało tysiąc myśli. Każde z nich próbowało sobie ułożyć to wszystko w jakąś całość.

-Myślę że tu powinniśmy się rozstać. Nie chcę żeby ktoś cię nie daj Boże zobaczył.- brunetka przystanęła spoglądając przed siebie. Chłopak przyglądał się jej. Wyglądała tak uroczo i zwyczajnie a jednocześnie coś sprawiało że była niezwykła i magiczna.

-Jak uważasz.- spojrzała na niego natykając się na jego czułe spojrzenie.

-Pa Chris.-rzuciła pospiesznie chcąc odejść, lecz poczuła na ręce delikatny uścisk.

-Do zobaczenia Cataleyo.- wyszeptał przybliżając się do niej.- Śpij dobrze- złożył na jej policzku delikatnego buziaka, który był niczym muśnięcie letniego wiatru. Zarumieniła się delikatnie po czym odwróciła na pięcie i ruszyła w stronę domu. Blondyn stał i patrzył jak postać brunetki oddala się coraz bardziej. Uśmiechnął się sam do siebie czując jakąś siłę do walki. Do walki o jej serce.

 

Cdn..

środa, 14 stycznia 2015

~5~

~5~



"Dopiero późną nocą,


przy szczelnie zasłoniętych oknach,


gryziemy z bólu ręce, umieramy z miłości."




Wrócił do domu całą drogę myśląc o Catalei. Usiadł na krześle w kuchni i z niezwykłym zaangażowanie stukał palcami o blat stołu. W domu panowała cisza co oznaczało że reszta musiała wyjść. Wyjął z szafki szklankę i nalał do niej niewielką ilość wódki, dodając soku. Wyszedł na taras i usiadł na bujanym fotelu, kładąc nogi na chłodną, metalową barierkę. Podparł ręką głowę, wpatrując się w niebo. Momentalnie na myśl przyszłą mu Cataleya. Przypomniał sobie jej spojrzenie, w którym tkwił magiczny blask. Uśmiechnął się biorąc łyk trunku. Miała w sobie coś takiego co go urzekło i spowodowało że chciał jej więcej i więcej. Nie był to pociąg seksualny jak do tej pory miał, to było coś więcej, coś głębszego co przeszywało go na wylot. Poczuł nieodpartą pokusę aby jej pomóc. Nie znał jej dobrze, ale wiedział że nie ma łatwego życia. Nie chciał więcej patrzyć na jej smutek, siniaki..W pewnej chwili usłyszał głośne śmiechy i dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Odstawił szklankę na wiklinowy stolik i z niechęcią podniósł się, udając w kierunku korytarza. Spojrzał na otwierające się drzwi przez które weszli jego kumple z zespołu wraz z jego siostrą.

-Noo stary, gdzieś ty się podziewał?!- podszedł do niego pijany Izzy- Zaliczyłeś już jakąś panienkę?- spytał poklepując go po ramieniu. Chris poczuł jak niepohamowana złość zbiera się w nim. Zacisnął mocno wargi, próbując opanować negatywne emocje. Nie wiedział czemu te słowa aż tak go wkurzyły.

-Odpieprz się.- warknął ze złością strącając rękę kumpla ze swojego ramienia. Odwrócił się na pięcie, kierując się do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami komunikując tym samym że nie jest w humorze. Eva spojrzała zaszokowana na chłopaków.

-Ciekawe co go ugryzło?- Jay spojrzał na nią.

-Nie wiem. Nigdy się tak nie zachowywał- blondynka zmrużyła oczy zastanawiając się co mogło się stać. - Pogadam z nim później- powiedziała spoglądając na bruneta, który kiwnął głową uśmiechając się do niej. Odwzajemniła uśmiech wpatrując się w jego czekoladowe oczy które przyprawiały ją o zawrót głowy.

***


Brunetka szła ulicami Rio uśmiechając się do ludzi których napotykała na drodze. W sercu czuła radość, która rozpływała się po całym jej wnętrzu. Przystanęła na moment opierając się o zimne cegły budynku. Wzięła kilka głębszych wdechów przymykając oczy. Musiałą uspokoić emocje które w niej szalały. Otworzyła powieki kierując je ku niebu. Ścisnęła różę którą dostała przypominając sobie twarz blondyna, który wpatrywał się w nią. Był tak blisko. Sama nie wiedziała, dlaczego jej ciało reaguje tak na niego. Potrząsnęła głową próbując wyrzucić z głowy blondyna. Ruszyła przed siebie szybkim krokiem. Weszła do willi zamykając drzwi jak najciszej tylko potrafiła. Poczuła w sercu jakiś dziwny lęk. Weszła do salonu i zamarła.

-Witaj Cataleyo. - na sofie siedział jej „opiekun” i przyszły teść. W jednej ręce trzymał szklankę z whisky a w drugiej swoje drogie kubańskie cygaro.

-Witaj Marco. - odpowiedziała próbując pohamować drżenie głosu.

-Gdzie byłaś?- spytał biorąc łyka swojego ulubionego trunku.

-W klasztorze. - dziewczyna przełknęła ślinę, wypuszczając powoli powietrze z ust.

-Sama ? - spytał patrząc na nią przenikliwie. Jej serce przybrało szybszego tępa a jej usta zaczęły lekko drżeć. Czyżby widział ją z Chrisem? To oznaczało by koniec. Zwilżyła usta koniuszkiem języka unosząc kącik ust lekko do góry, by zapobiec jego drżeniu.

-Tak byłam sama. Nie mam już przyjaciół. - to drugie zdanie wypowiedziała prawie niedosłyszalnym szeptem. - Czy mogę pójść do siebie, jestem zmęczona? - spytała spoglądając na mężczyznę, który bacznie jej się przyglądał.

-Tak, tak. - odpowiedział zaciągając się cygarem.

-Dobranoc. - powiedziała lekko skłaniając się .

-Dobranoc Cataleyo. - odpowiedział jej. Brunetka odwróciła się na pięcie po czym szybkim krokiem udała się do swojej sypialni. Gdy zamknęła drzwi opadła na podłogę ciężko oddychając. Przygryzła wargę, zamykając oczy i próbując wyrównać swój oddech. Zacisnęła dłonie na wełnianym dywanie mrucząc coś pod nosem. Otworzyła oczy i spojrzała na różę, która leżała obok. -Nie mogę dopuścić do tego..-wyszeptała biorąc kwiat w dłonie i wstając na nogi. - To zbyt ryzykowne. - wyszeptała wyrzucając go do kosza który stał obok biurka. Usiadła na łóżku, chowając swoje nogi pod kocem. Objęła je rękami i schowała głowę, przymykając oczy. W myślach ciągle widziała przed sobą te wspaniałe oczy, uśmiech, dołeczki. Na policzku czuła jego oddech. Po jej plecach przeszedł dziwny dreszcz a w brzuchu poczuła dziwny ucisk.

-Co się ze mną dzieje.- wyszeptała potrząsając głową tak jakby chciała wyrzucić blondyna ze swoich myśli. - Przecież ja nie mogę!- gwałtownie wstała zrzucając koc z kolan. Poszła do łazienki, odkręciła zimną wodę po czym przemyła twarz kilka razy. Spojrzała w swoje odbicie i poczuła się jak najbardziej żałosna i podporządkowana osoba na świecie. Zacisnęła pięści, spuszczając wzrok na dół. Nie chciała patrzeć na siebie. Najważniejsza dla niej była Roxana i to by ją odzyskać.

***


Blondyn siedział przy biurku pisząc coś na kartce. W jego głowie cały czas siedziała brunetka. Widział jej oczy które swoim blaskiem oświetliły by nawet najciemniejszy zakątek. Jej uśmiech który był uzależniający i ten zapach który roznosił się przy każdym jej ruchu. Przymknął oczy wyobrażając ją sobie, a uśmiech od razu zagościł na jego twarzy. Sam nie wiedział dlaczego tak na niego działała. Była inna i może to go przyciągało.


-Chris możemy pogadać?- w progu stała Eva. Blondyn odwrócił się w stronę siostry uprzednio otwierając oczy.

-Tak. Coś się stało?

-To ja przyszłam o to zapytać.- weszła do środka zamykając za sobą drzwi. Chłopak popatrzył na nią nie wiedząc o co jej chodzi.

-Naskoczyłeś tak na Izzyego.- powiedziała widząc jego minę.

-Aaa to...To nic takiego. Po prostu denerwują mnie jego docinki.- posłał siostrze lekki uśmiech

-Na pewno nic się nie wydarzyło.- podeszła do niego i kucnęła by spojrzeć mu w oczy.

-Na pewno, nic się nie stało. - chłopak utwierdzał ją w tym przekonaniu.

-To dobrze. Ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.- wstała z uśmiechem na twarzy.

-Tak wiem wiem.

-O a to co?- dziewczyna wzięła kartkę która leżała na biurku. - „Bo dziewczyna taka jak ty jest wszystkim czego pragnę. Bo dziewczyna tak słodka jak ty, może spełnić me marzenia. Bo dziewczyna taka jak ty, może zmienić moje szare niebo w niebieskie. Dziewczyno, przysięgam, że nie ma niczego, czego bym nie zrobił, dla dziewczyny takiej jak ty..” - ładne.- blondynka spojrzała na niego.

-To nic takiego.- zabrał jej kartkę.

-Chris czy ty się czasem nie zakochałeś?- zmrużyła oczy ciągle patrząc na niego.

-Eva..oszalałaś.- spojrzał na nią z zabawnym wyrazem twarzy.- To moja praca. Mam wenę więc staram się coś napisać.

-No ok ok. Nie denerwuj się już tak braciszku.- poczochrała go po włosach śmiejąc się głośno.

-Dzięki, układałem tą fryzurę przez pół godziny- spojrzał na nią z wyrzutem po czym oboje wybuchnęli śmiechem.

-Dobra blondasie uciekam a ty sobie tu twórz.- puściła mu oczko po czym wyszła.

Uśmiechnął się sam do siebie. Brakowało mu siostry, ale wszystkiego nie mógł jej powiedzieć. Podszedł do okna za którym panowała już całkowita ciemność. Ulice były rozświetlone lampami a niebo było pełne gwiazd. - Zupełnie jak Twoje oczy.- uśmiechnął się na samą myśl o jej oczach. Usiadł na łóżku biorąc swój telefon. Trzymał go, zastanawiając się co ma napisać. Po chwili namysłu wystukał w klawisze słowa, które przyszły mu na myśl i wysłał wiadomość. Odłożył telefon i położył się. Założył ręce za głowę, wpatrując się w sufit.

***


Leżała na łóżku próbując zasnąć. Kręciła się z boku na bok. Wszystko nagle jej przeszkadzało, poduszka była zbyt ciepła, a pościel za bardzo aksamitna. Nie mogła znaleźć swojego miejsca na łóżku, do tego w jej umyśle ciągle krążyła twarz Chrisa. Ten jego słodki uśmiech doprowadzał że w brzuchu czuła dziwny ucisk, a serce mimowolnie samo przyspieszało swoje tempo. Starała się o nim nie myśleć ale wszystko na marne. Uderzyła pięściami o prześcieradło patrząc tępo w sufit. Nagle usłyszała cichy dźwięk sms-a. Podniosła się i sięgnęła po telefon. Wiadomość była od nieznanego numeru. „Twoje oczy są jak gwiazdy, nic dziwnego że gdy patrzę na te na niebie, wydaje mi się że widzę Ciebie, że wpatruję się w wszechświat Twoich oczu. Śpij dobrze księżniczko.


C:*** „


Jej oczy zaszkliły się a usta zaczęły drżeć. Przygryzła wargę oddychając ciężko. Wzruszyła się, ale czuła w sercu że to nie powinno mieć miejsca. Nie w jej życiu, które jest starannie obmyślone i poukładane w plan, którego musiała się ściśle trzymać jeśli chciała odzyskać to co jest dla niej najważniejsze. -Ohh Chris..- wyszeptała kładąc się. Przytuliła twarz do poduszki, a z jej oczu wypłynęły łzy.


 


Cdn..

~5~



Do­piero późną nocą,


przy szczel­nie zasłoniętych


ok­nach gry­ziemy z bólu ręce,


umiera­my z miłości.”



Wrócił do domu całą drogę myśląc o Catalei. Usiadł na krześle w kuchni i z niezwykłym zaangażowanie stukał palcami o blat stołu. W domu panowała cisza co oznaczało że reszta musiała wyjść. Wyjął z szafki szklankę i nalał do niej niewielką ilość wódki, dodając soku. Wyszedł na taras i usiadł na bujanym fotelu, kładąc nogi na chłodną, metalową barierkę. Podparł ręką głowę, wpatrując się w niebo. Momentalnie na myśl przyszłą mu Cataleya. Przypomniał sobie jej spojrzenie, w którym tkwił magiczny blask. Uśmiechnął się biorąc łyk trunku. Miała w sobie coś takiego co go urzekło i spowodowało że chciał jej więcej i więcej. Nie był to pociąg seksualny jak do tej pory miał, to było coś więcej, coś głębszego co przeszywało go na wylot. Poczuł nieodpartą pokusę aby jej pomóc. Nie znał jej dobrze, ale wiedział że nie ma łatwego życia. Nie chciał więcej patrzyć na jej smutek, siniaki..W pewnej chwili usłyszał głośne śmiechy i dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach. Odstawił szklankę na wiklinowy stolik i z niechęcią podniósł się, udając w kierunku korytarza. Spojrzał na otwierające się drzwi przez które weszli jego kumple z zespołu wraz z jego siostrą.

-Noo stary, gdzieś ty się podziewał?!- podszedł do niego pijany Izzy- Zaliczyłeś już jakąś panienkę?- spytał poklepując go po ramieniu. Chris poczuł jak niepohamowana złość zbiera się w nim. Zacisnął mocno wargi, próbując opanować negatywne emocje. Nie wiedział czemu te słowa aż tak go wkurzyły.

-Odpieprz się.- warknął ze złością strącając rękę kumpla ze swojego ramienia. Odwrócił się na pięcie, kierując się do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami komunikując tym samym że nie jest w humorze. Eva spojrzała zaszokowana na chłopaków.

-Ciekawe co go ugryzło?- Jay spojrzał na nią.

-Nie wiem. Nigdy się tak nie zachowywał- blondynka zmrużyła oczy zastanawiając się co mogło się stać. - Pogadam z nim później- powiedziała spoglądając na bruneta, który kiwnął głową uśmiechając się do niej. Odwzajemniła uśmiech wpatrując się w jego czekoladowe oczy które przyprawiały ją o zawrót głowy.

Brunetka szła ulicami Rio uśmiechając się do ludzi których napotykała na drodze. W sercu czuła radość, która rozpływała się po całym jej wnętrzu. Przystanęła na moment opierając się o zimne cegły budynku. Wzięła kilka głębszych wdechów przymykając oczy. Musiałą uspokoić emocje które w niej szalały. Otworzyła powieki kierując je ku niebu. Ścisnęła różę którą dostała przypominając sobie twarz blondyna, który wpatrywał się w nią. Był tak blisko. Sama nie wiedziała, dlaczego jej ciało reaguje tak na niego. Potrząsnęła głową próbując wyrzucić z głowy blondyna. Ruszyła przed siebie szybkim krokiem. Weszła do willi zamykając drzwi jak najciszej tylko potrafiła. Poczuła w sercu jakiś dziwny lęk. Weszła do salonu i zamarła.

-Witaj Cataleyo. - na sofie siedział jej „opiekun” i przyszły teść. W jednej ręce trzymał szklankę z whisky a w drugiej swoje drogie kubańskie cygaro.

-Witaj Marco. - odpowiedziała próbując pohamować drżenie głosu.

-Gdzie byłaś?- spytał biorąc łyka swojego ulubionego trunku.

-W klasztorze. - dziewczyna przełknęła ślinę, wypuszczając powoli powietrze z ust.

-Sama ? - spytał patrząc na nią przenikliwie. Jej serce przybrało szybszego tępa a jej usta zaczęły lekko drżeć. Czyżby widział ją z Chrisem? To oznaczało by koniec. Zwilżyła usta koniuszkiem języka unosząc kącik ust lekko do góry, by zapobiec jego drżeniu.

-Tak byłam sama. Nie mam już przyjaciół. - to drugie zdanie wypowiedziała prawie niedosłyszalnym szeptem. - Czy mogę pójść do siebie, jestem zmęczona? - spytała spoglądając na mężczyznę, który bacznie jej się przyglądał.

-Tak, tak. - odpowiedział zaciągając się cygarem.

-Dobranoc. - powiedziała lekko skłaniając się .

-Dobranoc Cataleyo. - odpowiedział jej. Brunetka odwróciła się na pięcie po czym szybkim krokiem udała się do swojej sypialni. Gdy zamknęła drzwi opadła na podłogę ciężko oddychając. Przygryzła wargę, zamykając oczy i próbując wyrównać swój oddech. Zacisnęła dłonie na wełnianym dywanie mrucząc coś pod nosem. Otworzyła oczy i spojrzała na różę, która leżała obok. -Nie mogę dopuścić do tego..-wyszeptała biorąc kwiat w dłonie i wstając na nogi. - To zbyt ryzykowne. - wyszeptała wyrzucając go do kosza który stał obok biurka. Usiadła na łóżku, chowając swoje nogi pod kocem. Objęła je rękami i schowała głowę, przymykając oczy. W myślach ciągle widziała przed sobą te wspaniałe oczy, uśmiech, dołeczki. Na policzku czuła jego oddech. Po jej plecach przeszedł dziwny dreszcz a w brzuchu poczuła dziwny ucisk.

-Co się ze mną dzieje.- wyszeptała potrząsając głową tak jakby chciała wyrzucić blondyna ze swoich myśli. - Przecież ja nie mogę!- gwałtownie wstała zrzucając koc z kolan. Poszła do łazienki, odkręciła zimną wodę po czym przemyła twarz kilka razy. Spojrzała w swoje odbicie i poczuła się jak najbardziej żałosna i podporządkowana osoba na świecie. Zacisnęła pięści, spuszczając wzrok na dół. Nie chciała patrzeć na siebie. Najważniejsza dla niej była Roxana i to by ją odzyskać.

Blondyn siedział przy biurku pisząc coś na kartce. W jego głowie cały czas siedziała brunetka. Widział jej oczy które swoim blaskiem oświetliły by nawet najciemniejszy zakątek. Jej uśmiech który był uzależniający i ten zapach który roznosił się przy każdym jej ruchu. Przymknął oczy wyobrażając ją sobie, a uśmiech od razu zagościł na jego twarzy. Sam nie wiedział dlaczego tak na niego działała. Była inna i może to go przyciągało.

-Chris możemy pogadać?- w progu stała Eva. Blondyn odwrócił się w stronę siostry uprzednio otwierając oczy.

-Tak. Coś się stało?

-To ja przyszłam o to zapytać.- weszła do środka zamykając za sobą drzwi. Chłopak popatrzył na nią nie wiedząc o co jej chodzi.

-Naskoczyłeś tak na Izzyego.- powiedziała widząc jego minę.

-Aaa to...To nic takiego. Po prostu denerwują mnie jego docinki.- posłał siostrze lekki uśmiech

-Na pewno nic się nie wydarzyło.- podeszła do niego i kucnęła by spojrzeć mu w oczy.

-Na pewno, nic się nie stało. - chłopak utwierdzał ją w tym przekonaniu.

-To dobrze. Ale jak coś to wiesz gdzie mnie szukać.- wstała z uśmiechem na twarzy.

-Tak wiem wiem.

-O a to co.- dziewczyna wzięła kartkę która leżała na biurku.- Bo dziewczyna taka jak ty
Jest wszystkim czego pragnę
Bo dziewczyna tak słodka
Jak ty, może spełnić me marzenia
Bo dziewczyna taka jak ty
Może zmienić moje szare niebo w niebieskie
Dziewczyno, przysięgam, że nie ma niczego, czego Bym nie zrobił
Dla dziewczyny takiej jak ty ..” - wow, ładne.- blondynka spojrzała na niego.


-To nic takiego.- blondyn zabrał jej kartkę.

-Chris czy ty się czasem nie zakochałeś?- spojrzała na niego mrużąc oczy.

-Eva! Oszalałaś...- blondyn spojrzał na nią z zabawnym wyrazem twarzy.- to moja praca. Mam wenę więc piszę.

-No ok ok. Nie denerwuj się już tak braciszku.- poczochrała go po włosach, śmiejąc się.

-Dzięki wiesz, układałem tą fryzurę jakieś pół godziny.- spojrzał na nią z wyrzutem po czym oboje wybuchnęli śmiechem.

-Dobra blondasie uciekam a ty sobie tu twórz.- puściła do niego oczko po czym wyszła.

Blondyn uśmiechnął się sam do siebie. Brakowało mu siostry, ale nie mógł jej powiedzieć że jej przyjaciółka wpadła mu w oko. Podszedł do okna za którym panowała już całkowita ciemność. Ulice były oświetlone lampami a na niebie było pełno gwiazd.

-Zupełnie jak twoje oczy.- powiedział z uśmiechem. Usiadł na łóżku biorąc swój telefon. Trzymał go przez chwilę zastanawiając się co ma napisać. Po namyśle wystukał palcami słowa które przyszły mu na myśl i wysłał wiadomość. Odłożył telefon i położył się na łóżku. Założył ręce za głowę patrząc w sufit.

Leżała na łóżku próbując zasnąć, ale nie mogła. Kręciła się z boku na bok. Wszystko nagle jej przeszkadzało, poduszka była zbyt ciepła i miękka a pościel zbyt aksamitna. Nie mogła znaleźć swojego miejsca na łóżku do tego w jej myślach ciągle był blondyn. Im bardziej starała się wyrzucić go z myśli tym jego twarz coraz intensywniej ukazywała jej się po zamknięciu oczu. Nagle usłyszała cichy dźwięk smsa w swojej komórce. Podniosła się i sięgnęła po telefon. Wiadomość była od nieznanego numeru. Nacisnęła przycisk by odczytać.

Twoje oczy są jak gwiazdy, nic dziwnego że gdy patrzę na te na niebie, wydaje mi się że widzę Ciebie, że wpatruję się w wszechświat Twoich oczu.

Śpij dobrze księżniczko.

C :*** „

 

Mimowolnie jej oczy zaszkliły się. To było takie piękne, a jednocześnie banalne.

-Ohh Chris..i co ja mam z tobą zrobić.- brunetka wpatrywała się w telefon. - Najlepiej będzie jak zapomnisz o mnie.- wyszeptała kładąc telefon na półce. Przytuliła twarz do poduszki a łzy zaczęły spływać po jej policzkach.

 

Cdn..

Ale rozdział do dupy :/

środa, 7 stycznia 2015

~4~

~4~


 "gdy myślę o tobie
to tak
jakby motyl trzepotał w dłoni
uwięziony i ślepy"


Szedł krętymi uliczkami Rio trzymając w ręku białą różyczkę, od razu wybrał właśnie ten kwiat ponieważ kojarzył mu się z nią. Był delikatny, czysty, nieskazitelny, piękny taki jak ona. Czuł zdenerwowanie, ale miał nadzieję że wybaczy mu to małe kłamstwo a siostra nie zabije za to że użyczył sobie jej telefonu. W drugiej dłoni trzymał karteczkę z adresem który w SMS-ie podała mu brunetka. Nigdy wcześniej tutaj nie był więc trudno było mu się odnaleźć. Pytał przypadkowych ludzi o drogę. W końcu jednak udało mu się dotrzeć na miejsce. Nie ukrywał zdziwienia kiedy spostrzegł że znajduje się przed bramą klasztoru. Niepewnie przeszedł przez ogromną metalową bramę, która przeraźliwie zaskrzypiała, gdy tylko nią poruszył. Znalazł się na podwórku które otoczone było z każdej strony murami. Momentalnie grupka małych dzieci otoczyła go, śpiewając wesoło. Spojrzał na nie i momentalnie jego twarz rozjaśnił szczery uśmiech. W pewnej chwili podszedł do niego ktoś uciszając wesołą gromadę. Chris uśmiechnął się do księdza który stał przed nim i łamiącym portugalskim próbował spytać o brunetkę. Ksiądz spojrzał na niego z uśmiechem. -Chłopcze możesz mówić po angielsku. - kapłan poklepał go po ramieniu.- Zapewne chodzi ci o Cataleye

-Tak. - blondyn odetchnął z ulgą. Kapłan zaprowadził go za dom, do ogrodu. Wskazał mu dziewczynę która siedziała na trawie nerwowo ją skubiąc. Chris podziękował mu, a on nie zwlekając długo zostawił ich samych. Podszedł do niej najciszej jak potrafił. Nagle dostrzegł na jej włosach motyla o wielobarwnych skrzydłach. Położył różę na ziemi a motyla złapał w dłonie przysiadając się obok niej.

-Cześć- spojrzał na nią nie kryjąc radości. Ona zaskoczona jego osobą, aż lekko zadrżała. Spojrzała na jego rozanieloną twarz sama się uśmiechnęła.

-Spójrz!- dodał z dziecinną niewinnością, wysuwając przed nią swoje złączone dłonie. Rozchylił delikatnie palce pokazując jej motyla. Nachyliła się i z podziwem na niego spojrzała. Cicho westchnęła z zachwytu. Bez zastanowienia ujęła jego dłonie wypuszczając owada.

-Teraz pomyśl życzenie- wyszeptała cichutko nie przerywając tej jakże magicznej chwili.

Motyl poderwał się do lotu. Sunął płynnie po niebie, zabawnie trzepocząc skrzydłami. Patrzyła na niego, dopóki nie znikł jej z pola widzenia. Nieświadomie wciąż obejmowała dłonie chłopaka, delektując się ich ciepłem. Chris wciąż ją obserwował układając sobie w głowie to jedno wyjątkowe życzenie. Do głębi poruszyła go ta nieskazitelna czystość w jej oczach. Gdy tylko przymykała oczy chroniąc się przed promieniami słońca, czuł jakby ktoś odbierał mu cząstkę radości, która rosła z każdym spotkaniem z nią.

-Już pomyślałem. A po co to wszystko? - Cataleya spojrzała na niego, ciągle się uśmiechając. Dostrzegł jak jej źrenice rozszerzają się a kąciki ust unoszą jeszcze wyżej. Zmarszczyła subtelnie brwi a jedna z nich uniosła się nieco wyżej.

-Nie wiesz?- spytała z rozbawieniem, a on pokiwał przecząco głową. - Kiedy wypuści się motyla to on spełnia jedno twoje życzenie.- wyjaśniła mu, nie panując nawet nad tym że jedna z jej dłoni mocniej zaciska się na palcach blondyna. Była tak pochłonięta jego spojrzeniem że reszta traciła jakikolwiek sens. Jej rozum krzyczał żeby się opanowała, że tak nie wolo, lecz jej serce chciało więcej i więcej. Chris pogładził odstający kosmyk włosów, zostawiając tym samym trochę pyłku ze skrzydeł motyla na policzku.

-Mam coś dla ciebie. - puścił jej dłonie, sięgając za siebie. - To dla ciebie- wręczył jej biały kwiat róży.

Brunetka spojrzała na niego a w jej oczach niespodziewanie pojawiły się łzy. Takie same kwiaty dostawała jej matka od ojca. Blondyn nie wiedział co się stało.

-Dziękuję- wyszeptała łamiącym głosem, mrugając kilkakrotnie by nie pozwolić na to by łzy wypłynęły z jej oczu.

-To może teraz wyjaśnisz mi dlaczego jesteś tu Ty a nie Eva- spojrzała mu w oczy, przeszywając go na wylot.

Blondyn spuścił zakłopotany wzrok po czym spojrzał jej w oczy.

-Ja...Ja po prostu musiałem się z Tobą zobaczyć. - posłał jej uśmiech

-Musiałeś?- wyszeptała marszcząc brwi, nie rozumiejąc sensu jego słów. Przybliżył się do niej ciągle patrząc jej w oczy. Jej serce biło szybko, a oddech stał się płytki.

-Ja po prostu musiałem..bo ty..- przyłożyła palec do jego ust spodziewając się co chce powiedzieć. Nie mogła do tego dopuścić..nie mogła. Wstała i nie patrząc na niego ruszyła w głąb ogrodu. Chłopak spuścił wzrok czując rozczarowanie i złość. Nie był przyzwyczajony do tego że dziewczyna go odtrącała, zawsze to one walczyły o jego względy zabijając się o chociaż najmniejszy gest z jego strony. Ona była inna, to jeszcze bardziej motywowało go do działania i nie pozwalało się poddać. Wstał otrzepując spodnie z trawy i ruszył za nią. Stała oparta o drzewo z twarzą skierowaną ku słońcu. Blask promieni oświetlał jej sylwetkę sprawiając tym że wyglądała jak bogini. Podszedł do niej opierając dłonie o drzewo, tym samy nie dając jej możliwości ucieczki.

Dziewczyna spojrzała na niego spokojnie, sama nie wiedziała skąd w niej ten spokój. Nie znała go ale czuła że może mu zaufać, nie bała się go. Wpatrywał się w nią jakby byłą spełnieniem jego najskrytszych marzeń. Swój wzrok skierował na jej usta których kształt mówił że są idealnie stworzone do tego by je całować. Przymknął oczy wyobrażając sobie ich smak, lekki dreszcz przeszedł przez jego plecy. Otworzył powieki a ona przyglądała mu się z ciekawością. Przybliżył się do jej twarzy, ich nosy prawie się stykały. Czuła jego oddech na policzku. Zamarła. Jej ciało zastygło w bezruchu. Nie mogła poruszyć żadną jego częścią. Uśmiechnął się, co trochę ją uspokoiło. Dłonią odgarnął jej włosy za ucho przystawiając twarz do jej ucha. Jego ciepły oddech sprawiał że Cataleya czuła się tak błogo, jeszcze nigdy czegoś takiego nie czuła.

-Ja nie zrezygnuję z Ciebie..-wyszeptał wprost do jej ucha, przez jej plecy przeszedł przyjemny dreszcz który był pomieszany z lekkim strachem. Ponownie spojrzał w jej oczy, w których tańczyło milion małych iskierek. Czuł w pewnym rodzaju satysfakcję. Karmił się jej radością. Chciał posunąć się dalej. Przybliżył swoją twarz do jej, widział że ona przymknęła oczy, czekając na jego ruch, pozwalając mu tym samym na to. Kiedy ich usta miały się już złączyć nagle poczuł że coś mocno uderz go w plecy. Złapał się za bolące miejsce odwracając się tym samym. Zauważył tą samą grupkę dzieci która przywitała go przy wejściu. Przed nimi stała piłka. Dzieciaki radośnie śmiały się mówiąc coś w swoim języku. Brunetka otworzyła oczy, w myślach dziękowała że tak to się skończyło. Przeklinała siebie za to do czego chciała dopuścić. Wyminęła zaszokowanego chłopaka podchodząc do dzieci, które radośnie otoczyły ją, najmłodsze z nich wzięła na ręce.

-One chcą żebyś pograł z nimi- zwróciła się do chłopaka który dalej stał w szoku.

-Super- powiedział bez entuzjazmu. Brunetka spojrzała na niego widząc w jego oczach niezadowolenie.

Reszta dnia minęła im na wspólnej zabawie z dziećmi. Chris rozchmurzył się, a zabawa sprawiała mu radość. Brunetka również przez cały czas śmiała się. Kiedy dzieciaki poszły na kolację oni siedzieli w ciszy wpatrując się przed siebie.

-Powiesz mi czemu akurat klasztor?- przerwał ciszę

-Moja mama się tu wychowała i często odwiedzaliśmy to miejsce, poza tym to jedno z niewielu miejsc gdzie mogę przebywać i jestem bezpieczna- jej twarz mimowolnie posmutniała, a oczy stały się pochmurne i bez blasku.

-Rozumiem- wyszeptał. Wyrwał pęk trawy i rzucił wprost na głowę brunetki. Momentalnie posłała mu gniewne spojrzenie, marszcząc przy tym czoło. Przymrużyła oczy w geście niezadowolenia, a Chris po raz drugi rzucił w nią zerwanymi źdźbłami. Cataleya roześmiała się w końcu, co było niechybnie jego celem. Potrząsnęła głową a resztki trawy posypały się na jej spodnie. Przeczesała włosy palcami, zarzucając je za siebie. Ponownie przeniosła wzrok na jego twarz. Zauważyła na jego policzku ciemny ślad i delikatnie palcem przejechała po nim, strzepując zbędny pył. W jednym momencie jego oczy zaiskrzyły się, a jej serce ponownie zaczęło szybciej bić. Kontakt z jego skórą w dziwny sposób na nią wpływał. Traciła zupełnie kontrolę nas sobą, całkowicie zatracając się w tej bliskości.

-Byłeś brudny. - zaczęła się tłumaczyć, czując jak jej policzki zaczynają płonąć. Mimo wszystko nie cofnęła ręki, wciąż obuszkiem palca gładząc delikatnie małe wgłębienie na jego policzku. Chris obserwował jak jej twarz z każdą chwilą przybiera bardziej intensywny karminowy odcień. W jej prostocie i skromności było coś tak zniewalającego że trudno było jej się oprzeć.

-Dziękuję- odparł wesoło uśmiechając się. Cataleya zabrała dłoń, zniżając delikatnie głowę.

-Muszę już iść.- wyszeptała od razu wstając. Chłopak poczuł ogromny smutek który przeszywa go na myśl że musi się z nią rozstać. Również wstał.

-Mogę cię odprowadzić?- spytał z nadzieją w głosie by chociaż jeszcze przez chwilę być blisko niej.

-Bezpieczniej będzie jeśli wrócimy osobno do domów.- brunetka spojrzała mu w oczy które przybrały chłodnego koloru.

-Rozumiem..- wyszeptał niezgodnie z tym co czuł.

-Dziękuję za miło spędzony czas.- brunetka dała mu buziaka w policzek i nim on zdążył zareagować ona już biegła w stronę wyjścia.

-Do zobaczenia księżniczko. - wyszeptał przykładając dłoń gdzie przed chwilą znajdowały się jej malinowe i pełne usta.

 

 

Cdn..