sobota, 21 lutego 2015

~9~

~9~


 "Love me like you do.."

Siedziała na tarasie z twarzą skierowaną ku zachodzącemu słońcu. Jaskrawe promienie słońca otulały jej twarz sprawiając że czuła przyjemne mrowienie w okolicy nosa. Przymknęła oczy, przypominając sobie już kolejny raz jej pocałunek z blondynem. Za każdym razem gdy to robiła po jej ciele przechodził dreszcz a w brzuchu czuła dziwne ciepło wymieszane z podnieceniem, podekscytowaniem. Przyłożyła dłoń do ust, przygryzając dolną wargę. Z tego stanu wyrwał ją dźwięk komórki. Wzięła telefon ze szklanego stolika odczytując wiadomość od nieznajomego numeru: „ Ubierz coś ciepłego i wyjdź na zewnątrz. W parku szukaj białej róży.” Zmrużyła oczy zastanawiając się od kogo to. Pierwsze co przyszło jej na myśl to Chris, ale przecież napisałby ze swojego numeru. Chwilę się wahała, lecz wstała z fotela wchodząc do mieszkania. Z szafy wyjęła biały sweter wieszając go przez rękę. Wyszła z pokoju rozglądając się czy nie ma nigdzie żadnego ochroniarza. Na szczęście nikogo nie było, po cichu zeszła na dół, przed nią stało dwóch ochroniarzy odwróconych do niej plecami. Przełknęła ślinę i wstrzymując oddech wyminęła ich schodząc do piwnicy. Na dole wypuściła powietrze oddychając z ulgą. Przez małe okno wyszła na zewnątrz. Rozejrzała się wkoło czy nikogo nie ma i pobiegła w stronę tylnej bramki. Przeszła przez nią po czym szczęśliwa że udało jej się wyjść biegła w stronę parku. Gdy tylko znalazła się we wskazanym miejscu, momentalnie w oczy rzuciła jej się jedna ławka, na której leżała biała róża. Ostrożnie podeszła do niej i usiadła. Czuła zdenerwowanie i niepewność. Siedziała tak chwilę przeklinając w głowie swoją głupotę. W myślach odliczała sekundy próbując się uspokoić. Nagle jednak poczuła, że serce zaczyna szybciej bić. Przedziwne ciepło rozlało się po jej ciele, a ręce z wrażenia znowu zaczęły drżeć. Spojrzała niespokojnie w bok myśląc że kogoś tam zobaczy. Jednak nie tym razem. Czyjeś dłonie zakryły jej oczy, a przez ciało przebiegł dreszcz emocji. Wstrzymała na chwilę powietrze, czując jak policzki stają się coraz bardziej gorące. Przyjemny zapach męskich perfum dotarł do jej nozdrzy, powodując lekki zawrót głowy. Szczupłe i delikatne palce subtelnie dotykały skórę jej twarzy, wywołując kolejną falę ciepła. Straciła kontrole nad sobą, oddając się na moment we władanie tego niespodziewanego odczucia.

-Zgadnij.- wyszeptał wprost do jej ucha, co spowodowało że jej mięśnie spięły się a serce zaczęło szybko bić.

Odruchowo podniosła ręce, układając je na dłoniach nieznajomego. Momentalnie poczuła to niesamowite ciepło, które z nich emanowało. Były tak aksamitnie miękkie, a zarazem tak męskie i silne. Przesunęła drżącymi palcami po skórze, zdejmując je ze swojej twarzy. Zadarła wysoko głowę, patrząc za siebie. Ujrzała nad sobą roześmiane oblicze blondyna z urzekającymi dołeczkami pośrodku policzków. Przez moment była zaskoczona, lecz gdy blondyn usiadł obok uśmiechnęła się szeroko ukazując mu iskierki w swoich oczach.

-Witaj piękna.- przybliżył się zakładając jej niesforny kosmyk za ucho. Patrzyli sobie w oczy a jego usta zbliżyły się do jej warg. Podekscytowana przymknęła oczy czekając na tą wspaniałą i niesamowitą chwilę radości. Ich usta złączyły się w niewinnym i delikatnym pocałunku. Oderwali się od siebie posyłając sobie czułe uśmiechy.

-Coś ci pokażę.- zdecydowanym ruchem wstał z ławki, pociągając ją za sobą. Nie ukrywała że, zdziwił ją ale obojętne jej było gdzie pójdą. Fakt, że będzie obok powodował radość w jej sercu.

Był tak szczęśliwy, że momentami wszystko wydawało się być pięknym snem, który za chwilę drastycznie się skończy. Jednak ona wciąż była i to tak blisko.

Rio, pogrążone w ciemności wydawało się być takie piękne a zarazem tajemnicze. Szli trzymając się za ręce wymieniając ukradkiem spojrzenia. Byli dorośli a zachowywali się jak małe dzieci, które czegoś się wstydzą. Było to w pewien sposób urocze.

-Jesteśmy.- stanęli przed wielkimi starymi drzwiami, które prowadziły do ogromnego opuszczonego budynku. Cataleya ze zdziwieniem spojrzała na niego, a jedna z jej brwi nieznacznie uniosła się. Nie miała pojęcia, jaki był cel ich podróży w to miejsce, ale zaufała mu. Kopnął drewniane wrota, które z przeraźliwym skrzypnięciem otworzyły się. Zatrzymali się w wejściu, dokładnie rozglądając się. W środku panowała kompletna ciemność i jedynie śladowe promienie księżycowego blasku wdzierały się przez otwory w oknach. Przekroczyli próg a drzwi momentalnie zatrzasnęły się za nimi. Dziewczyna zadrżała ze strachu, mocniej chwytając się jego ramienia. Czuł, jak jej serce uderza z coraz większą szybkością, a ciepły oddech zatrzymuję się na jego policzku. Jej rozbiegany wzrok zachłannie poszukiwał kolejnych nieprzewidzianych wydarzeń. Splótł jeszcze mocniej ich dłonie, prowadząc jakimiś schodami w górę. Co jakiś czas fragmenty muru odpadały, z przeszywającym łoskotem uderzając o betonową podłogę. Brunetka wciąż o nic nie pytała, obserwując każdy podejrzany ruch. Przestał przeszkadzać jej zapach wilgoci i stęchlizny. Była tak przerażona, że nie zwracała już na to najmniejszej uwagi.

-Chris!- pisnęła, kiedy między nogami przebiegło jej jakieś stworzenie. Chłopak tylko się roześmiał, prowadząc ją dalej. Kiedy znaleźli się na samym szczycie, pchnął kolejne drzwi, przepuszczając ją w nich. Dotarli na samą górę, skąd rozpościerał się widok na dziką plażę. Cataleya podeszła bliżej, opierając się murek.

-I jak?- stanął za nią, przytulając się do jej pleców. Ułożył głowę na jej ramieniu, ocierając się o jej policzek. Znowu zadrżała. Mocniej otulił ją rękami, składając nieśmiały pocałunek na jej twarzy. Widział, że jest zachwycona. Rozświetlone milionami mieniących się gwiazd morze, mogło wprawić w zachwyt. Odwróciła się w jego stronę, obejmując dłońmi jego szyję. Spojrzała w jego oczy, uśmiechając się.

-Dziękuję.- delikatnie poruszyła ustami, nie wydając żadnego dźwięku. Nie chciała psuć tej magicznej chwili. Zbliżył swoją twarz do jej i subtelnie musnął jej czoło. Wtuliła się w niego i zamknęła oczy. To nie było zależne od niej, ale gdy tylko była tak blisko niego, to cały smutek odchodził, gdzieś w zapomnienie, a ważne było tylko to co było między nimi.

-Mam jeszcze jedną niespodziankę.- Uśmiechnął się szeroko. Brunetka spojrzała z zaciekawieniem na niego. - Chodź.- wziął ją za rękę a ona jak posłuszne dziecko szła za nim. Blondyn ponownie otworzył drzwi przez które weszli. Zeszli na dół, po czym chłopak zaczął iść w głąb domu.

-Chris...- zaczęła lecz blondyn przerwał jej.

-Zaufaj mi.- wyszeptał na co ona kiwnęła głową. Nie odzywała się już. Szła potulnie prowadzona przez niego. Chris otworzył duże balkonowe drzwi przepuszczając ją pierwszą. Znaleźli się na tarasie. Zeszli po schodkach czując pod stopami jeszcze ciepły piasek. - No to teraz kto pierwszy do wody.- brunetka spojrzała na niego robiąc duże oczy. - Chyba się nie boisz co? Jesteś tchórzem?- blondyn śmiał się z miny dziewczyny która stała jak wryta nie wiedząc czy chłopak mówi serio czy robi sobie z niej jakieś głupie żarty.

-Tak jak myślałem. Cataleyo Esposito jesteś wielkim tchórzem!- krzyknął po czym ściągnął z siebie koszulkę, spodnie i pobiegł w stronę wody.

Brunetka stała tak chwilę po czym zmrużyła oczy. - Nie jestem tchórzem!- krzyknęła za chłopakiem który był już w wodzie. Rozejrzała się na boki po czym ściągnęła z siebie ubranie. Złożyła ręce na klatkę piersiową i podeszła do wody. Gdy słona woda zaczęła oblewać jej stopy zrozumiała, że to był bardzo głupi pomysł. Chciała się wycofać lecz podszedł do niej blondyn. Brunetka momentalnie oblała się rumieńcem zdając sobie sprawę że stoi przed nim tylko w bieliźnie. Spuściła głowę na dół ciężko oddychając.

-Nie wstydź się mnie.- złapał jej podbródek podnosząc do góry i zmuszając ją tym samym by spojrzała mu w oczy. - Jesteś piękna.- powiedział patrząc jej głęboko w oczy. Dziewczyna delikatnie uśmiechnęła się do niego po czym chwyciła go za rękę. Oboje weszli do wody. Chlapali się, pływali, nurkowali. Zachowywali się jak małe i beztroskie dzieci. Ich śmiech roznosił się po pustej plaży. Gdy wyszli z wody brunetka trzęsła się z zimna. Chris widząc to objął ją ramieniem prowadząc w stronę tarasu. -Poczekaj tu chwilę.- powiedział i wszedł do budynku. Po chwili wrócił trzymając w ręce duży wiklinowy kosz. Wyjął z niego dwa ręczniki. Jeden podał brunetce a drugim sam się opatulił. Dziewczyna owinęła się w materiał pocierając zmarznięte ręce. Chris ponownie poszedł do domu i wrócił z kupką drzewa. Ułożył je starannie na piasku po czym wyjął z koszyka zapałki.

 

Siedzieli wtuleni w siebie, grzejąc się ogniem z ogniska. Ich dłonie były splecione tworząc jedną całość. Nie odzywali się, ale słowa w tamtym momencie były czymś zbędnym.

-Chciałbym już tak zawsze.- szepnął do siebie, zerkając na jej radosną twarz.

-Ja też.- wyszeptała mało dosłyszalnie, lecz jej oczy wyrażały więcej niż słowa. Chłopak wsunął dłoń w jej aksamitne włosy przybliżając twarz do jej twarzy. Patrzyli sobie w oczy w których jak szalone tańczyły radosne iskierki. Ich usta dzieliły milimetry a w brzuchu rosło ogromne podniecenie. Przyciągnął ja do siebie zatapiając usta w namiętnym pocałunku. Nie był to delikatny i ostrożny pocałunek jak do tej pory, lecz coś namiętnego i szalonego. Ich języki tańczyły żywiołowy taniec pieszcząc wzajemnie swoje podniebienia. Dłonie blondyna zaczęły niecierpliwie błądzić po ciele brunetki. Kiedy doszły do zapięcia na jej plecach w jej głowie zapaliła się czerwona lampka.

-Chris nie.- odsunęła się od niego ciężko i szybko łapiąc oddech. Spojrzała na niego po czym złapała swoje ubrania i tak po prostu uciekła. Weszła do domu w którym panowała całkowita ciemność. Ubrała się po omacku i nagle poczuła ciepłą dłoń na ramieniu. Przez jej ciało przeszedł dreszcz, a serce szybciej zabiło.

-Przepraszam.- wyszeptał speszony, a ona odwróciła się do niego. Jego twarz była oświetlona tylko przez nikłe światło księżyca, ale czuła że jest mu głupio. - Ja nie chciałem..nigdy nie zrobiłbym nic wbrew twojej woli.- spuścił głowę w dół. Wyglądał jak mały chłopiec, który przeskrobał coś a teraz boi się kary.

-Wiem...to ja przepraszam.- podniósł zdziwiony wzrok na nią. Teraz to ona miała spuszczoną głowę. - Zachowuję się jak jakaś...- przyłożył jej palec do ust.

-Dla mnie jesteś idealna. Nie musimy się z niczym spieszyć.- Spojrzała na niego delikatnie kiwając głową. -Na wszystko przyjdzie czas.- Ucieszyły ją te słowa i jeszcze bardziej utwierdziły w tym że blondyn naprawdę ją kocha. Nie wymagał nic. Nie żądał od niej niczego po prostu był i dawał jej swoją miłości. Uśmiechnęła się i rzuciła mu na szyję. Chłopak zaśmiał się radośnie obejmując ją w tali.

 

 

Cdn.

wtorek, 10 lutego 2015

~8~

~8~


 "..W noc jak oka mgnienie
raz na całe życie ktoś 
wielką miłość miał..."

Do tej pory nie przypuszczał, że jeden pocałunek może być tak cudowny i dać tyle radości. Dotknął jej policzka, zerkając w oczy, w których jak szalone wirowały błyszczące iskierki. Stała w ciszy próbując poukładać w głowie to co przed chwilą się stało. Serce biło jej jak oszalałe, a w brzuchu czuła przyjemne ciepło. Po chwili jednak poczuła strach i wielki zamęt w sercu i głowie. Spuściła wzrok, wyswobadzając się z uścisku blondyna. Zmrużyła oczy siadając na zimnej trawie. Poczuła jak przez jej ciało przechodzi nieprzyjemny dreszcz. Zagryzła dolną wargę, w ten sposób walcząc ze strachem i z emocjami które kumulowały się w niej.

-O czym myślisz? - usiadł przy niej, a jego ciepły i lekko drżący głos przywołał ją do rzeczywistości. Podniosła wzrok na niego, natrafiając na delikatny uśmiech, który malował się na jego twarzy.

-Co myśmy zrobili Chris? - spytała a z jej oczu zniknęły magiczne iskierki, a na ich miejscu pojawił się smutek przeplatany strachem. Blondyn przybliżył się do niej i usiadł naprzeciwko. Chwycił jej delikatne dłonie zamykając w szczelnym uścisku. Wiedział, że nie od razu uda mu się trafić do jej serca i do tych skrytych na samym jego dnie uczuć, ale nie zamierzał się poddać. - Ten pocałunek to było coś niesamowitego. Pierwszy raz w życiu przeżyłem coś takiego. Jesteś wyjątkowa i ja..Kocham Cię Cataleyo.- otworzyła szeroko oczy patrząc na niego z niedowierzaniem.

-Kochasz?.. Mnie?- spytała łamiącym się głosem.

-Tak. Odkąd cię zobaczyłem wiedziałem że będziesz kimś wyjątkowym w moim życiu. Kocham cię i chcę być z tobą.- patrzył jej prosto w oczy. Był pewny swoich słów, doskonale wiedział co czuje.

-Chris ja..-brunetka wyjęła dłonie z uścisku i wzięła głęboki wdech. - ja nie mogę. To wszystko jest piękne,ale ta bajka ma inne zakończenie. Tu nikt nie będzie żył długo i szczęśliwie. Ta miłość nie ma prawa być..- spuściła wzrok, szybko mrugając próbując w ten sposób nie rozpłakać się. Wziął jej podbródek w dłonie patrząc jej prosto w oczy. Kciukiem otarł łzę z jej policzka. Patrzył na nią z taką czułością, że trudno było jej złapać oddech. Czuła jak po jej ciele przechodzi przyjemny dreszcz. Nie mówił nic. Patrząc jej w oczy przybliżył się do jej twarzy. Czuła jego oddech na policzku, który mieszał się z jego perfumami. Czuła jak traci kontrole nad sobą. Próbowała z tym walczyć lecz na marne. Przymknęła oczy delektując się jego delikatnym dotykiem. -Daj ponieść się uczuciom..pozwól się kochać i nie walcz z tym uczuciem.- wyszeptał do jej ucha. Otworzyła szeroko oczy czując szybsze tętno. Spojrzała mu głęboko w oczy. Czuła się zaczarowana i nagle wszystko przestało istnieć gdy poczuła na ustach smak jego delikatnych warg. Oboje chcieli by ta chwila trwała wiecznie. Ale niestety był to tylko ułamek sekundy..chwila. Gdy oderwali się od siebie spostrzegł że brunetka dalej ma przymknięte oczy. Uśmiechnął się dając jej całusa w nos. Otworzyła powoli oczy, ukazując mu ich blask. Czuła, że jej policzki płoną a ona sama czuje dziwną błogość. Nie potrzebowali więcej słów, wszystko mogli wyczytać ze swoich oczu. Blondyn przesunął się tak że był teraz obok niej. Objął ją swoim ramieniem, a ona nie sprzeciwiając się temu oparła głowę o jego klatkę piersiową. Ich dłonie zacisnęły się w mocnym uścisku. Brunetka przymknęła oczy, po czym usnęła w ramionach chłopaka.

***


Słońce zaczęło wschodzić oświetlając swoimi promieniami najciemniejszy zakątek na świecie. Chris przebudził się nie czując dziewczyny w swoich ramionach. Rozejrzał się nerwowo szukając jej wzrokiem. Stała przy klifie. Twarz skierowaną miała wprost na padające z nieba promienie słoneczne. Wyglądała jak mały aniołek, w świetlistej poświacie. Falowane włosy zwiewnie wirowały w powietrzu, wydając przy tym niemy szmer. Podszedł do niej bliżej napawając się tym nieziemskim widokiem. -Dzień dobry- powiedział łagodnym głosem.


Otworzyła oczy spoglądając w jego stronę. Błękit nieba i zieleń trawy wydały mu się niczym w porównaniu z jej oczami. Mieniły się tysiącami barw w jaskrawym słońcu. Uśmiechnęła się uroczo do niego, a jej policzki pokryły się szkarłatnym rumieńcem. Opuściła wzrok, zabawnie owijając kosmyk włosów wokół palca. Zerknęła na niego ponownie spod opadającej grzywki, a jej śmieszny nosek zabawnie drgnął. Zaśmiał się, patrząc na jej zakłopotanie Była tak słodka i urocza, że wydawała mu się aż nierealna. Zmrużyła oczy.


-Śmiejesz się ze mnie?- spytała unosząc jedną brew ku górze. Ten widok jeszcze bardziej go rozśmieszył. Brunetka potrząsnęła głową po czym prychnęła z niezadowolenia i zakładając ręce na klatkę piersiową odwróciła się na pięcie idąc w stronę dróżki. Chris uśmiechnął się po czym ruszył za nią. Zaszedł jej drogę. Spojrzała na niego z obrażoną mina po czym chciała go wyminąć. Nie pozwolił jej na to, złapał ja za ramiona i przyciągnął do siebie. -Nie śmieję się z ciebie, po prostu jestem szczęśliwy.- popatrzył w jej oczy uśmiechając się.


-Szczęśliwy?- spytała ze zdziwieniem.


-Tak. A to wszystko twoja zasługa.- chciała mu przerwać lecz przyłożył jej palec do ust.- To ty jesteś moją radością.- Spojrzała w jego błękitno-zielone oczy, a on znowu się uśmiechnął.


-Zawsze chciałam mieć takie dołeczki.- obuszkiem palców musnęła te dwie słodkie dziurki. Pogładziła jego policzek, a on przymknął oczy, oddając się przyjemności. Kiedy je otworzył nachylił się nad nią, wsuwając dłoń w jej włosy i zaczesując je za ucho.


-Teraz już są twoje.- odparł, składając jeden subtelny pocałunek na jej szyi. Poczuł, jak zadrżała. Wspięła się na palcach, oplatając rękami jego kark. Wtuliła nos w jego włosy, rozkoszując się tym niepowtarzalnym zapachem. Objął ją w tali, unosząc nieznacznie do góry. Zaśmiała się, nie czując gruntu pod stopami. Chris zaczął obracać się z nią, aż w końcu oboje wylądowali na trawie. Oboje roześmiali się w jednym momencie, patrząc na siebie. Zbliżył się do niej kradnąc jej słodkiego całusa. Ona zaśmiała się po czym poczochrała mu jego starannie ułożone włosy. Uśmiechnął się szeroko wstając z ziemi i podając jej dłoń. Chwyciła ją a on pomógł jej wstać. Patrzyli sobie w oczy, czując że nic więcej nie jest im potrzebne do życia. Jednak po chwili brunetka posmutniała spuszczając wzrok na dół.


-Musze już wracać. - wyszeptała jakby bojąc się reakcji blondyna.


-Rozumiem..-wyszeptał wbrew sobie.


Spojrzała mu w oczy w których spostrzegła smutek. Ona również czuła się źle z tym że musi się z nim rozstać. Przygryzła wargę, a jej oczy zaszkliły się mimowolnie. Chris objął ją, przytulając mocno do siebie. Poczuł jak jej włosy delikatnie łaskoczą go w twarz a jego nozdrza wypełniają się jej słodkim zapachem. - Obiecaj, że spotkamy się jak najszybciej.- wyszeptał czując jak jej serce szybko bije. -Obiecuję.- wyszeptała przymykając oczy i delektując się jego dotykiem. Spojrzeli sobie w oczy a ich usta złączyły się w pożegnalnym pocałunku.


***


Weszła cicho do willi mając nadzieję, że Carlos jeszcze śpi. Gdy znalazła się w swojej sypialni odetchnęła z ulgą że nie spotkała nigdzie bruneta. Z szafy wzięła czyste ubrania i poszła do łazienki. Odkręciła wodę pod prysznicem. Zsunęła z siebie sukienkę po czym weszła pod strumień ciepłej wody. Przymknęła oczy czując jeszcze zapach perfum blondyna. Mimowolnie dotknęła dłonią swoich ust, które jeszcze przed chwilą były w słodkich objęciach jego warg. Czuła jak jej ciało wypełnia się przyjemnym ciepłem. Uśmiechnęła się potrząsając lekko głową. Ubrała się w czyste ubrania po czym skierowała się do łóżka. Otuliła się satynową kołdrą, zasypiając z uśmiechem na twarzy.


***


Chris wracał do domu z uśmiechem na twarzy. Czuł się niesamowicie. Nigdy nie przypuszczał że jeden pocałunek, jedna dziewczyna może obudzić w nim aż tyle pozytywnych uczuć. Czuł w sobie niesamowitą siłę i przeczuwał że wszystko będzie dobrze. Wszedł cicho do domu. Panowała w nim cisza co sugerowało że domownicy śpią. Wszedł do swojego pokoju i zdziwiony spostrzegł że na jego łóżku śpi Eva. Blondynka zerwała się, gdy usłyszała dźwięk zamykanych drzwi.


-Chris do cholery gdzie ty byłeś całą noc! Wiesz jak się martwiłam?! Miałam już na policje dzwonić.- blondynka zaatakowała go. Chłopak podszedł do niej po czym złapał ją delikatnie za ramiona. -Nic mi nie jest. Jestem dorosły i nie muszę się tłumaczyć.- powiedział łagodnym głosem.


-Chris ale ja się martwiłam.


-Rozumiem, ale zobacz jestem cały.- blondyn obrócił się wkoło.


-No dobra skoro nic ci nie jest to dobranoc.- blondynka ruszyła w stronę wyjścia.- Ale pamiętaj że mi możesz powiedzieć o wszystkim.- odwróciła się.


-Wiem siostrzyczko.- spojrzał na nią uśmiechając się. Dziewczyna potrząsnęła tylko głową po czym opuściła jego pokój. Położył się do łóżka mając w głowie swojego anioła.


***


Otworzyła oczy mrugając kilka razy. Przeciągnęła się ziewając leniwie. Spojrzała na zegar który wskazywał południe. Przeczesała dłonią włosy, podnosząc się do pozycji siedzącej. Przetarła twarz dłonią po czym wstała. Podeszła do okna, gdzie zauważyła Carlosa wraz ze swoim ojcem. Oboje wsiedli do samochodu a po chwili odjechali. Ucieszyło ją to. Założyła na stopy kremowe sandały po czym wyszła z pokoju i zeszła na dół. Weszła do kuchni po której kręciła się ich gosposia. -Dzień dobry.- przywitała się siadając na białym krześle.


-Dzień dobry panienko.- kobieta uśmiechnęła się do dziewczyny, a po chwili podała jej śniadanie.


-Dziękuje.-brunetka uśmiechnęła się szczerze do kobiety.- Gdzie pojechał Carlos?- spytała biorąc łyk ciepłej herbaty.


-Pan Carlos wraz z panem Marco musieli pilnie wyjechać do Kolumbii podobno jakieś złe rzeczy się dzieją w ich interesach. Kazali pilnować panienki i przekazać że nie wiadomo kiedy wrócą.- brunetka uśmiechnęła się na myśl że jej prześladowcy wyjechali, a ona może cieszyć się chwilą wolności.


 Cdn...