czwartek, 17 marca 2016

~23~

~23~


 

"I lost everything
When I lost you
Now my heart is breaking in two..."

-Wczoraj w tunelu miał miejsce wypadek samochodowy. Z tego co udało nam się dowiedzieć ktoś w tunelu podstawił bombę. Śmierć poniosły 3 osoby w tym Cataleya Esposito córka tragicznie zmarłego burmistrza naszego miasta. Z naszych ustaleń wynika że wracała ona z własnego ślubu. Ku naszemu zaskoczeniu jej małżonkiem okazał się Carlos Bardi, który wczoraj wraz ze swoim ojcem został zatrzymany przez Interpol, niestety nie wiemy za co, lecz sprawa wygląda poważnie...”

-Ja, nie mogę w to uwierzyć Jay.- Blondynka spojrzała na bruneta który właśnie wyłączał telewizor i również na nią spojrzał.

-Wiem, ja też..Cataleya była przecież taka młoda i to wszystko..- Przetarł twarz dłońmi.- To wszystko w ogóle nie powinno mieć miejsca..

-Najgorzej że to wszystko moja wina..Cholera byłam totalną idiotką Jay!- Blondynka wstała i nerwowo podeszła do okna. - Gdybym się nie wtrącała!- Blondynka uderzyła rękami o parapet.- Cataleya by żyła..- Po jej policzku zaczęły spływać łzy.

Poczuła jak brunet kładzie jej ręce na ramiona i obraca w swoją stronę.

-Nie możesz się obwiniać.- Kciukiem wytarł łzy z jej policzka.

-Ale taka jest prawda..to moja wina..że ona..że..-Eva rozkleiła się całkowicie. Słowa o śmierci przyjaciółki nawet nie mogły przejść przez jej gardło.

- Czasu i tak nie cofniemy...- Brunet przytulił ją mocno do siebie dając jej wsparcie, chodź sam czuł się po części winny...


Po przepłakanej i bezsennej nocy nie mógł dłużej usiedzieć w domu. Zarzucił kaptur na głowę i nie zwracając uwagi na nic po prostu wyszedł z domu.

-Chris?- Eva wzdrygnęła się na dźwięk zamykanych drzwi.

-Zostaw go. On potrzebuję pobyć teraz sam.- Spojrzała mu w oczy po czym pokiwała głową przyznając mu rację.

Jedyne funkcję życiowe jakie wykonywał to było oddychanie. Jego mózg był wyłączony a nogi same prowadziły go. Kiedy dotarł na miejsce, stanął rozglądając się. Nagle przed sobą zobaczył postać, Jej postać. Stała do niego przodem uśmiechając się i machając do niego. Widział jej oczy pełne iskier i ten uśmiech który potrafił rozświetlić wszystko. Jego serce zabiło szybciej, a źrenice rozszerzyły się. Uśmiechnął się i szybkim krokiem zaczął iść w jej stronę, kiedy już wyciągał rękę by jej dotknąć ona zniknęła..Po prostu rozpłynęła się w powietrzu, rozejrzał się nerwowo ale jedyne co zauważył to to że stoi na skraju klifu. Wiatr uderzył z dużą siłą w jego twarz powodując że zrobił kilka kroków w tył. Przez jego głowę przebiegła nawet myśl by skoczyć w dół, lecz starał się wyrzucić to ze swojej głowy. Opadł na trawę czując jak z jego oczu mimo woli zaczynają wypływać łzy. Mimo że był mężczyzną to nie potrafił tego powstrzymać..Nie mógł przestać płakać. Czuł jak jego serce po prostu rozpada się na milion małych kawałków których już nie da się nigdy poskładać, czuł jak w jego gardle robi się ogromna gula która utrudnia mu przełykanie śliny. Teraz nawet oddychanie było czymś trudnym...

Z kieszeni bluzy wyjął zdjęcie...Jej zdjęcie, drżącą dłonią przejechał po jej twarzy przypominając sobie wszystko...

 

„...Chodził z aparatem dobrą godzinę szukając jakiegoś fajnego miejsca, w końcu wszedł w niewielki las który zaprowadził go aż nad klif. Nagle spostrzegł że jakaś dziewczyna stoi nad przepaścią z zaciśniętymi dłońmi. Podszedł bliżej.

-Chyba nie chcesz skoczyć? - Spytał delikatnie, co od razu spowodowało że dziewczyna odwróciła się w jego stronę.

-Jeśli nawet to co?- Zmierzyła go wzrokiem po czym ponownie się odwróciła.

-Musiałbym cię wtedy uratować.- Powiedział po czym ostrożnie zbliżył się do niej stając obok.

-Mnie nie da się uratować.- Wyszeptała ocierając łzy z policzków.

Chłopak spojrzał na nią. W świetle księżyca wyglądała jak anioł lub leśna nimfa. Spojrzała na niego. Chłopak uśmiechnął się uroczo w jej stronę. Brunetka zmrużyła oczy po czym usiadła na trawie podkurczając nogi do siebie. Spojrzał na nią po czym zajął miejsce obok ciągle się jej przyglądając.

-Nie masz ciekawszych widoków- spytała poirytowana.

-Aktualnie nie- odpowiedział uśmiechając się

Brunetka spojrzała na niego.

-Czy ja cię skądś nie znam?

-Tylko nie mów że jesteś moją fanką- zażartował

-Co? – spytała zdezorientowana

-Żartowałem. Poznaliśmy się na dzisiejszym bankiecie. Jestem Chris, brat Evy.

-Aaa faktycznie- odpowiedziała po czym swój wzrok skierowała na księżyc który dzisiejszej nocy był w pełni. Jego blask był tak silny że oświetlał wszystko wkoło.

 

-Dlaczego powiedziałaś że ciebie nie da się uratować? – brunetka ponownie spojrzała na niego. Ich spojrzenia spotkały się. W jej oczach był ból i cierpienie.

-Wiesz blondasie..ciekawość to pierwszy stopień do piekła a tam raczej nie chciałbyś trafić.

-Z taką kobietą poszedłbym nawet do piekła- zadziornie się uśmiechnął

-Mówisz to niewłaściwej osobie- dziewczyna skierowała wzrok z powrotem na księżyc. Blondyn nie mógł się jej oprzeć. Wziął swój aparat który miał zawieszony na szyi po czy zrobił jej zdjęcie.

-Co robisz? – spytała patrząc na niego lekko zdenerwowana.

-Zawsze uwieczniam to co piękne.- posłał jej uroczy uśmiech....”

 

„....Szedł ulicami miasta mając nadzieje że spotka ją tam. Wszedł do lasku idąc polną ścieżką którą oświecał księżyc wraz z gwiazdami. Kiedy dotarł na miejsce ujrzał ją. Siedziała na trawie w tym samym miejscu co poprzedniej nocy. Głowę miała skierowaną ku górze, w stronę gwiazd. Uśmiechnął się sam do siebie. Poczuł dziwne ciepło które otula jego serce. Po cichu podszedł do niej siadając obok. Dziewczyna wzdrygnęła się ze strachu.

-To tutaj to wielka niedźwiedzica, a tam smok- chłopak pokazywał palcem w stronę nieba.

Brunetka spojrzała na jego twarz po czym przeniosła wzrok na gwiazdy które wskazywał chłopak.

Spojrzał na nią. Jej oczy błyszczały jakby same były gwiazdami.

-Co ci się stało? – spytał kiedy zauważył na jej policzku kilka zadrapań.

Brunetka wyrwana z transu spojrzała na niego nie wiedząc o co chodzi.

-Co ci się stało w policzek? – ponowił swoje pytanie

-Jakaś głupota. – brunetka uśmiechnęła się niemrawo.

-Głupota niemiła w skutkach- blondyn zmrużył oczy. Przeczuwał że zrobił jej to ten człowiek z którym była na bankiecie.

-Chyba każda głupota niesie ze sobą nie miłe skutki- brunetka uniosła jedną brew ku górze.

- Nie zawsze. Niektóre głupoty są całkiem miłe.- blondyn zbliżył się do niej na niebezpieczną odległość.

Blondyn zbliżył się do niej delikatnie przejeżdżając dłonią po jej policzku.

-On ci to zrobił?- blondyn bardziej stwierdził niż spytał

-Już ci mówiłam że za dużo chciałbyś wiedzieć.- brunetka odsunęła. – Muszę już iść- brunetka wstała z trawy....”

 

„...Biegł ile miał siły w nogach. Chciał ją odszukać, czuł że stało się coś złego. Zatrzymał się opierając ręce na kolanach ciężko łapiąc powietrze. Spostrzegł że siedzi skulona w „ich miejscu”- uśmiechnął się wzdychając z ulgą, że ją znalazł. Podszedł do niej cicho by jej nie spłoszyć. Zauważył że pociera zmarznięte ramiona. Ściągnął swoją marynarkę i zarzucił na jej gołe ręce. Brunetka zerwała się gwałtownie i wystraszona chciała uciec. W ostatniej chwili złapał ją za rękę. Brunetka spojrzała na niego. Chłopak podszedł do niej i spojrzał jej w oczy, w blasku gwiazd dostrzegł że płakała. Delikatnie otarł jej mokre policzki po czym bez słowa przytulił do siebie. Cataleya stała zaszokowana tym wszystkim. Była jak w amoku, lecz po chwili ocknęła się i mocno wtuliła w blondyna.

-Już dobrze..jestem przy tobie.- wyszeptał gładząc ją delikatnie po jej aksamitnych włosach.


Przymrużył powieki wdychając zapach jej perfum, starając się za wszelką cenę zakodować w pamięci tę niesamowitą i zarezerwowaną wyłącznie dla niej woń. Zadrżała a on jeszcze mocniej otulił ją ramionami, chowając jej drobną sylwetkę między nimi. Odchylił lekko głowę, ocierając swoim policzkiem o jej. Kontakt z jej delikatną skóra sprawił że zatrzymał się z uwagą spoglądając w jej oczy. Zamarła. Z ogromną niepewnością spojrzała na niego. Wciąż trzymając ją w ramionach zbliżył się do jej twarzy i najdelikatniej jak to tylko możliwe złoży pocałunek na jej drżących wargach. Oddała pocałunek przelewając w niego wszystkie swoje emocje. Czas zatrzymał się dla nich. Byli tylko oni. Wszystko działo się tak jak oni chcieli. Marzenie urzeczywistniło się....”


 


-Och Cataleyo.- Głośno załkał przytulając do swojego serca jej fotografię. To była jedyna rzecz jaka mu po niej została...Zdjęcie i te niesamowite wspomnienia...


Jego przekrwione i spuchnięte oczy nie mogły powstrzymać się od łez. Płakał głośno, tuląc do serca jej zdjęcie...Czuł...wiedział że stracił wszystko...


 


Cdn...


Dzisiaj trochę wspomnień..Mam nadzieję że chociaż trochę wam się spodoba...


Buziaki :* <3


 

14 komentarzy:

  1. płacze jak bóbr :((
    nie wierzę, że ona nie żyję... na pewno jakimś cudem przeżyła, prawda?
    czekam na następny......

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej kochana :-)
    Rozdział jak zawsze przepiękny choć taki smutny, aż sama płacze wraz z naszym blondynem...
    Nie chce nawet sobie wyobrażać co musi czuć teraz Chris oraz jak bardzo cierpi. Mam nadzieje, że blondyn pomimo bólu i rozpaczy nie postanowi zrobić jakieś głupiej rzeczy....
    Liczę po cichu jednak, że Cataleya żyje i wszystko jakoś dobrze się ułoży...
    Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
    BU$KA <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Co tak krótko? jeszcze tak tragicznie.. jakoś nie wierzę że Cat nie żyje. to po prostu nie możliwe. I kto podłożył tą bombę? czyżby Carlos? w końcu zostali zatrzymani..
    Evę powinny zjeść wyrzuty sumienia.. na rację. to jej wina.

    OdpowiedzUsuń
  4. Heeej, kochana ;***

    Ogromnie się cieszę, że mogę tu przeczytać kolejny rozdział.
    Bardzo mocno się cieszę, i mam nadzieję, że już niedługo wstawisz kolejny.

    Pierwsze wersy tego rozdziału dały mi do myślenia, że to już koniec tej cudownej opowiieści, skoro Cataleya nie żyje. Myślałam , że to epilog i zasmuciłam się, ale czytając do końca zrozumiałam, że na całe szczęście nie zakończyłaś tego opowiadania i jest szansa że Cataleya żyję, a Chris nie będzie się już bił z własnymi myślami, a wspomnienia nie będą go już torturowały.

    Pomimo tego, że rozdział dość smutny owiany wspomnieniami - mi się podobał i oczekuję na kolejny bo chcę wiedzieć, że ona jednak żyje, że nic jej nie jest.

    Nie dziwi mnie, ze Eva się obwinia bo to jej wina w końcu. Mogła nie mieszać się w sprawy Chrisa i nie zaszkodzić tym samym Cataleyi. Mogła po prostu ''stać z boku'' i nie mieszać się niepotrzebnie. A teraz na łzy jest już za późno niestety ;/
    Jay jednak nie odwrócił się od niej, bo w końcu mógł tą całą Evę ''kopnąć'' w tyłek i powiedzieć jej że to jej wina. Ale cóż... czasu nie da się cofnąć. A łzy też niczego nie polepszą.
    Jednak to i mi jej szkoda, bo teraz sumienie ją zżera. W końcu Cataleya była młoda, miała wiele życia przed sobą, i mogła być szczęśliwa.

    Biedny Chris :(
    Biedak miał złudzenie, że ją widział. A mógł przcież zginąć, bo gdyby dał parę kroków w przód to by spadł. Miał też ''okazję'' popełnić samobójstwo, ale jednak go coś trzymało przy życiu.
    Biedny jest w rozsypce. Nie dziwi mnie to, że się popłakał, bo naprawdę ją kochał, a jego uczucie do niej było szczere. Przed nim wiele trudnych dni, bo stracił osobę, na której mu zależało. Była dla niego wszystkim, całym jego życiem, a teraz został całkowicie sam.
    Szkoda mi go.
    Chociaz ma po niej zdjęcie - to wszystko co pozostało po niej. Wiadomo, że tym zdjęciem nie załagodzi bólu, a wspomnienia raz po raz będą atakowały go.

    No i zawarłaś wspomnienia, to co do niego nagle przyszło po spojrzeniu na fotografię. Szkoda mi tego faceta, ale nadal mam nadzieję, że śmierć Catalei jest ''wymysłem'', planem, dzięki któremu Carlos wreszcie trafi za kraty, i nie będzie już niepokoił Cataleyi.

    Rozdział mi się bardzo podobał

    Pisz szybciutko ;***



    INNA :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ~BloodyxLanix18 marca 2016 15:27

    Ja mysle ze Catty zyje ze to zmylka dla Chrisa ale i tak rycze jak opetana swietne czekam na nastepny :* <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do siebie na 20 odcinek Łez Eleny

    ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Część Kochana moja. Ciągle nie wydaje mi sie że ona mogą umrzeć.... Tak smutny i dolujacy odcinek że aż humor się psuje pięknie napisanr, przecież to wiesz. Biedny Christoph co On musi przeżywać tylko On to wie. Mam nadzieję że okaże się że przeżyje w wypadku w jakiś cudowny sposób. Oby Kochana.. Ta miłość musi trwać do końca życia!!! Oby. Czekam na nast odcinek,buziaki Moja Kochana

    OdpowiedzUsuń
  8. Wzruszyłam się... naprawdę bardzo romantyczny i chwytający za serce odcinek :) Ten ból Chrisa... w pewnych momentach to sama go czułam :(
    Ale pomimo wszystko, ta cała akcja z tą bombą jest podejrzana ;> Czuję, wręcz mam nadzieje, że to była tylko taka gra dla zachowania pozorów... ale kurcze... dla czego Cat w ten sposób tak bardzo Go skrzywdziła... hmmm.
    No nic :) Czekam na następne :)
    Pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Hejka :*
    Informuję, że na youre-my-destiny.blog.pl pojawił się kolejny rozdział :)
    Serdecznie zapraszam :)
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ania&Madziusa24 marca 2016 09:32

    Hej Kochana :*

    Chciałabym serdecznie zaprosić Cię na mojego drugiego bloga, co prawda o innej tematyce, ale liczę, że przypadnie Ci do gustu... Którego reaktywowałam wraz z koleżanką po dobrych kilku latach :)

    http://byc-blizej-ciebie-chce.blog.onet.pl/

    Pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Nareszcie mam czas, nareszcie nadrabiam!
    Ach, nawet nie wiesz jak się cieszę!
    Tym bardziej, że mam jeszcze jeden rozdział do poczytania, ale nie wiem czy przebije on to, co się tutaj działo!
    Cudownie to opisałaś, miazga! Łzy w oczach! Tak naturalnie, mega mega zazdroszczę talentu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo smutny rozdział, prawdziwe chwytający za serce. Chris wrócił tam, gdzie wszystko się zaczęło i ja tak bardzo pragnęłam, aby to złudzenie nie było złudzeniem. Aby ona tam była.
    Aż się biję sięgnąć po kolejny rozdział. Bo co jeżeli ona faktycznie zginęła. Chociaż część mnie wciąż ma nadzieję, że jest inaczej. Ale jeżeli... NIE! Ona żyje i będzie szczęśliwe zakończenie :P
    Bardzo podoba mi się pomysł z umieszczeniem w rozdziale wspomnień :) Sprawiło to, że sama odczuwałam ból i smutek blondyna.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń