niedziela, 3 kwietnia 2016

~24~

~24~


 "Bo wszystko co mam to tylko

te kilka wspomnień i twój obraz w głowie..."

Tłum nieznanych mu osób przyszedł pożegnać tą która dla niego była jedyną. Symboliczny pogrzeb, symboliczny grób, bo ciało podobno całe spłonęło...

Stał spokojnie ubrany w czarny garnitur. Ludzie wkoło niego łkali, rozczulając się nad losem „tej biednej dziewczyny” . Zabawne że dopiero teraz zaczęli płakać nad jej losem, teraz gdy wydarzyła się tragedia a jej już nie ma...

On tępo wpatrywał się w ziemię, jego oczy całkowicie wyblakły. Iskierki które kiedyś tańczyły w jego tęczówkach zgasły wraz z jej odejściem. Jego skóra zawsze promienna, stała się blada, wręcz miało się wrażenie że była przeźroczysta. Dołeczki które ona tak bardzo uwielbiała, gdy on się uśmiechał zniknęły.

-Zawsze chciałam mieć takie dołeczki.- obuszkiem palców musnęła te dwie słodkie dziurki. Pogładziła jego policzek, a on przymknął oczy, oddając się przyjemności. Kiedy je otworzył nachylił się nad nią, wsuwając dłoń w jej włosy i zaczesując je za ucho.

-Teraz już są twoje.- odparł, składając jeden subtelny pocałunek na jej szyi. Poczuł, jak zadrżała. Wspięła się na palcach, oplatając rękami jego kark. Wtuliła nos w jego włosy, rozkoszując się tym niepowtarzalnym zapachem. Objął ją w tali, unosząc nieznacznie do góry. Zaśmiała się, nie czując gruntu pod stopami. Zaczął obracać się z nią, aż w końcu oboje wylądowali na trawie. Oboje roześmiali się w jednym momencie, patrząc na siebie. Zbliżył się do niej kradnąc jej słodkiego całusa. Ona zaśmiała się po czym poczochrała mu jego starannie ułożone włosy. Uśmiechnął się szeroko wstając z ziemi i podając jej dłoń. Chwyciła ją a on pomógł jej wstać. Patrzyli sobie w oczy, czując że nic więcej nie jest im potrzebne do życia.”


Jego uśmiech odszedł wraz z nią. Wszystko odeszło razem z nią. Ona zabrała jego serce, jego wzrok, słuch, głos...Bez niej i on nie istniał.


Jego wzrok podniósł się na Evę. Stała przytulona do Jaya płacząc. Jego pusty wzrok przejechał po jej sylwetce..Czy znienawidził ją? Nie, nie mógł przecież znienawidzić własnej siostry. Jego wzrok zatrzymał się na twarzy jego przyjaciela, który patrzył na niego ze współczuciem. Ale czy on tego potrzebował? Nie. Nie potrzebował współczucia, troski, NICZEGO. Jedyne czego chciał to mieć ją przy sobie. Wziąć ją w ramiona i wtulić twarz w jej pachnące włosy, by później spojrzeć w jej piękne oczy i złożyć pocałunek na jej miękkich i słodkich ustach. Ona go pogrążyła i tylko ona mogła go uratować. Przejechał wzrokiem po wszystkich ludziach zatrzymując się na chwilę na księdzu. Stał odmawiając modlitwy, a przecież obiecywał mu że gdy będzie wierzył, walczył to będą razem..a teraz on został sam z wyrwanym sercem, a ona odeszła. Spuścił wzrok odwracając się na pięcie i odchodząc. Nie mógł tam dłużej być...Nie mógł i nie chciał jej pochować. Nie chciał się żegnać z nią na zawsze...


 


-Chris..- blondynka oderwała się od bruneta chcąc pójść za bratem.


-Zostaw go.- Chłopak złapał ją za rękę przyciągając do siebie.


Blondynka spojrzała mu w oczy.


-On chce zostać sam. Pozwólmy mu na to.- Dziewczyna pokiwała tylko głową wtulając się w niego.


...


Szedł ulicami Rio, nie mając pojęcia nawet gdzie nogi go prowadzą. Ludzie mijali go, patrząc na niego z politowaniem, ale nie zwracał na to uwagi.


W głowie miał tylko jej obraz i te wspaniałe wspomnienia....


 


-Chodź!- wyciągnęła w jego stronę rękę, a on po chwili ujął ją zaciskając mocno palce. Tym razem to on pozwolił się prowadzić. Stawiali równe kroki, wymieniając co jakiś czas ukradkowe spojrzenia. Chciał zapytać gdzie idą, ale ona jednym ruchem głowy dała mu do zrozumienia, że nic mu nie powie. Ten jej pełen podekscytowania wzrok sprawił że od razu się uśmiechnął.


-Chcesz mnie wywieść do jakiegoś lasu i zamordować tak? – zapytał, przerywając ciszę. Zatrzymała się przed nim, wciąż obejmując jego dłoń i spojrzała mu prosto w oczy.


-Właśnie to planuję. – odparła z rozbawieniem, śmiesznie poruszając nosem. Zamrugała powiekami i delikatnie założyła kosmyk włosów za ucho. Wyglądała tak słodko i niewinnie że nie jeden uległ by jej urokowi. Ta dziecięca naiwność i błysk w oku sprawiał, że człowiek nie mógł pozostać na to obojętny. Zauważył to już przy pierwszym ich spotkaniu. Czuł się inny. Odmieniony. To ta miłość go odmieniła. Nie czuł potrzeby aby zaliczyć ją tak jak wszystkie poprzednie. Chciał po prostu się z nią spotykać, być blisko niej i patrzeć, jak każdy maleńki szczegół sprawia jej ogromną radość. Mimowolnie, najsubtelniej jak tylko potrafił dotknął jej policzka, sunąc po nim palcem. Czuł, jak na ten dotyk przez jej ciało przeszedł dreszcz., a dłoń niespokojnie drgnęła. Zamknęła oczy, przechylając głowę w stronę jego ręki. Otulił całą wewnętrzną stroną dłoni jej twarz, drugą zaplatając na jej tak aby tworzyły nierozerwalną całość. Zbliżył twarz do jej. Musnął jej usta delikatnie. Brunetka nie otwierając oczu rozchyliła lekko usta dając mu tym samym znak że chce więcej. Nie czekając więc, zatopił usta w pocałunku. Każdy ich pocałunek był dla nich czymś wyjątkowym i niesamowitym. Przelaniem wszystkich uczuć zamkniętych w tym jednym geście. Przerwali wpatrując sobie głęboko w oczy w których tańczyły radosne iskierki. Uśmiechnęła się i pociągnęła go dalej za sobą. Chwilę potem znaleźli się u podnóża niewielkiego pagórka. Trochę niepewnie spojrzała na niego, ale widząc że on ponownie się uśmiecha , ujęła obie jego dłonie i stanęła przed nim.


-Zamknij na moment oczy. – poprosiła, robiąc maślane oczka do niego. Roześmiał się, kręcąc ze zrezygnowaniem głową. Westchnął głęboko i wykonał polecenie.


-Wiedziałem, że chcesz mnie zabić.- mówił, kiedy dziewczyna trzymając jego ręce, zaczęła poruszać się po łagodnym stoku górki. Szli powoli, uważnie stawiając kolejne kroki. W oddali było słychać jedynie gwar miasta, a wokoło panowała prawie że idealna cisza, mącona jedynie jego śmiechem . Miał nieodpartą pokusę zobaczyć, gdzie go prowadzi, ale nie mógł zrobić jej tej przykrości. Czuł na twarzy wzmagający się wiatr i coraz cichsze odgłosy dochodzące z pobliskich ulic. W pewnym momencie wiatr ucichł, a oni zatrzymali się.


-Otwórz. – szepnęła, puszczając jego dłonie. Rozejrzał się. Byli w białej marmurowej altance, która oświetlona była małymi i nielicznymi lampkami, gdzieniegdzie były porozwieszane doniczki z białymi różami oraz niebieskimi frezjami . Na zewnątrz było pełno drzew, byli w lesie. Na środku owej altanki był złoty kran pod którym była szklana misa. Po dwóch bokach znajdowały się pozłacane ławeczki.


-Gdzie jesteśmy?


-W altance szczęścia.- Promiennie uśmiechnęła się. Spojrzał na nią z widocznym zaciekawieniem. – Każdy kto tu przyjdzie, ma szczere intencję, czyste serce i dobre zamiary to kiedy napiję się wody ze źródełka dostanie to o czym najbardziej marzy i pragnie.- uśmiechnęła się.


-To jakieś bzdury. – Potrząsnął z niedowierzaniem głową, śmiejąc się pod nosem.


-Może masz rację. Ja jednak w to wierzę.- odwróciła się od niego podchodząc do jednej z ławek i usiadła na niej.


-Ej..nie obrażaj się.- Usiadł obok widząc jej niezbyt zadowoloną minę. – Nie chciałem cię urazić, tylko to wydaję się takie nierealne i niemożliwe.- Ujął jej dłonie, patrząc w oczy.


-To tak jak z naszą miłością. Też była nierealna i niemożliwa, a jednak jesteśmy tutaj, razem.- spojrzała w jego tęczówki.


-Masz rację.- Wstał podchodząc do kranu. Odkręcił go, upijają niewielką ilość wody.


-Oby ci się spełniło.- Uśmiechnęła się do niego szeroko i promiennie.


-Też mam taką nadzieję.- Odwzajemnił uśmiech ukazując jej swoje czarujące dołeczki.


Siedzieli wtuleni w siebie z złączonymi dłońmi, które tworzyły nierozerwalną całość. Jej głowa leżała na jego torsie wsłuchując się w mocne uderzenia jego serca. Nie odzywali się. Wystarczała im tylko ta bliskość którą dawali sobie nawzajem.


-To wszystko wydaję mi się tylko pięknym snem, który wkrótce skończy się, a to przebudzenie nie będzie zbyt miłe.-Nagle brunetka podniosła się spoglądając na niego.


-Nie pozwolę na to. Kocham cię i zrobię wszystko by być z tobą.- Ujął jej twarz, patrząc głęboko w oczy, które zaszkliły się.


-Cholera!- Mocno uderzył o barierkę altanki, zaciskając przy tym powieki. - Nie dałem rady..nie sprostałem temu..Wybacz mi..-Przygryzł wargę nie pozwalając zbierającym się łzą wypłynąć. Nie chciał więcej płakać, wiedział że ona by tego nie chciała. Nie pozwoliłaby mu na łzy i bezsilność..Kazałaby mu się wziąć w garść i żyć dalej...No właśnie bo ona była jak anioł, z jednej strony delikatna, krucha, czysta i dobra a z drugiej strony była silna, potrafiła poświęcić siebie dla dobra innych...


 


Chodził po mieście, rozpamiętując wszystkie chwilę które razem przeżyli. Musiał to zrobić, było to dla niego jak oczyszczenie...


Chciał po prostu przeżyć to wszystko jeszcze raz...


Doszedł do opuszczonego domu. Pchnął ciężkie drzwi które zaskrzypiały nieprzyjemnie. Wszedł do środka, wszystko było tu tak jak zapamiętał. Wszedł głębiej kierując się na taras. Widok na zachodzące słońce zapierał dech w piersiach.


-Spodobałoby jej się.- Szepnął sam do siebie, siadając na schodkach. Zdjął ze stup niewygodne buty i zanurzył stopy w jeszcze ciepłym piasku. Przymknął oczy opierając dłonie z tyłu.


-Podoba ci się?- stanął za nią przytulając się do jej pleców. Ułożył głowę na jej ramieniu. Odwróciła się w jego stronę, obejmując dłońmi jego szyję. Spojrzała w jego oczy.


-Kocham cię.- delikatnie poruszyła ustami. Zbliżył swoją twarz do jej i subtelnie musnął jej wargi.

-Ja ciebie też kocham. – uśmiechnął się przytulając ją do siebie. Oderwała się od niego spoglądając mu w oczy. Jej wzrok zjechał na jego wargi. Przybliżyła się po czym znowu spojrzała mu w oczy. Zauważył te magiczne iskierki w jej oczach. Brunetka musnęła jego usta, oddał pocałunek. Nie odrywając się od niego zaczęła coraz pewniej i namiętniej go całować. Gwałtownie podniósł powieki, będąc zaskoczony tą bliskością. Teraz jeszcze intensywniej wyczuwał unoszącą się w powietrzu woń jej włosów, wymieszaną dodatkowo z urzekającym zapachem jej skóry. Nie był przekonany czy zdoła zapanować nad sobą. Cofnął się, zaciskając z całej siły wargi. Wsunął palce we włosy mierzwiąc je we wszystkie strony. Podeszła do niego opierając dłonie o jego klatkę piersiową. Spojrzała mu pewnie w oczy.

-Kochaj się ze mną Chris. -Położył dłoń na jej ręce i sunąc nią, dotarł do jej dłoni. Ich palce prawie momentalnie odnalazły się, złączając w spójnym uścisku. Zupełnie tak jakby od zawsze siebie szukały i wreszcie odnalazły, spragnione swojej obecności.

-Nie powinnam, nie chcesz..- wyszeptała prawie bezgłośnie. Przyłożył palec do jej warg i kciukiem delikatnie po nich przesunął. Pożądliwym wzrokiem przypatrywał się jej, tak bezbronnej i zdanej wyłącznie na niego. Delikatnie musnął jej policzek, czując słodki smak skóry. Sukcesywnie zaczął kierować się w stronę ust, by po chwili całkowicie się w nich zatopić. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek będzie aż tak bardzo pożądał kobietę. Każda cząstka jego ciała pragnęła jej właśnie w tej chwili. Miał ją w swych ramionach ale to było za mało. Do granic możliwości zatracił się w tym jednym pocałunku, czując jak i ona pragnie tego tak samo mocno jak on zatracając się w tym. Ostrożnie przytrzymując ręką jej pośladki, ułożył ją na materacu który sam przed chwilą przygotował na ich spotkanie. Jak w amoku zaczął obsypywać jej twarz i dekolt namiętnymi pocałunkami. Ona nie była mu dłużna oddawała każdy pocałunek przelewając w nie wszystkie swoje uczucia. Zaczynało brakować im tchu a serca biły coraz szybciej.

Cienie złączonych ciał tańczyły na ścianie, a dogasający blask świec oświetlał je niedbale. Płomień podrygiwał co jakiś czas, zniekształcając nieco ich rozgonione sylwetki. Odbijając się w ich rozmarzonych oczach, nadawał jeszcze bardziej wyjątkowy nastrój tej chwili. W powietrzu dało się wyczuć narastającą namiętność i podniecenie. Każdy gest, dotyk, pocałunki sprawiały że co jakiś czas roznosiło się ciche pomrukiwanie. Ich szaleńczo bijące serca i przyspieszone oddechy nadawały rytm temu zbliżeniu. To było jak teatr zmysłów a im przyszło grać główne role. Iskrzyło kiedy ciała ocierały się o siebie. Poznawali siebie nawzajem, odkrywając z każdą sekundą nową cząstkę swojego ciała. Kiedy się dotykali zdawało się, że w każdym calu są dopasowani, uzupełniając się wzajemnie. Nieśmiały blask księżyca tworzył własne przedstawienie rzucając ich cienie na przeciwną ścianę. Niewyraźne rysy ich postaci balansowały na granicy szaleństwa, ujawniając przez swoją bliskość wszystkie drzemiące na dnie duszy emocje. Zostali obdarci ze wszystkich masek które nosili. Liczyli się tylko oni i ich płomienne pragnienie bliskości. Ta noc miała wyjątkową moc. Miała być pierwszą i ostatnią. Ale każdy z nas wie, że życie różnie splata nasze losy i nic nie można dokładnie przewidzieć…”

-Oh Cataleyo.- Jęknął żałośnie, kładąc się. Zacisnął pięści głęboko oddychając. Mimo jego usilnych starań słone krople zaczęły spływać po jego policzku, zatrzymując się na ziemi. Mrugnął kilkakrotnie wycierając mokry policzek. Mocno zacisnął powieki, przywołując jej obraz.....


-Cholera Jay, gdzie on jest? A jak mu się coś stało. - Eva chodziła po pokoju cała w nerwach. - Może zadzwońmy na policję.

-Eva, spokojnie.- Brunet złapał ją za ramiona zmuszając tym samym by blondynka spojrzała na niego. - To dorosły facet. Policja i tak nie przyjmie zgłoszenia bo nie minęło 48 godzin. Chris to rozsądny facet i nie wydaje mi się że no wiesz..On po prostu chce być teraz sam, potrzebuję tego..

-Może masz rację, ale martwię się o niego..-Patrzyła mu w oczy.

-Wiem, ja też, ale musimy uszanować jego decyzję.- Blondynka pokiwała głową, na znak zgody.

-Tak strasznie się boję o niego.- Wyszeptała, a w jej niebieskich oczach zaczęły zbierać się łzy.

-Chodź tu.- Powiedział i delikatnie przytulił ją do siebie.

Nie opierała się, wręcz przeciwnie wtuliła się w jego klatkę piersiową. Pierwszy raz od dawna poczuła się naprawdę bezpiecznie i pewnie. Oderwali się od siebie patrząc sobie w oczy. Ich twarze mimowolnie zaczęły zbliżać się do siebie, a już po chwili ich usta połączyły się w pocałunek. Oboje potrzebowali tego. Bliskość drugiej osoby to to czego teraz pragnęli. W tych ostatnich tygodniach, dniach wydarzyło się tyle złego. Ta ciągła niepewność i strach wzbudziła w nich pragnienia bliskości. Chociaż na chwilę chcieli zapomnieć o wszystkim oddając się chwili przyjemności.

 

Cdn..

Dziękuję za wszystkie miłe słowa <3

W ogóle za słowa...

 

Niestety nie wiem czy uda mi się coś jeszcze opublikować przed moim wyjazdem...Otóż w środę rano wyjeżdżam do Niemiec...Niestety nasz kraj zmusił mnie do poszukania pracy za granicą...

Nie będzie mnie 3 miesiące i prawdopodobnie przez ten okres blog będzie zawieszony...

Ale nie ma co się martwić po powrocie na pewno wrócę :D

 

Buziaki :****** 

9 komentarzy:

  1. No ta co dowaliła...
    Co to ma być? :-P
    Chyba pomyliło Ci się z prima aprilis...
    Co to za tajemniczy uśmieszek na końcu!?
    No umiesz podtrzymać napięcie...
    Chyba, że mnie się nie wszystko wyświetla...

    Ehhh :(

    Pisz szybko dalszą część !!!

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście... wcześniej byłam na tel i nie wpadłam na pomysł aby zaznaczyć tekst... nie wiem czy to widzisz, ale u mnie nadal nic nie ma :P Trzeba zaznaczać, aby widoczne były literki.
    A mniejsza z tym... szczerze? Mogłam w ogóle nie czytać tego do końca ;( jak to zawieszasz bloga ? :( Bardzo jest mi smutno z tego powodu :(
    Mimo wszystko liczę na to, że życie Ci się ułoży. Trzymam za Ciebie kciuki :) Może uda Ci się spotkać tam Watrina :D Pozdrów go ode mnie jak coś :D
    Dalsza część rozdziału bardzo smutna i romantyczna :)
    Czekam mimo wszystko na nexta, którego mam nadzieje dasz niebawem :)
    Gorąco Cie pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahhhhhhhhhhhhhhhhhh piękny....
    Po prostu piękny.....

    KOchana przeczytalam wszystko i wiesz tak przez chwile wzdychalam ciezko i nie wiedzialam co mam napisac....
    Raz ze odcinek, Boze jak Chris musi strasznie cierpiec...nawet sobie tego nie wyobrazam.... jak sie musi straszliwie czuc, jak rozpaczać po Ukochanej, tej Jedynej przeciez.... Nie wiem co mam napisac bo jakos smutno mi sie zrobilo, ehh... Mam tylko cicha nadzieje ze jednak Ona gdzies jest, ukryta bezpiecznie by w koncu gdy ucichnie niebezpieczenstwo wyjsc z ukrycia i byc z Blondynem do konca ich wspolnych dni....
    Alez bym tego chciała cholera!!!

    Wiesz ze juz tęsknie a jeszcze nie wyjechalas??!! MOze dodałabys cos przed wyjazdem> tak czy siak wiesz ze bede czekac na Twoj powrot!
    BUziaki Kochana moja :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej kochana :-)

    Rozdział jak i całe opowiadanie przepiękny, cudny, emocjonalny...
    Nadal nie potrafię powstrzymać łez...
    Szkoda mi Chrisa i nawet nie chce sobie wyobrażać co teraz czuje i co musi znosić...
    Mam nadzieje, że a nóż stał się cud i Cataleya żyje...

    Szkoda, że wyjeżdżasz, ale doskonale cię rozumiem... Liczę, że po powrocie na pewno wrócić na bloga by dokończyć opowiadania.

    BU$KA <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  5. hej ponownie :*

    Jeśli znajdziesz wolną chwilkę to wpadnij na http://youre-my-destiny.blog.pl/, gdzie pojawił się nowy rozdział :)

    Pozdrawiam gorąco :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutno bardzo :(
    Pięknie wszystko opisałaś, no i znowu wspomnienia łamiace serce...

    Wyjeżdżasz?! Co ja będę czytać? Kto będzie czytał moje wypociny?
    Wracaj szybko i powodzenia za granica!

    Nie wiem czy zapraszam więc zrobie to ponownie, u mnie nowy rozdział. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, kochana :***

    I jestem :D Nie moglam wcześniej, bo jak zwykle zawsze coś... A przecież to mój ulubiony blog <3
    I tak mocno się cieszę, że dodałaś kolejny odcinek, choć ten poprzedni dawał do zrozumienia, że to już koniec... Dalej ciągniesz cierpienia Chrisa, osz Tu niedobra, oj oj, żeby tak się pastwić nad tym blondasem.... Biedak tak cierpi i Ty to pokazujesz / opisujesz w taki sposób, że aż łzy się ciskają do oczu.... I tak jesteś wspaniała ;D

    Po pierwszych wersach rozdziału pomyślałam sobie : ''ona faktycznie nie żyje, a Chris został sam''. Ale mam jednak nadzieję, że ten pogrzeb, ceremonia itp, to pic na wodę, aby Cataleya była bezpieczna i mogła z ukrycia zemścić się na Carlosie. Obym miała rację!

    Ciężko wyobrazić sobie stratę bliskiej osoby (nie chcę tego przeżywać), ale świetnie opisujesz uczucia bohaterów. Łatwo jest wyobrazić ich w danej chwili... Jednak i tak smuci mnie to wszystko...
    Za bardzo rozczulam się nad Chrisem, nad jego wspomnieniami związanymi z tą kobietą. On ją naprawdę kochał.

    Wyjeżdżasz? Chyba już wcześniej też wyjezdzałaś ;D
    Jedziesz do Niemiec? To piękny kraj, też tam bywałam :] Ale i tak zazdroszczę... :) Pracuje się tam na pewno fajnie, chociaż zależy gdzie się trafi, ale tak czy siak, przeżyjesz ciekawe chwile.
    Wiadomo ze w PL nie ma możliwosci zarobku aż tak wysokiego - wiem cos o tym, i nie dziwię Ci się, że wyjezdzasz (albo już wyjechałaś) ; Dziś sroda.
    Cóż....
    Będę tęsknia za Tobą i Twoimi opowiadaniami, ale wiernie poczekam :D
    I zapraszam do siebie na nowy rozdział, jeżeli będziesz miala mozliwosc
    ja za granicą mialam neta , Ty możesz nie mieć, bo zalezy jeszcze gdzie sie trafi i czy szef da dostęp xD
    Jednak to życze dobrej, przyjemnej i bezstresowej pracy, kochana ;*
    wróc cała i zdrowa do domku i pochwal nam się jak Ci się żyło w pieknym kraju Niemiec ;*

    <3 Love
    INNA ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Już się nie mogę doczekać, kiedy w końcu będą razem! Naprawdę!
    Biedny Chris, biedna Cataleya... ukruć ich cierpienia i daj im być razem!
    Ale nie tak od razu :D
    haha okrutna jestem wiem.
    Ale rozdział piękny. Naprawdę nie wiem, jak Ty to robisz.


    Cholera! Ty do Niemiec, ja od tygodnia pracuję w Irlandii!
    U nas w Polsce, trzy miesiące na dupie, po studiach pracy ani widu ani słychu. Masakra jakaś! Powodzenia Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna podróż. Chris przeżywający jeszcze raz każdą chwilę spędzoną z brunetką <3 Wciąż liczę, że te wspomnienia blondyna to nie ostatnia ich wspólna podróż. Że ona żyje i czeka ich jeszcze wiele cudownych wspólnych chwil ;)
    Eva i Jay - cieszy mnie, że dziewczyna czuje się przy nim bezpiecznie :)
    Mam też nadzieję, że Chrisowi nic się nie stało. Że faktycznie potrzebuje pobyć sam. To co go spotkało... to naprawdę straszne :(
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń