~19~
Game over...
Ich serca praktycznie zamarły, a oddechy stały się ciężkie i powolne. Atmosfera która teraz panowała w pomieszczeniu była tak gęsta, że można było kroić ją na plastry. Carlos wszedł do pokoju, razem z kilkoma mężczyznami, którzy wyglądali tak jakby każdą chwilę spędzali na siłowni. Nie patrzyła na niego, bojąc się tego co może zobaczyć w jego oczach. Wzrok miała spuszczony na dół. Chris złapał jej dłoń mocno zaciskając palce. Odwzajemniła uścisk, wiedząc gdzieś w podświadomości że to ostatni raz kiedy może poczuć jego dotyk.
-No proszę proszę...nasi zakochani.-Carlos zaśmiał się tak głośno że podskoczyła ze strachu na krześle, a po chwili poczuła na ramionach jego dłonie.
-Zostaw ją!-blondyn gwałtownie wstał łapiąc Carlosa za koszulkę.- Już nigdy jej nie dotkniesz rozumiesz!-wysyczał mu patrząc pewnie w oczy.
Carlos uśmiechnął się, patrząc z pogardą na blondyna. Jednym ruchem zrzucił z siebie dłonie blondyna, po czym wskazał ruchem głowy na swoich goryli. Dwóch z nich od razu podskoczyło do blondyna łapiąc go za ręce. Szarpał się, ale nie miał na tyle siły by się uwolnić. Brunet zaś podszedł do Cataleyi i jednym ruchem odwrócił jej krzesło tak by miała dokładny widok na uwięzionego Chrisa.
-Obiecałeś.- Wszystkie oczy skierowały się na Evę, która stała, trzymając się stołu. Jej nogi były jak z waty, a głos drżał ze strachu.
-A no tak zapomniałem.- brunet wskazał dłonią na Evę i Jaya przy których po chwili znaleźli się jego ludzie. Przywiązali ich do krzeseł, zaciskając węzły tak mocno że nie mieli jak się ruszyć. Jay próbował się szarpać, niestety jego działania na nic się nie zdały. Jeden z ochroniarzy uderzył go mocno w twarz, dokańczając wiązanie.
Blondynka przestraszona spojrzała na niego, miał twarz opuszczoną na dół, a z nosa ciekła mu krew. Była tak sparaliżowana strachem że nie umiała nic z siebie wydusić. Posłusznie dała się przywiązać...
-A więc tak chcieliście się ze mną zabawić. Moja narzeczona przyprawiła mi rogi z takim chłystkiem.- podszedł do blondyna i łapiąc go za włosy mocno szarpnął jego głowę do tyłu.
-Podobało ci się posuwanie mojej przyszłej żony? Na pewno, w końcu jest taka delikatna, subtelna i o ile się nie mylę byłeś jej pierwszym...-zaśmiał się po czym drugą ręką z całej siły uderzył blondyna w brzuch.
Chłopak ryknął z bólu plując krwią.
-Pytam, podobało ci się?!- krzyknął znowu go uderzając.
-Puść go.- wyjąkała wstając z krzesła. Spojrzała na blondyna. Miał zakrwawione usta z których sączyła się krew, włosy zmierzwione i zamglony wzrok. Miała wrażenie że gdyby nie dwóch goryli którzy go podtrzymywali osunął by się na ziemię. Poczuła okropne gorąco które uderza ją, z podwójną siłą. Nie mogła pozwolić na jego krzywdę..wszyscy tylko nie on...
-Co powiedziałaś Skarbie?- Oprawca odwrócił się w jej stronę.
-Puść go, to o mnie ci chodzi. To moja wina, oni nie mają z tym nic wspólnego..Zostaw ich.- ostatnie słowa prawie że wyszeptała. Brunet podszedł do niej. Spojrzała na jego twarz widząc w jego oczach szaleństwo i złość. Przez chwile miała wrażenie że tak wyglądają oczy szatana.
Złapał za jej podbródek i przekręcił w stronę siedzącej blondynki.
-Widzisz ją. To wszystko dzięki twojej przyjaciółce.-odwróciła się gwałtownie spoglądając na niego. Nie kłamał...
-To ona was wydała i to dzięki niej wszystkiego się dowiedziałem. Dziękuję Evo.- kiwnął w stronę blondynki śmiejąc się w głos.
Brunetka spojrzała na przyjaciółkę, licząc że zaprzeczy tym oszczerstwom. Jednak tak się nie stało. Zamiast tego dostrzegła jej przepraszające spojrzenie, pełne skruchy i wstydu.
-Cataleya wybacz mi, chciałam tylko ratować Chrisa.- Odwróciła głowę nie mogąc już tego znieść. Miała wrażenie że w tej chwili ktoś wbił potężny, tępy nóż w jej serce i z premedytacją przekrajał je na pół. Czuła każde szepnięcie ostrzy, rozrywające ją od środka. Osoba którą uważała za przyjaciółkę tak ją zraniła. Zdradziła ją, chodź wiedziała jaka jest jej sytuacja... Nagle ogarnęło ją uczucie którego nie była w stanie opisać, coś jakby z pogranicza żalu i wściekłości.
-Widzisz.- powiedział chwytając ją za twarz.- Mnie nie da się oszukać. A każdemu komu przyjdzie to na myśl ginie.- Był tak blisko że czuła jego oddech na twarzy....Pragnęła umrzeć... Jej serce było na tyle złamane że praktycznie już nie żyła. Carlos kiwnął na kolejnego ze swoich ludzi. Wysoki umięśniony facet podszedł do brunetki łapiąc ją za rękę, mocno ściskając.
-Może to nauczy cie w końcu rozsądku i posłuszeństwa. - wyciągnął pistolet.- Chociaż patrzenie na śmierć bliskich to chyba nie nowość dla ciebie.- uśmiechnął się mocno przyciskając pistolet do głowy blondyna.
-Zostaw go!- Brunetka poczuła nagle w sobie tyle siły że sama nie wie jak, ale udało jej się wyswobodzić z uścisku goryla i rzuciła się na Carlosa. - Zostaw go! Nie możesz!- wpadła w amok, uderzała go z całych sił, czując że traci kontrolę nad tym co robi. Od razu podbiegli do niej ludzie Carlosa łapiąc ją mocno za ramiona.
Dopiero teraz dotarło do niej co zrobiła. Spojrzała załzawionymi oczami na bruneta który ociera wargę z krwi. Widziała wściekłość w jego oczach. Jego wzrok przypominał ten który ma rozjuszony byk na polu walki.
-Odsuńcie się.- powiedział do swoich ludzi którzy posłusznie puścili brunetkę odchodząc na bok.
Podszedł do niej. Złapał jej policzki mocno ściskając.
-Ty dziwko, jak śmiałaś!- mocno uderzył ją w twarz. Poczuła jak nogi się pod nią uginają, a ból roznosi się po całej twarzy. - Zobacz co zrobiłaś!- huknął wskazując na pobrudzona koszulę.
-Jesteś nic nie wartą zdzirą!- ponownie ją uderzył, pozwalając by upadła na ziemię.
-Puściłaś się z nim za moimi plecami! Zrobiłaś ze mnie błazna!- krzyczał kopiąc ją. Jej piski, w ogóle na niego nie działały.
Chris spoglądając na ukochaną szarpał się, krzyczał ile tylko miał sił w płucach- wszystko na nic. Mężczyźni tak mocno go trzymali że nie miał żadnych szans na wyrwanie się. Chciał rzucić się na bruneta odciągnąć go od ukochanej. Czuł każde jej uderzenie na sobie..Wolał umrzeć niż patrzeć na to co on jej robi. Nie mógł znieść jej krzyków, i jęków bólu...
Brunet klęknął przy niej, łapiąc ją za ramiona, mocno przycisnął ją do podłogi. Jej wzrok był zamglony, twarz cała poobijana, z ust ciekła jej krew, a z oczu kapały łzy. Oddychała z wielkim trudem.
-Jesteś moja czy ci się to podoba czy nie!- przybliżył swoją twarz do jej.
Spojrzała na niego, po czym swój wzrok przeniosła na zakrwawionego blondyna. Ich spojrzenia skrzyżowały się. Dostrzegł w jej oczach blade iskierki. Te same które podziwiał za każdym razem gdy ją spotykał. Te które zaczarowały go a jego serce wzięły sobie na własność.
Patrzyła mu przez tą niewielką chwilę prosto w oczy, starając się przekazać całą swoją miłość w tym jednym spojrzeniu, całą swoją czułość i uczucie którym go darzyła..
Wiedziała że to ostatni raz kiedy patrzy mu w oczy, ostatni raz dane jest jej widzieć ten wzrok pełen miłości, który zawsze rozpalał jej serce, sprawiając że traciła oddech przy nim.
Ostatni raz kiedy widzi te szarozielone oczy, w których zakochała się od pierwszego wejrzenia.
Ostatni raz kiedy może powiedzieć że go kocha...
Ostatni raz za nim umrze...
-Kocham cię.- bezgłośnie poruszyła ustami.
Czuł że żegna się z nim, pokiwał przecząco głową, chcąc dać jej do zrozumienia żeby tego nie robiła. W jego oczach pojawiły się łzy, a twarz wykrzywiła się w pełen bólu grymas. Nie chciał żeby to robiła..nie mógł pozwolić na to by się z nim żegnała...nie teraz..
Ostatni raz posłała mu swój uśmiech, ten jeden jedyny który był przeznaczony tylko i wyłącznie dla niego...
Wróciła wzrokiem na twarz bruneta.
-Nigdy nie będę twoja!- wykrzyczała mu w twarz, z pełną premedytacją i ostatkami sił.
Carlos patrzył na nią z taką wściekłością jakiej nie czuł jeszcze nigdy. Złapał ją za gardło zaciskając na nim swoje palce.
-Ty dziwko.- wysyczał coraz bardziej zacieśniając uścisk- Jak możesz, szmato.- wpadł w taką furię że nie panował nad sobą.
Brunetka zaczęła się dusić. Krztusiła się, z trudem łapiąc każdą cząstkę powietrza.
Eva która siedziała sparaliżowana, zaczęła krzyczeć, Jay który jej towarzyszył również krzyczał bezsilnie próbując wydostać się z więzów. To co widzieli było okropne, ale najgorszą rzeczą była bezsilność..nie mogli nic zrobić, w żaden sposób nie mogli pomóc Cataleyi..
Chris szarpał się tak mocno, że jeden z goryli podszedł do niego uderzając go mocno w twarz, by się uspokoił. Jednak to nie pomogło, chłopak krzyczał, błagał by Carlos ją zostawił niestety na darmo. Brunet był w takim amoku, że dusił ją nie słysząc wkoło nic. Jej słowa tak go uraziły że po prostu musiał to robić.
Przestał dopiero gdy poczuł że jeden z jego ludzi odciąga go. Spojrzał na niego zamroczony.
-Nie możesz..Marko i plan.- Spojrzał na niego kiwając głową. Wstał z podłogi patrząc z pogardą i triumfem na Chrisa. Poprawił swoją koszulę i otrzepał spodnie.
-Zabierzcie ją.- powiedział do swoich ludzi i nie odwracając się wyszedł z domu.
Dwóch goryli podeszło do brunetki podnosząc ją z podłogi. Była nieprzytomna, ale jej klatka piersiowa delikatnie unosiła się co dowodziło temu że oddycha...że żyje. Mężczyźni ciągnąc jej stopami o podłogę wynieśli ją z domu.
-To co kochasiu, do zobaczenia.- jeden z ludzi Carlosa podszedł do blondyna mocno go uderzając w tył głowy. Dwóch goryli którzy go trzymało rozluźniło swoje uściski, pozwalając by jego ciało bezwładnie opadło na podłogę. Chciał pobiec za nimi, wyrwać Cataleye z ich rąk, ale nie miał siły. Czuł jak każdy skrawek ciała boli go niemiłosiernie, a jego powieki są tak ciężkie że nie ma już siły walczyć z nimi. Pozwolił im opaść.
Cdn..
Hej kochana :-)
OdpowiedzUsuńRozdział straszny, boski ale za krótki i w ogóle jak mogłaś skończyć w taki momencie...
Kurczę ale się porobiło, ale jatka ze strony Carlosa była niestety do przewidzenia... :-(
Mam nadzieję, że mimo wszystko cala sytuacja skończy się dobrze
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
Hej, kochana ;**
OdpowiedzUsuńDziękuję Ci bardzo za tak emocjonujący rozdział, przy którym aż mi się łzy pojawiły w oczach.
Tyle bestialstwa, tyle bólu, krwi, tyle łez, tyle cierpień - przeżyli to wszystko przede wszystkim Chris i Cataleya :'(
Tak mi ich szkoda, a najmocniej głównej bohaterki..., która dostała porządne lanie od Carlosa. Co za bydlak. I tak wiadomo, że zależy mu na pieniądzach a ją i tak zabije... gdyby nie jeden z goryli to już by to zrobił. Naprawdę on ma niepokolei w głowie by tak kruchą kobiete bić. Być może połamał jej coś. Biedna teraz będzie przeżywała gorszy stres bo zabrał ją z powrotem do siebie, i tam może ją dalej dręczyć...
Tak mi jej szkoda....
A Eva.... ona nie załuguje na przyjaźń brunetki. Przez nią, Cataleya przeżyła horror!
Tyle emocji... kochana ... jesteś najlepsza ;*** potrafisz opisac uczucia bohaterów (chyba lepiej niż ja hahaha) ;*
dziękuję za emocje hahaha
;*******
pozdrawiam ;*******
INNA
Jestem...w szoku! Serio, tyle emocji, cala drze, gesia skorke mam... Rozdział MIAZGA!
OdpowiedzUsuńHejka kochana Rozdział jest Świetny jak zawsze nic dodać a nic ująć i jest mega super.pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejny Rozdział buzaki pap :D
OdpowiedzUsuńHej, kochana ;**
OdpowiedzUsuńzapraszam na kolejny odcinek Łez Eleny
http://lzy-eleny.blogspot.com/
INNA
No i co teraz? to Eva zasluguje na porządne lanie...co za głupia pinda..
OdpowiedzUsuńCarlos ma goryli... więc nie ma opcji zeby Chris w pojedynke odbił Cat. problem w tym,że wszyscy w jegp otoczeniu to też takie raczej chuderlaczki...no i czy Cat dożyje tego momentu wybawienia
O żesz w mordę jeża!
OdpowiedzUsuńAle się porobiło! I jeszcze w takim momencie to zakończyć? Nieeeee!
Jestem jednak za dobrymi zakończeniami i wiem, że będą ze sobą. Zrobisz to tak? No :D
Łooo matko z córką!!!
OdpowiedzUsuńAle się porobiło. Zbieram szczękę z podłogi, bo taka jestem zaskoczona.
Masakra jakaś, no ja nie moge!!!
Za mało mi! Chce więcej. Po prostu świetnie to wszystko opisałaś, Miałam wrażenie, że stoje gdzieś obok nich i nie tylko o tym czytam, ale również przeżywam te emocję, które oni przeżywali.
Genialnie :)
Ściskam :*
p.s u mnie nowy :) wpadaj
Hej ;*
OdpowiedzUsuńzapraszam na krótki odcinek Łez Eleny
pozdrawiam ;*
INNA
NIe, nie, nie. Nie zgadzam się na tyle przemocy i takie traktowanie kobiet. Czytałem to i normalnie podniosło mi się ciśnienie.
OdpowiedzUsuńAle grunt że oddychała, to nie może się skończyć tak tragicznie.
Zapraszam do mnie i czekam na więcej
Hej kochana ;* ♥
OdpowiedzUsuńU mnie pojawił się już 9 odcinek do Łez Eleny :) - zapraszam serdecznie i miłej nocy ;****
O matko, co tu się porobiło ;o nie mogę w to uwierzyć, ten Carlos... Wrrr zabić go tylko! Tyle przemocy w tym rozdziale. Idę do następnego :*
OdpowiedzUsuńWOW! Aż nie wiem co napisać. To było WSPANIAŁE!
OdpowiedzUsuńTak też myślałam, że Carlos nie dotrzyma słowa. Biedny Chris, to musiało być straszne. Patrzeć jak osoba, którą kocha najbardziej na całym świecie tak bardzo cierpi, a samemu nic nie może się zrobić ;( Na samą myśl mam już łzy w oczach :(
A ten psychopata, pewnie by ją zabił, gdyby ten ochroniarz się nie wtrącił. To przerażające, że istnieją tacy ludzie jak on. Na którym zależy tylko na pieniądzach. Traktuje dziewczynę jak jakiś nic nie znaczący przedmiot, przepustkę do lepszego życia, którą wyrzuci, gdy tylko dostanie to, czego pragnie. Zresztą plan Marko dokładnie to zakłada. Pozbycie się dziewczyny, gdy tylko położą swoje ohydne łapsa na spadku...
Antonio pewnie się wkurzy jak dowie się, że Chris bez jego wiedzy spotkał się z dziewczyną. Nie wspominając o tym, jaka furia ogarnie go, gdy usłyszy jak to spotkanie się zakończyło.
A siostra blondyna... eh :/ brak mi słów. Powinna była wiedzieć, że tak osobą jak Carlos się nie ufa. Pozwoliła mu nie tylko decydować o życiu czy śmierci brata, ale wystawiła także swoją przyjaciółkę na jego gniew.
Jestem za razem wściekła i zrozpaczona.
Jeszcze raz muszę napisać: ROZDZIAŁ MISTRZOSTWO! ;)
Pozdrawiam :*
Liczba błędów w moim komentarzu jest proporcjonalna do emocji jakie mną targały po przeczytaniu notki :P A w dalszym ciągu jest ich mnóstwo ;P
OdpowiedzUsuńBardzo za nie przepraszam.
Mam nadzieję, że jest on w miarę czytelny pomimo moich wpadek ;D