~17~
Początek jesieni w Rio okazał się być wyjątkowo pochmurny. Mgła unosiła się nad miastem, a delikatna mżawka rosiła wszystko wkoło. Chris stał przy oknie obserwując ten przygnębiający krajobraz. Pogoda idealnie odzwierciedlała jego obecny nastrój. Od kilku dni nie mógł znaleźć sobie miejsca, każda najmniejsza rzecz drażniła go, sprawiając tym samym jeszcze większy ból głowy. Nie umiał sobie z tym poradzić. Miał nieodparte wrażenie że, lada chwila coś złego może się wydarzyć, a on jest całkowicie bezradny w tym wszystkim. Potrzebował doświadczyć tej ekscytującej dawki adrenaliny, którą dostarczał mu widok Cataleyi. Pragnął zobaczyć jej oczy, dotknąć jej gładkiej skóry i zatopić się w jej ustach. Chciał poczuć zapach jej włosów które oplatają jego szyję.
W drzwiach, stała szczupła blondynka. Przyglądała się bratu i martwiła o niego. Widziała że coś go trapi, że nie potrafi sobie z czymś poradzić. Domyślała się że chodzi tu o jego miłość. Mimo tego, że brunetka była jej przyjaciółką i wiele jej zawdzięczała, to w tym momencie była wściekła na nią i miała ochotę zrobić coś co przerwie tą niedorzeczną miłość. Oczywiście było jej żal przyjaciółki, ale tu chodziło o bezpieczeństwo jej brata.
Podeszła do niego, również spoglądając w ten nieprzyjemny obraz zza oknem.
-Pogoda ostatnio strasznie się popsuła.- zaczęła
-Yhymm..- przytaknął jej ciągle wpatrując się w okno.
-Chris..- spojrzała na niego- Chris spójrz na mnie.- rozkazała mu.
Blondyn mozolnie spojrzał na siostrę, wyczytując z jej spojrzenia troskę.
-Wiem że myślisz o niej, ale spójrz na siebie...ta cała „miłość”- zrobiła cudzysłów w powietrzu.- niszczy cię. Moim zdanie powinieneś wrócić do Berlina i zająć się pracą. Chłopaki do mnie wydzwaniają, podobno nie dajesz znaku życia a zespół stoi pod ścianą..
-Mam gdzieś zespół.- spojrzał jej w oczy.
-Jak to masz gdzieś zespół?- złapała go za ramiona delikatnie potrząsając.- Tyle pracy w to włożyłeś, i chcesz to zmarnować dla głupiego zauroczenia?
-Eva, ty nie rozumiesz...to nie jest zwykłe zauroczenie, to coś więcej..ja nie potrafię przeżyć spokojnie dnia bez widoku jej oczu. Nie mogę oddychać kiedy nie ma jej w pobliżu.
Patrzyła na niego z niedowierzaniem.
-Chris...dobrze wiesz że ona żyje w innym świecie, nie chcę żeby stało ci się coś złego.- spojrzała mu w oczy, trochę zniżając swój ton.
-Jeśli musiałbym to oddał bym nawet za nią życie rozumiesz...i nic tego nie zmieni. Ani ty, ani chłopaki, nawet jej narzeczony nie zmieni tego że się kochamy. Musisz to zaakceptować..-wyswobodził się z jej uścisku i powolnym krokiem wyszedł z pokoju.
-To się jeszcze okaże.- Powiedziała ze łzami w oczach. W jej głowie pomału tworzył się plan który może drastyczny, ale miał uratować życie jej bratu, a to przecież najważniejsze.
Wyszedł z domu, biorąc głęboki wdech świeżego powietrza. Założył kaptur na głowę i ruszył przed siebie. Nie był zły na siostrę, wiedział że martwi się o niego, poza tym ona nie rozumiała tego co łączy jego i Cataleye...coś tak wyjątkowego nie przytrafia się wszystkim. Po kilku minutach swojej wędrówki znalazł się na dobrze mu znanym klifie. Przystanął chwilę, przypominając sobie, jak tutaj właśnie zobaczył swoją nimfę. Uśmiechnął się delikatnie na samą myśl o wspólnie spędzonych chwilach tutaj. Podszedł bliżej i usiadł na wilgotnej trawie. Przymknął oczy, i od razu ujrzał w wyobrazi jej obraz. Te oczy które go zaczarowały, jej rumieńce przy każdym jego spojrzeniu, dotyku, jej speszenie które jemu tak się podobało. Uśmiech który potrafiłby rozjaśnić najciemniejszy zakątek na świecie. Na samą myśl jego kąciki ust uniosły się ku górze, jednak gdy otworzył oczy ona zniknęła, tak samo jak uśmiech z jego twarzy. Chciał ją tutaj, teraz...
...
Siedziała ze skulonymi nogami, na parapecie, wpatrując się w zachmurzone niebo. Krople deszczu co chwile obijały się o szybę, tworząc smutny nastrój wkoło. Tak jak niebo płakało, tak i jej chciało się płakać. Smutek który nosiła w sercu, był tak okropny że sprawiał jej aż ból. Przymknęła oczy wyobrażając sobie blondyna – jedyną osobę która potrafi sprawić że się uśmiecha. Tak bardzo w tym momencie pragnęła jego dotyku. Nie miała pojęcia kiedy Antonio pozwoli im znowu się spotkać, ale miała nadzieję że nie będzie to bardzo odległy czas, bo z każdym dniem jej cząstka umierała bez blondyna. Czuła że to właśnie on jest tą osobą która podtrzymuje ją przy życiu i sprawia że ma siłę walczyć. Po jej policzkach spłynęły łzy, w myślach błagała Boga by mogła go zobaczyć.
...
Kolejny wieczór zbliżał się i nie zapowiadał nic innego niż kolejna samotna noc. Leżała w łóżku, jak zwykle pogrążona w swoich myślach. Dźwięk smsa, sprawił że jej serce zabiło szybciej, a oddech zatrzymał się na chwilę. Drżącą dłonią wzięła telefon do ręki i odczytała wiadomość. Przytuliła telefon do piersi uśmiechając się szeroko. Jej modlitwy zostały wysłuchane, w końcu było jej dane zobaczyć się z blondynem. Wstała szybko z łóżka podchodząc do szafy, wyciągnęła z niej zwiewną niebieską sukienkę, czystą bieliznę, beżowe sandałki na lekkim obcasie oraz rozpinany sweterek w tym samym kolorze co buty. Skierowała się do łazienki, stanęła przed lustrem chwile przyglądając się sobie. Zmrużyła oczy, na widok siebie w odbiciu. Zero makijażu, włosy związane w jakiś beznadziejny koczek. Chwyciła swoją kosmetyczkę, robiąc lekki makijaż, włosy rozpuściła rozczesując je delikatnie. Ubrała się w wybrane przez siebie ciuchy. Spojrzała w swoje odbicie, wyglądała lepiej, ale nigdy nie powiedziałaby że jest piękna. Spryskała się perfumami i wyszła z łazienki. I znowu ten sam schemat. Najpierw sprawdzenie czy nikogo nie ma, później wymknięcie się z pokoju, z willi aż w końcu opuściła całkowicie teren willi. Serce waliło jej tak że miała problem z łapaniem powietrza. Szła co chwilę odwracając się i rozglądając czy jest bezpieczna. Kiedy doszła na miejsce, czekał na nią czarny samochód. Pełna nadziei że czeka na nią Chris wsiadła do niego. Ku jej zdziwieniu nie był to jej blondyn.
-Witaj Cataleyo.- mężczyzna uśmiechnął się do niej.
-Ty? Myślałam że..
-Spokojnie Chris już czeka na ciebie.- brunet uśmiechnął się do niej odpalając silnik i powoli ruszając.
-Aha..- dziewczyna odetchnęła z ulgą.
Droga minęła im w ciszy, która przerywana była tylko cichą muzyką dochodzącą z radia. Kiedy samochód się zatrzymał brunetka spostrzegła że znajduję się pod tym samym blokiem co ostatnio.
Spojrzała na Antonia, czekając na jego „rozkazy”.
-Idź, on już czeka tam na ciebie. Przez ten cały czas nie dawał mi spokoju, wydzwaniał codziennie prosząc o spotkanie z tobą.- mężczyzna zaśmiał się.- No idź śmiało, ja poczekam tu na dole, w razie jakiś problemów.
Brunetka uśmiechnęła się, po czym otworzyła drzwi.
-Tylko pamiętaj że macie czas tylko do 4.00.
-Dobrze.- Szczęśliwa wysiadła z samochodu i skierowała się do budynku. Weszła do windy, wciskając przycisk z nr piętra. Kiedy winda zatrzymała się, a ona wysiadła z niej i stanęła przed drzwiami, za którymi czekała na nią jej miłość, jej serce biło już tak szybko, że nie kontrolowała ani swojego oddechu, ani żadnej części ciała. Delikatnie nacisnęła na klamkę wchodząc do mieszkania. Jej oczom od razu ukazała się droga cała usłana płatkami róż. Na ten widok uśmiech od razu zagościł na jej twarzy. Dłużej nie czekając szła po tej ścieżce, która prowadziła do sypialni. Kiedy do niej weszła światło z porozstawianych świec uderzyło ją, oświetlając tym samych pokój, w którym było jeszcze więcej kwiatów. Nagle poczuła jego ciepłe dłonie na swoich oczach. Szeroko się uśmiechnęła, po czym delikatnie i powoli odwróciła się w jego stronę.
-To dla ciebie.- blondyn wręczył jej białą różę.
-Dziękuję.- brunetka spuściła wzrok na dół, przygryzając dolną wargę. Sama nie wiedziała dlaczego, ale obecność blondyna peszyła ją.
Przybliżył się biorąc jej podbródek w dłonie. Spojrzała mu w oczy, a jej policzki od razu oblały się rumieńcami.
Nieznacznie, niemalże niezauważalnie musnął jej usta. Jej wargi drżały niespokojnie. Dotknął jej ust, jeszcze raz upewniając się że to nie sen, a ona jest prawdziwa. Była tu..tu i teraz, specjalnie dla niego. Jej drżące, nieco rozchylone usta działały na niego jak najsilniejszy narkotyk, przed którym nie dało się obronić. Objął ją delikatnie, a zarazem pewnie nie pytając o zdanie, mając nadzieję że ona pragnie tego samego. Musnął jej wargi kolejny raz, pozwalając by ten niewinny gest przerodził się w prawdziwy głęboki pocałunek dwojga zakochanych ludzi. Ogień który pochłonął ich ciała i serca nie zamierzał gasnąć tej nocy. Jej pocałunki były dla niego niczym powiew letniego wiatru na wilgotnej skórze. Objął ją mocno w pasie, zupełnie tak jakby bał się że zaraz ktoś mu ją zabierze, lub sama ucieknie. Ona jednak stała w tym samym miejscu, pozwalając by usta blondyna zawładnęły całym jej światem. Odwzajemniły pocałunek, obejmując jego szyję. Zbliżyła się do niego całym swoim ciałem, tak jakby chciała całą sobą odwzajemnić jego bliskość. Jej nieśmiałość prysła. Był jej i tylko to się liczyło. Delikatnie oderwali się od siebie, opierając o siebie swoje czoła. Żadne z nich nie otwierało oczu.
-Nawet nie wiesz jak bardzo za tym tęskniłem.- Jego cichy szept rozbił się na jej wargach. Uśmiechnęła się i z wolna otworzyła swoje powieki od razu natrafiając na jego zgubny wzrok.
-Wiem Chris, bo od tamtej chwili ja tez o tym marzyłam.
Bez słowa oplotła jego szyję dłońmi przysuwając się do niego tak blisko, jak tylko pozwoliły jej na to ubrania. Czuła jak mocniej ujmuje jej talię, przyciągając bardziej niż to było możliwe. Początkowo delikatne pocałunki przerodziły się w żar pełen namiętności.
Drżała pod wpływem swoich nieprzyzwoitych pragnień i jego zachłanności, nad którą on już nie panował. Nie mógł, nie chciał tego zatrzymywać. Obsypując ją pocałunkami przywarł do pobliskiej ściany. Był zachłanny i nie mógł inaczej. Pragnął jej jeszcze bardziej, niż zawsze chociaż wydawało się to nie być możliwe. Nie protestowała kiedy pozbył się jej sweterka, ona bowiem nie pozostała mu dłużna. Jej skóra płonęła żywym ogniem gdy ją dotykał. Pragnął jej a ona chciała być jego jedynym pragnieniem. Nie protestowała gdy jego dłonie zjechały na jej biodra. Jak w niekontrolowanym amoku zacisnął palce na jej ciele podrywając ją z ziemi. Całą sobą oplotła jego ciało, jeszcze intensywniej całując jego wargi.
Był jej, tylko to się liczyło. To co było tu i teraz. Cały świat przestał istnieć, a czas zatrzymał się.
Nie przestawał składać pocałunków na jej wargach, gdy znaleźli się na przykrym pościelą łóżku.
W śród płonących świec, powietrze było wypełnione cichymi westchnieniami i przyspieszonym oddechem. Teraz kiedy wszystkie jej ubrania znajdowały się gdzieś porozrzucane po pokoju, a ona naga leżała bezbronnie przed nim, nie mogła powstrzymać drżenia ciała i niespokojnego oddechu. Spoglądała w jego oczy widząc pożądanie i uwielbienie.
Spojrzał w jej oczy szukając pozwolenia na to co miało się zaraz wydarzyć.
-Cataleyo.- Jego cichy szept i ta czułość w głosie wywołała uśmiech na jej twarzy. Powoli uniosła dłoń przykładając palec do jego warg.
-Kochaj się ze mną tak jakby miała to być nasza ostatnia noc.- Szepnęła niemal bezgłośnie, uśmiechając się niewinnie. Kąciki jego ust uniosły się ku górze tym samym tworząc dwie słodkie dziurki w policzkach.
Przymknęła oczy a on przybliżył się składając na jej ustach namiętny, a zarazem najdelikatniejszy pocałunek o jaki nawet się nie podejrzewał. To co stało się chwilę później miało pozostać w ich pamięci już na zawsze.
Mimowolnie odsunęła swoje usta od jego, wyginając naprężone ciało w łuk, z cichym westchnieniem rozkoszy. Nie było już między nimi żadnej granicy. Byli jednością.
Wstrzymała oddech czując jak krew pulsuje w każdej żyle, a mięśnie spinają w nienaturalny skurcz. Jej serce biło tak szybko, a płuca zapominały o oddechu. Jej ciało zalewała fala ciepła i tak wyjątkowego uczucia że nawet nie umiała tego opisać.
Krople potu spływały po jego skroniach i ciele. Obsypywał jej ciało pocałunkami, a ich niespokojne oddechy mieszały się z westchnieniami i jękami które były coraz głośniejsze i odważniejsze. Oplotła jego szyję, szeptając mu do ucha słowa, których by się po sobie nie spodziewała.
-Chris...
Nic nie było w stanie opisać jego uczuć, gdy brunetka w kulminacyjnym momencie wyszeptała jego imię. Objął ją mocniej, nie móc ugasić tego żaru który palił go od środka.
Jedność osiągnęli oboje, ona z krzykiem spełnienia, a on z nienaturalnie przyspieszonym oddechem.
-Kocham cię Cataleyo.- wyszeptał mocno tuląc ją do siebie.
-JA też cię kocham Chris.- Mocno przymknęła powieki, uśmiechając się przez łzy. Wiedziała, że ta chwila to tylko coś ulotnego, coś czego nie mogła zatrzymać. Była świadoma, że za kilka godzin, może nawet minut będzie musiała wrócić do tak beznadziejnej rzeczywistości. Wtuliła się w jego tors, czerpiąc przyjemność z każdego jego dotyku. Chłonęła zapach jego perfum, skóry. Chciała wszystko zapamiętać jak najbardziej się da, w końcu nie wiedziała kiedy znowu będzie im dane zobaczyć się.
…
Leżała wtulona, w jego nagi tors. Oboje w ciszy delektowali się swoją obecnością. Zegar na ścianie coraz bardziej zbliżał się do godziny rozstania, którego ani on ani ona nie chcieli. Głaskał jej ramię, delektując się jej zapachem który drażnił jego nozdrza. Mocno trzymał ją, zupełnie nie chcąc jej wypuszczać, ale niestety czas był dla nich nieubłagany. Zegar nie cofnął swoich wskazówek, tylko wybił godzinę, która miała być godziną ich rozłąki. Brunetka bez słowa wyswobodziła się z objęć blondyna, wstając z przesiąkniętej zapachem pościeli. Pozbierała swoje ubrania z podłogi i mozolnie zaczęła zakładać je na siebie.
Przyglądał się jej, czując jak każdy skrawek jego ciała krzyczy by nie wypuszczał jej, by zatrzymał ją przy sobie.
Wstał podchodząc do niej. Spojrzała mu w oczy. Nie potrzebowali słów. W swoich oczach potrafili wyczytać wszystko. Zarzuciła dłonie na jego szyję, przylegając do niego. On złapał ją w tali, przyciągając do siebie. Ich usta po raz kolejny tej nocy złączyły się w pocałunku. Tylko z tą różnica że ten pocałunek był przepełniony miłością, taką czystą prostą miłością.
-Do zobaczenia ukochany.- wyszeptała odrywając się od niego i w pośpiechu odwracając się opuściła mieszkanie. Wyszła a jej całe ciało drżało. Nie umiała powstrzymać łez które zebrały się pod jej powiekami. Weszła do windy, wycierając twarz i poprawiając swoje włosy. Przed blokiem czekał na nią Antonio w samochodzie. Wsiadła i bez słowa zapięła pasy. Czuła się tak rozbita że nie umiała wydusić z siebie żadnego słowa. Na szczęście mężczyzna rozumiał i o nic jej nie pytał. Odpalił samochód i ruszył.
Cdn...
Dziękuję tym, którzy są :* <3
hejka kochana bardzo świetny ten Rodział jak zawsze nic dodac nic ując jest super .pozdrawiam buzaki pap a czekam z necierpliwosć na stepny Nowy Rodział
OdpowiedzUsuńHej kochana :-)
OdpowiedzUsuńOdcinek jak zawsze jest boski, taki romantyczny...
Cieszę się, że Chris i Cataleya mogli spotkać się i pobyć trochę ze sobą...
Kurczę ciekawe co wymyśliła Eva ... Mam nadzieję, że mimo wszystko jej plan się nie uda i przekona się, że jej brat naprawdę kocha jej przyjaciółkę.
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział.
Achhhh cholera!
OdpowiedzUsuńPiękny nastrój chłopak stworzył, żeby to mój był taki romantyczny to by było pięknie :D
Ciekawa jestem jakie plany ma siostrzyczka naszego Chrisa...
Czekam na dalej i dalej i dalej :*
Te płatki róż... marzenie! Miłości nic nie powstrzyma, choć ciekawa jestem jej zamiarów :) Bardzo się cieszę, że tak regularnie prowadzisz blog i czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńHej kochana :)
OdpowiedzUsuńRozdział świetny, bardzo mi się podobało jak opisałaś tą scene. Piękne romantyczne przeżycie. Super!
Czekam na więcej!
Ściskam :*
Hej kochana, zapraszam na nowy rozdział ;)
OdpowiedzUsuńwww.drogadospelnienia.blog.pl
U mnie nówka sztuka rozdzialik, zapraszam :*
OdpowiedzUsuńJak to dobrze ze udalo im się spotkać;) tylko.. nieookoi mnie Eva...kurcze co ona kombinuje? Boje się ze coś zniszczy... ze namiesza... kurcze po co ona sie wtraca. Chris jest juz duzym chlopcem , potrafi o sobie decydować.
OdpowiedzUsuńOhhh dalas czadu z odcinkiem! Czy tylko mi się zrobiło gorąco?!? Boski kochana odcinek taki który się czyta i czytavi pragnie się następnej części :) cud malina! Boziu i Chris ... Aż chciałby się być na jej miejscu :D pisz nast buzole
OdpowiedzUsuńHejka ;****
OdpowiedzUsuńI przeczytałam ten rozdział, bo tu też miałam zaległe czytanie.
No jak romantycznie i fajnie, że Antonio im pomaga w spotkaniach, bo inaczej, to Cataleya mogłaby tylko pomarzyć. Oby Carlos jak najpóźniej dowiedxział się o tych spotkaniach....
;***
Wybacz, że tak krótko, ale chcę zajrzeć na resztę Twoich rozdziałów, jakie jeszcze muszę i chcę przeczytać : ))
;*****
pozdrawiam ;****
INNA
Pięknie <3 Ta dwójka tworzy naprawdę piękną parę. Cały czas trzymam za nich kciuki ;)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że siostra Chrisa nie zrobi nic głupiego. Mam pewne obawy, że jej plan uratowania brata doprowadzi jedynie do rozłąki blondyna i Cataleyi...
Świetnie opisana romantyczna scena - chciałabym też tak umieć dobierać słowa ;)
Pozdrawiam :*