~16~
"... nadzieja istnieje zawsze, do ostatniej chwili.
Dlatego właśnie jest nadzieją..."
Nadeszła tak oczekiwana noc dla Cataley.i Od spotkania z blondynem minął już tydzień, a ona wciąż miała w głowie ogromny mętlik. Jedyne czego teraz pragnęła to schować się w jego ramionach i zniknąć tam na zawsze. Bez strachu, bez zmartwień, bez łez...trwać w nim i w tej miłości, która dodawała jej sił, a jednocześnie osłabiała ją. Kiedy była blisko niego, każdy skrawek jej ciała i duszy należał do niego.
Ubrana w czarny dres, wymknęła się z pokoju, dokładnie rozglądając czy nikogo nie ma. Zeszła po schodach kierując się w miejsce gdzie była tylko raz w życiu. Miała na tyle szczęścia, że wszyscy ochroniarze byli zajęci oglądaniem jakiegoś meczu w ich kanciapie. Każdy krok stawiała z ostrożnością sapera, co chwilę rozglądając się nerwowo czy ktoś nie idzie. Kiedy stanęła przed dużymi dębowymi drzwiami serce waliło jej jak młot. Z kieszeni wyjęła mały srebrny kluczyk, który podkradła z pokoju Carlosa. Przekręciła zamek i delikatnie uchyliła drzwi. Kiedy była już w gabinecie, po cichu zamknęła za sobą drzwi. W gabinecie panował półmrok, co utrudniało jej poszukiwania tego po co przyszła. Z drugiej kieszeni wyjęła miniaturową latarkę, włączyła ją podchodząc do dużego biurka które znajdowało się na środku gabinetu. Otworzyła jedną z szuflad, przeglądając dokumenty które się tam znajdowały, niestety to nie było to po co przyszła. Otworzyła drugą szufladę, znowu pudło. Spojrzała na komputer, który stał na biurku. Włączyła go czekając aż zastartuje. Serce biło jej tak szybko i głośno że miała wrażenie że to ono zdradzi miejsce w którym jest. Nerwowo przygryzła wargę, modląc się w duchu aby urządzenie włączyło się szybciej. Kiedy komputer w końcu zastartował, nerwowo chwyciła za myszkę szukając jakichś tajnych dokumentów. Kiedy w końcu znalazła to co chciała, wyjęła z kieszeni małego pendriva i włożyła go do wejścia usb. Kliknęła na kopiowanie i czekała. Nagle usłyszała jakieś głosy. Szybko wyłączyła komputer z zasilania i schowała się za komodą która stała po prawej stronie pokoju. Do pomieszczenia ktoś wszedł, a jej serce stanęło. Mimo prób opanowania, jej oddech stał się szybki i płytki. Miała wrażenie że zaraz ktoś odkryje że tu jest. Po głosach rozpoznała że do gabinetu wszedł Marco z Carlosem, którzy ku jej zdziwieniu mieli wrócić dopiero rano.
-Ile razy mam ci powtarzać, że drzwi mają być tu zamknięte!- usłyszała srogi ton Marco.
-Były.- odparł młodszy
-Mniejsza o to, lepiej powiedz jak mają się sprawy ze ślubem?
- Wszystko jest przygotowane. Ślub odbędzie się w 21 urodziny Cataleyi, później upozorujemy wypadek, w którym ona nieszczęśliwie zginie, a ja jako wdowiec po niej przejmę wszystkie pieniądze rodziny Esposito..- zadowolony z siebie brunet uśmiechnął się.
-Bardzo dobrze, w końcu te pieniądze będą nasze. Tylko pilnuj tej małej żeby przypadkiem nie zrobiła czegoś głupiego.- mężczyzna pogroził mu palcem
-Raczej wątpię żeby odważyła się na to.
-Obyś miał rację synu. A teraz chodźmy musimy pogonić tych półgłówków sprzed telewizora. Wystarczy chwila naszej nieobecności i każdy robi co chce.- powiedział po czym oboje wyszli z biura zamykając drzwi na klucz.
Brunetka siedziała skulona na podłodze z dłonią przystawioną do twarzy, by nie wybuchnąć płaczem. To co usłyszała nie mieściło się jej w głowie. Właśnie w tym momencie wszystkie jej wątpliwości dotyczące współpracy z Antoniem zniknęły, teraz była pewna że postępuje słusznie i to jedyna droga do jej wolności, i jedyny sposób by uratować siostrę. Wzięła kilka głębokich oddechów uspakajając się trochę. Ostrożnie wstała z podłogi wychodząc zza kredensu. Wyjęła pendriva z komputera mając nadzieję że wszystko się na niego zgrało zanim wyłączyła sprzęt. Podeszła do drzwi i przystawiła ucho do nich słuchając czy ktoś tam jest. Było słychać jakieś odgłosy ale daleko. Policzyła do trzech po czym przekręciła klucz i otworzyła drzwi. Szybko rozejrzała się po korytarzu, nikogo na nim nie było, ale z góry dało się słyszeć że ktoś schodzi. Szybko zamknęła drzwi za sobą, i prawie biegiem udała się do kuchni. Nikogo w niej nie było, co sprawiło że poczuła wielką ulgę. Podeszła do lodówki, wyjmując z niej dzbanek z sokiem. Z szafki wzięła szklankę. Kiedy nalewała sok poczuła, na swoich biodrach czyjeś dłonie, a na szyi oddech. Od razu uderzył ją zapach męskich perfum, ale nie były to te same perfumy które sprawiały że jej serce rozpływa się z miłości. Odwróciła się. Przed nią stał brunet z tym swoim pewnym siebie wyrazem twarzy. Spuściła wzrok, nie mając ochoty patrzeć mu w oczy, w szczególności po tym co usłyszała.
-Co tu robisz?- spytał chwytając jej podbródek, tym samym zmuszając ją by spojrzała na niego.
-Przyszłam się napić.- odpowiedziała z lekkim drżeniem w głosie.
-Yhymm..- brunet zbliżył twarz do jej ucha. Czuła jak jego oddech uderza w jej szyję.- Jeśli jesteś spragniona to mogę się tym zająć.- wyszeptał, sprawiając tym samym że po ciele brunetki przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Chłopak zauważając to nie miał zamiaru przerywać zabawy, wręcz przeciwnie. Chwycił jej dłonie przyciskając do blatu. Spojrzała na niego ze strachem. Nigdy nie mogła być pewna tego co zrobi. Serce biło jej jak oszalałe, a w żołądku czułą nieprzyjemny ucisk.
-Wiesz, lubię cię...jesteś taka delikatna, niewinna.- mówił coraz bardziej przybliżając swoją twarz do jej.- A co najważniejsze jesteś moja.- spojrzał jej w oczy uśmiechając się cwano.
Patrzyła mu w oczy bojąc się tego co może zrobić. Czuła jednocześnie strach i obrzydzenie do niego. Przybliżył swoją twarz tak że prawie stykał się z jej ustami. Brunetka przymknęła oczy, głośno przełykając ślinę.
-Mógłbym teraz zrobić z tobą co bym tylko chciał, wiesz.- pocałował ja w policzek, później w szyję. - Jesteś taka słodka.- wyszeptał wprost do jej ucha. Cataleya otworzyła oczy próbując się wyrwać z jego uścisku, niestety on był silniejszy. Złapał ją za podbródek mocno ściskając. Spojrzał w jej wystraszone oczy, po czym roześmiał się głośno puszczając ją. Wystraszona Cataleya, szybko wybiegła z kuchni, kierując się do swojej sypialni. Kiedy zamknęła drzwi, zsunęła się na podłogę, głośno oddychając. Do jej oczu napłynęły łzy, a ciało mimowolnie drżało ze strachu. Schowała twarz w dłoniach i cicho zaczęła szlochać. Kiedy trochę się uspokoiła wyjęła z kieszeni pendriva, wzięła go w dłonie delikatnie obracając.
-Jesteś moją jedyną nadzieją.- powiedziała po czym ścisnęła rzecz w dłoni.
…
Kolejna noc i kolejna nadzieja dla brunetki. Stała nad grobem swoich rodziców, modląc się w duchu. Czekała na Antonia, któremu miała przekazać swoją zdobycz z poprzedniej nocy.
-Witaj Cataleyo.- usłyszała, a już po chwili obok niej stał mężczyzna.
-Dobry wieczór.- wyszeptała, po czym przeżegnała się i spojrzała na niego.
-Masz coś.- spytał przyglądając się dziewczynie.
-Tak.- wyszeptała i wyciągnęła z kieszenie owego pendriva.- To wszystko co udało mi się zdobyć.- podała mężczyźnie urządzenie.
-Jesteś bardzo odważna. Przekażę to wyżej i zobaczymy czy to to o co nam chodzi.
-Jak to? A co ze mną? Z moja siostrą?
-Spokojnie, najpierw musimy się upewnić czy są tu dowody które obciążą Marco i Carlosa.
-A co ze mną?-spytała mrużąc oczy.
-Niestety, ale musisz na razie czekać. Przykro mi ale nie mogę nic zrobić.-położył rękę na jej ramieniu.
-A Chris? Kiedy go zobaczę? - wyszeptała, czując jak pod powiekami zbierają się jej łzy.
-On wypytuje o to samo. Obiecuję ci że się spotkacie, ale dopiero wtedy kiedy będę miał pewność że będzie to bezpieczne, dla was obojga. - spojrzał jej w oczy.- Do zobaczenia Cataleyo i uważaj na siebie.- kiwnął głową po czym odszedł, zostawiając ją samą.
Patrzyła jak odchodzi, a po jej policzku mimowolnie zaczęły spływać łzy. Musiała znowu wrócić do tej przeklętej willi. Tęskniła za blondynem, a najgorsze było to że nie wiedziała kiedy go znowu zobaczy...
Cdn...
Dziękuję za wasze opinie i za to, że jesteście ze mną i czytacie moje opowiadanie. Wiem że są osoby które czytają, a nie komentują, apel do was bardzo was proszę zostawiajcie po sobie jakiś ślad, wystarczy nawet uśmieszek, albo smutna minka cokolwiek co naprowadzi mnie na to czy macie jeszcze ochotę czytać to.
Buziaki :***
Hej kochana.
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze jest boski, choć moim zdaniem zdecydowanie za krótki ...
Mam nadzieję, że dokumenty które zdobyła Cataleya będą pomocne i agenci na czas pomogą jej i jej siostrze uwolnić się tego koszmaru.
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział ...
Hejka kochana ten Rozdział jest naprawdę boski jak zawsze bardzo kocham twoje opwiadnie i uwielbiam jej czytać .i czekam z niecierpliwością następny Rozdział buzaczki papa ;)
OdpowiedzUsuńHej! Dzięki, że wpadłaś. Przepraszam za brak informacji o nowym rozdziale. To się więcej nie powtórzy :). Co do twojego rozdziału bardzo mi się spodobał, aczkolwiek przyznaję, że nie ogarniam narazie o co się rozchodzi bo jeszcze nie czytałam wcześniejszych rozdziałów, ale fajnie się czyta, lekko i przyjemnie i z chęcią zacznę od początku. Pozdrawiam gorąco ;)
OdpowiedzUsuńHej Moja Śliczna zadrabiam zaległości w czytaniu ale wiesz jak to jest za granica... Totalna masakra!!! Co do odcinka kurde przecież wiesz co ja myślę uwiebiam Twoje opowiadania i nic tego nie zmieni :) malo Chrisa i za to maly Foch ale liczne ze w nast odcinku będziei i to w jakiś scenach erotycznych :) pisz Kochana pisz :) buziole
OdpowiedzUsuńZaczęłam czytać, tak żeby zobaczyć co i jak i proszę proszę wciąga jak diabli i jestem ciekawa jak nie wiem! Wiec zaczyna, od początku bo jakże by inaczej! A jeszcze skoro czyt.am,, że są sceny erotyczne to wow coś dla ,mnie haha ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Grangervelsnape.blog.pl
Oczywiście ja w dalszym ciagu czytam ale nie komentuje tylko dlatego ze z telefonu nie dochodzą komentarze a głównie z niego korzystam :) mam nadzieje ze Catleya uwolni sie od tego dupka i będą mogli być z Chrisem razem !
OdpowiedzUsuńU mnie świeży i pachnący nowy rozdział.
OdpowiedzUsuńZapraszam i pozdrawiam :)
Boje się o Cat...bo kurcze ona ciagle jest w domu tego psychola... a jak coś jej zrobi? jeju niech oni się pospiesza ze sprawdzaniem tego pend riva. ...
OdpowiedzUsuńHej, zapraszam na nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńwww.drogadospelnienia.blog.pl
Hejka, kochana ;*
OdpowiedzUsuńNie chcę być sadystką, ale bardzo spodobała mi się scena z Carlosem i tą brunetką. Już myślałam, że coś się wydarzy, że on ją uderzy, czy cokolwiek... Ale aż dziwne, że wypuścił ją, i nic jej nie zrobił.
Dobrze, że zdobyła tajne pliki i wrzuciła je na pendrive. No, ciekawe, czy te pliki pomogą jej w odejściu od Carlosa, który chce tylko jej majątku..
Szkoda, że biedna jeszcze musiała to słuchać... to ja całkowicie wystraszyło...
pozdrawiam ;****
Dziewczyna jest niezwykle dzielna. Mam nadzieję, że zawartość pendrive okaże się wystarczająca, aby mogła wyrwać się z tego piekła. Brakowało mi Chrisa, Cataley'i (nie wiem czy dobrze napisałam, z góry przepraszam jak przekręciłam jej imię) na pewno też brakowało jego bliskości.
OdpowiedzUsuńOby Antonio, poza zdobyciem obciążających dowodów na Marco, zależało też na ocaleniu brunetki przed tym bezwzględnym typem...
Notka - mistrzostwo jak wszystkie w Twoim wykonaniu ;)