~15~
„Nie mam nic prócz paru pięknych snów..”
Leżała wtulona w jego klatkę piersiową, słuchając bicia jego serca i równego oddechu. W powietrzu można było wyczuć zapach miłości. Brunetka czuła coś czego nie potrafiła określić słowami, żadne z nich nie pasowało dostatecznie. Jeśli to była miłość to chciała być pod jej wpływem już cały czas. Delikatnie by nie obudzić blondyna podniosła się do pozycji siedzącej. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w którym panował półmrok, jedynie światło księżyca wdzierało się przez szczeliny w zasłonach. W oczy rzuciły się jej majtki i koszulka blondyna. Spojrzała w stronę chłopaka, spał tak spokojnie że uśmiech sam cisnął się jej na usta. Najciszej jak tylko potrafiła wstała z łóżka, chwyciła owe majtki i koszulkę wychodząc na korytarz. Zmrużyła oczy i nie chcąc palić światła ruszyła przed siebie w celu znalezienia łazienki. Po prawej stronie znalazła drzwi. Delikatnie nacisnęła klamkę i ku jej zadowoleniu ujrzała średniej wielkości łazienkę. Zapaliła światło, zamykając drzwi za sobą. Rozejrzała się po pomieszczeniu w poszukiwaniu czystego ręcznika. W oczy rzuciła się jej jasnobrązowa szafka. Podeszła do niej i otworzyła.
-Bingo.- pomyślała wyciągając duży kremowy ręcznik. Wraz z rzeczami które przyniosła położyła go na toaletce, a sama weszła do dużej kabiny prysznicowej. Odkręciła wodę, sięgając po płyn do kąpieli. Przymknęła oczy przypominając sobie ciepłe dłonie blondyna pieszczące jej ciało. Jego gorące usta, które całowały każdy skrawek jej ciała doprowadzając tym samym do euforii. Przygryzła dolną wargę na myśl o jego oczach pełnych żaru i pożądania. W jej brzuchu od razu zaczęło wirować milion motyli, a na policzkach pojawiły się duże wypieki. Odkręciła chłodniejszą wodę by trochę się ostudzić.
...
Średniego wzrostu mężczyzna bez problemu wszedł do mieszkania na 7 piętrze. Zamknął bezgłośnie za sobą drzwi idąc przed siebie. Minął drzwi, w których paliło się światło, słysząc szum wody. Stanął w drzwiach pokoju czując w powietrzu coś ciężkiego. Rozejrzał się i widząc porozrzucane ubrania uśmiech mimowolnie pojawił się na jego twarzy. Na łóżku leżał niczego nieświadomy blondyn. Był zły na niego za tą beztroskę, bezmyślność i nietrzymanie się planu. Usiadł na skraju łóżka zapalając lampkę, która stała na nocnej szafce.
-Miałeś być ostrożniejszy.
Chris, słysząc głos mężczyzny od razu podniósł się do pozycji siedzącej patrząc na niego.
-Co ty, tutaj?- wydukał z siebie zaskoczony.
-Co ja tu robię? Lepsze pytanie co wy tu robicie i czy już całkiem postradałeś zmysły? Wiesz czym to może grozić? Jest – spojrzał na zegarek na ręce – 4.15 jeśli Cataleya nie wróci za dwie godziny to będzie miała poważne problemy. Powiedz myśleliście o tym, czy od razu chcecie by Carlos skazał was na śmierć?
Blondyn patrzył na niego, zupełnie nie wiedząc co ma odpowiedzieć. Otworzył usta, lecz zrezygnował kiwając głową. Przetarł dłońmi twarz.
-Masz rację. Nie powinniśmy.- powiedział nie patrząc na niego. - Ale zrozum kochamy się.- spojrzał na mężczyznę, który przewrócił oczami zmieniając swoje rysy twarzy na bardziej łagodne.
-Ehh rozumiem Chris, ale do cholery musicie uważać, poza tym muszę wiedzieć o takich waszych spotkaniach. - spojrzał na niego. - Od teraz zero samowolki, o wszystkim muszę wiedzieć. Zrozumiałeś? - spytał blondyna, który pokiwał twierdząco głową.
-Tak, od teraz będziesz wiedział, o naszych spotkaniach zawsze.
Chłopak rozejrzał się po pokoju nie widząc nigdzie brunetki, spojrzał pytająco na bruneta.
-Jest w łazience, chyba bierze prysznic.- rzucił blondynowi wymowne spojrzenie, które mówiło by ten się ubrał. Zażenowany chłopak podniósł z podłogi swoje bokserki szybko wsuwając je na siebie, podobnie jak spodnie. Wstał z łóżka podchodząc do okna.
-Zamierzasz jej teraz o tym wszystkim powiedzieć?
Usłyszała głos blondyna i jeszcze kogoś. Nie znała tego drugiego. Ubrana w dół swojej bielizny i koszulkę blondyna, po cichu skradała się korytarzem. Serce biło jej tak że miała wrażenie że zaraz wyskoczy jej z piersi.
-O czym masz, ma Pan mi powiedzieć.- stanęła w progu przyglądając się mężczyźnie. Blondyn na dźwięk jej głosu od razu odwrócił się mierząc wzrokiem swoja ukochaną.
-Witaj Cataleyo. - Antonio wstał delikatnie kłaniając się dziewczynie. - Jestem Antonio Smith- mężczyzna wyciągnął dłoń zbliżając się do niej. Przestraszona brunetka zrobiła krok w tył co zatrzymało go.
-Nie bój się mnie. Nie jestem nikim od Carlosa, jestem przyjacielem.- ciepło się do niej uśmiechnął.
Brunetka zmrużyła oczy spojrzała na blondyna który nic do tej pory nie powiedział.
-Skąd Pan zna moje imię, i Carlosa?- wydukała z siebie. W głowie miała jakiś mętlik, który plątał się ze strachem.
-Ja Cataleyo- spojrzał łagodnie na dziewczynę- Ja znałem twoich rodziców. Twój ojciec współpracował z nami.
Brunetka pokiwała przecząco głową nie rozumiejąc z tego zupełnie nic. Ojciec..z nami..Jakimi nami?
-Wiem, że pewnie nic z tego nie rozumiesz, ale usiądź a obiecuje że wszystko ci wyjaśnię.- delikatnie wskazał na łóżko. Dziewczyna spojrzał ponownie na blondyna który kiwnął twierdząco głową. Nabrała powietrza w płuca, po czym powoli je wypuściła. Ruszyła w stronę łóżka, gdzie już po chwili siedziała, wyczekując na jakieś wyjaśnienia. Mężczyzna podszedł do niewielkiego telewizora który stał naprzeciwko łóżka, brunetka korzystając z okazji, podniosła swoje spodnie z podłogi, szybko ubierając je na siebie. Brunet wyjął z kieszeni pendriva wsuwając go w wejście usb, włączając sprzęt. Na ekranie pojawiło się zdjęcie jej ojca. Siedział w jakimś biurze a obok niego siedział Antonio.
-Ja i twój ojciec poznaliśmy się jeszcze za nim doszedł do władzy. Było to dokładnie w czasie jego podróży do Stanów, pamiętam że kiedy się poznaliśmy ciągle mówił o tobie, strasznie żałował że wtedy miałaś zapalenie migdałów i nie mogłaś z nim polecieć. Przez cały pobyt w stanach powtarzał że Ty zawsze chciałaś zwiedzić ten kraj. - brunetka była wsłuchana w jego słowa – Wszyscy znaliśmy sytuację Rio..przestępczość na każdym kroku, przemyt narkotyków, przemoc, gangi..Pamiętam, że twój ojciec uparł się że przywróci to miasto do porządku, że zajmie się jego odbudową i moralnością. Kiedy doszedł do władzy zaczął spełniać swoje postanowienia. Dzięki niemu nasz Interpol zamknął wielu przestępców, w zamian dawaliśmy mu ochronę, która była tak dyskretna i dobrze ukryta że nawet twoja matka o tym nie wiedziała. Twój ojciec miał pewnego przyjaciela któremu ufał. Ten przyjaciel wiedział o sporym majątku który jest przepisany na ciebie Cataleyo- brunetka zmrużyła oczy nic z tego nie rozumiejąc, co miał majątek do jej ojca, przyjaciela i walką z przestępczością. - Ten owy przyjaciel, okazał się być groźnym gangsterem o czym twój ojciec nie miał pojęcia, nawet my nie wiedzieliśmy. - mężczyzna przerwał spoglądając na zdezorientowaną dziewczynę. - Współpraca twojego ojca z nami kiedyś bardzo go zdenerwowała ponieważ twój ojciec pomógł zamknąć nam kogoś z kim ten przyjaciel współpracował. Nie dał tego po sobie poznać. Twój ojciec na tyle mu ufał, że przekazał mu informację o majątku który kiedyś miał przejść w twoje ręce. Wtedy jego przyjaciel postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.- dziewczyna przełknęła ślinę czując, że to co teraz powie jej brunet będzie czymś bardzo nieprzyjemnym. - Postanowił pozbyć się całej twojej rodziny, lecz w ostatniej chwili dowiedział się że jedynie Ty będziesz kluczem do bogactwa, a dokładnie twoje zaślubiny...Ten ogromny majątek który miałaś przejąć miał być przekazany jako prezent ślubny...był jeszcze jeden warunek musiałaś skończyć 21 lat w innym przypadku nie dostałabyś tych pieniędzy. - w głowie dziewczyny, zaczęło wszystko przybierać kształtów i składać się w jedną całość. Jej szeroko otwarte oczy zaczęły wypełniać się łzami. Antonio patrzył z wielkim bólem na brunetkę, wiedział że to co teraz powie złamie jej serce. - Zabójcą twojego ojca jest Marco Bardi.- na ekranie pojawiło się zdjęcie jej przyszłego teścia.
Jej ciało zaczęło drżeć, a po policzku zaczęły spływać słone łzy. Była w szoku, bez zastanowienia wstała po czym ruszyła do ucieczki. Wybiegła z mieszkania, nie zważając nawet na to że nie ma butów na stopach. Nie czekając na windę, zbiegła po schodach, wybiegając na ulicę.
Zrobiło się jej cholernie nie dobrze. Pobiegła do pobliskich krzaków, wymiotując. Cała drżała, dłonią przysłoniła usta wybuchając płaczem. Była zaręczona z synem mordercy jej rodziców, na samą myśl o tym robiło się jej słabo i niedobrze. Bezsilnie usiadła na wilgotnej trawie. Nawet oddychanie w tamtym momencie sprawiało jej ból.
...
Blondyn ruszył za dziewczyną, lecz brunet zatrzymał go. Chłopak spojrzał na niego spod byka.
-Widzisz co narobiłeś!- chłopak nie panował nad sobą. Miał ochotę przyłożyć brunetowi i biec za swoją księżniczką.
-Musiała poznać prawdę.- mężczyzna szarpnął go tak że blondyn spojrzał mu w twarz.- Musiała. - powtórzył już spokojniej puszczając go. - Zostań tu, a ja ją odwiozę. - Mężczyzna nie czekając na odpowiedź wyszedł z mieszkania.
Wybiegł z bloku rozglądając się dookoła. Po chwili dostrzegł dziewczynę, która siedziała skulona na ziemi. Kucnął przy niej, widział że cała drży. Ściągnął z siebie czarną skórzaną kurtkę i zarzucił na jej ramiona. Spojrzała na niego zapłakanymi oczami.
-Dlaczego? - wyszeptała łamliwym głosem.
-Nie wiem.- spuścił bezsilnie głowę. - Ale obiecuję ci, że zapłaci za to....musisz tylko mi...nam pomóc.
Brunetka spojrzała prosto w jego oczy. - Zrobię wszystko co będzie trzeba.
-To dobrze.- brunet odetchnął z ulgą. - A teraz chodź.- wstał wyciągając dłoń do dziewczyny.- Odwiozę cię. - Cataleya kiwnęła głową chwytając dłoń mężczyzny, wstając powoli.
...
Całą drogę zastanawiała się nad tym wszystkim. W jej głowie co chwile tworzyło się jakieś nowe pytanie. Spojrzała na bruneta który z pełnym opanowaniem prowadził samochód.
-A co z moją siostrą? - nie spuszczała z niego wzroku. Zauważyła że jego czoło nieznacznie drgnęło, a dłonie bardziej zacisnęły się na kierownicy.
- Jest tak jak mówił ci Marco. On wie, gdzie ona jest, ale my również to wiemy, i jeśli tylko nam pomożesz to odbijemy ją z jego rąk.
-A nie możecie zrobić tego teraz?- zapytała z wyrzutem.
Mężczyzna westchnął zatrzymując się na czerwonym świetle.
-Posłuchaj..jeśli chodzi o mnie to już dawno bym to zrobił, ale mam przełożonych którzy mają inne priorytety i...wiedząc że tylko ty w tym momencie możesz pomóc im schwytać Bardich nie zrobią nic w kierunku twojej siostry bez pewności, że najpierw ty im nie pomożesz. Dlatego tak ważna jest twoja współpraca rozumiesz.?
-Rozumiem.- wyszeptała cicho, odwracając twarz w stronę szyby.
Cdn..
Jejku jak ja dawno tu nie pisałam...musicie mnie bardziej pogonić :D
Dziękuję za komentarze <3 Buziaki :****
Dobrze, ze juz powoli to wszystko się tłumaczy. Jestem ciekawa jak bedzie wygladac spotkanie z siostrą i jak załatwią tego Carlosa! Czekam :>
OdpowiedzUsuńHej kochana,
OdpowiedzUsuńRozdział jest boski... Dobrze, że Cataleya zna już całą prawdę. Mam nadzieję, że teraz Chris oraz Antonio pomogą jej wyrwać się z koszmaru i uwolnią siostrę brunetki.
Z niecierpliwością czekam na nowy rozdział.
Dobrze, że Cat odważyła sie pomóc. choc po usłyszeniu takich informacji w sumie się nie dziwie. Ciekawi mnie tylko jaki plab ma Antonio..a raczej jego przełożeni. Bo na pewno nie bedzie bezpiecznie. a Cat mimo ze teraz kieruje nia rozpacz i chec zemsty, to dalej jest tą sama delikatną kobietką ..
OdpowiedzUsuńŚwietny Rozdział kochana bardzo mi śíę podoba jak zawsze a szczególności Że pisze o naszym słodkim chrise kocham te twoje opwiadnie i czekam z niecierpliwością Na Nowy Rozdział.buzaki pa pa :)
OdpowiedzUsuńHej moja Kochana z racji ze mam wolne leże w łóżku i na spokojnie przeczytalam odcinek,i wow.... Sama sie diabelnie wciagnelam w rozdział czytając z wypiekami na twarzy i masakra.... Ten Carlos jak tatuś chociaż ma chlopczyna urodę ojj ma :) wyobrazilam sobie Chrisa z tych nowych zdjęć l,szczególnie e tej niebieskiniebieskiej koszuli i sama dostalam wypieków haha:) tylko rozgrzalas moja ciekawość wiec nie myśl ze tak ja pozostawisz,teraz chcąc nie chcąc musisz pisać następne odcinki w celu wyjaśnienia sprawy :) wazne ze sie kochaja,cala reszta sie przezwyciezy! cudowny ocinek Słońce! Czekam na następny. Buziaki :***
OdpowiedzUsuńHej! Właśnie znalazłam Twój blog i nadrobiłam wszystkie rozdziały :). Bardzo mi się podobają i żałuję tylko, że nie publikujesz już tak często, jak w pierwszych miesiącach. Czy mogłabyś informować mnie o kolejnych?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
u mnie nowość;) www.swiatlocienn.blog.pl
OdpowiedzUsuńHeeej ;*
OdpowiedzUsuńdopiero teraz mam okazję napisać do Ciebie.
Przeczytałam rozdział w mgnieniu oka i podobał mi się, szczególnie moment, w którym Cat dowiedziała się całej prawdy o tym ''niby'' przyjacielu jej ojca i tego, że jest zaręczona z synem mordercy jej rodziców :( Szkoda mi jej, i nie dziwiłam się, że tak zareagowała. Byleby udało sie jej, i wreszcie odzyskała spokój.
Widzę, że masz nowy szablon :)
Slicznie tu :)
Pozdrawiam
INNA
O ja! No musiałam skomentować, czytam i czytam! Bo szczerze nie mam za dużo czasu i dziś nadrabiam Twojego bloga :) Ale to co się dzieje to wow! Tego jej pseudo narzeczonego to bym wywiozła do lasu i powiesiła za jaja i zostawiła na pożarcie zwierzynie! Dobra lecę dalej bo jestem tak ciekawa co będzie się działo, że aż odpuściłam sobie komentowanie, ale już to nadrabiam! Mam nadzieję, że mi to wybaczysz :*
OdpowiedzUsuńAż się we mnie zagotowało na samą myśl o tym, tym... Marco! Jak można być takim perfidnym, nieczułym potworem! wrrr... Trzymam kciuki za TEAM Chrisa, mam nadzieje, że z pomocą Antonia uda mu się wyciągnąć dziewczynę z tego bagna i uratować jej siostrę! Cataleya tak wiele już przeszła, zasłużyła na coś lepszego. Na szczęście u boku blondyna :)
OdpowiedzUsuńNotka jak zwykle na wysokim poziomie! ;)
Pozdrawiam :*