~11~
"Patrząc na ciebie, widzę twe piękno i czar i wiem, że w każdym twoim wcieleniu stają się one coraz wyraźniejsze. I wiem, że każde moje poprzednie wcielenie poszukiwałociebie. Nie kogoś takiego jak ty, lecz ciebie, nasze dusze bowiem zawsze muszą się połączyć."
Szła trzymając w ręku mały bukiecik białych róż. Dawno tu nie była. Kiedyś przychodziła tu codziennie ale po pewnym czasie przestała, było jej wstyd że tak dawno nie odwiedziła rodziców. Przekroczyła wielką bramę kierując się w dobrze znanym jej kierunku. Zatrzymała się. Otworzyła usta mrużąc brwi ze zdziwienia. Podeszła bliżej, zmówiła krótką modlitwę kładąc kwiaty na grobie.
-Co ty tu robisz?- usiadła obok blondyna patrząc mu w oczy.
-Jaaa..chciałem się czegoś dowiedzieć o tobie i ksiądz mnie tu przyprowadził. Opowiedział mi o twoich rodzicach..Cataleya ja..- położył swoją dłoń na jej ciepłym policzku patrząc jej w oczy- ja nie wiedziałem że tyle złego cię spotkało.- przetarł kciukiem po jej policzku przybliżając się do niej . Dostrzegła że w jego oczach zaszkliły się łzy Rozczulił ją ten widok.
-Och Chris.- wyszeptała wtulając się w niego.- Ja nie mam już nic. Blondyn przytulił ją mocniej do siebie.
-Masz mnie.- wyszeptał składając delikatny pocałunek w jej włosy. Odchyliła się spoglądając mu w oczy. Nie chciała mu jeszcze mówić. Chciała się nacieszyć tym uczuciem jeszcze przez ten krótki moment w jej życiu.
-Spotkajmy się dzisiaj wieczorem w tym opuszczonym domu.- nie czekając na jego odpowiedź złożyła na jego ustach krótki pocałunek po czym pośpiesznym krokiem odeszła. Zwolniła dopiero kiedy była za bramą klasztoru. Oparła się o murek zadzierając głowę do góry i przymykając oczy.
-To będzie nasze pożegnanie blondasie.- otarła łzę z policzka i ruszyła w dalszą drogę.
…
Cały dzień nie mogła znaleźć sobie miejsca. Milion myśli przechodziło przez jej umysł. Kochała go. Nie musiała mieć dowodów, po prostu to czuła. Pokochała go tak po prostu. Ale wiedziała że to co zrobi będzie najlepszym wyjściem w tej sytuacji. Nie mogła pozwolić na to by jej plan i cierpienia poszły teraz na marne. Musiała dopiąć swego. Tylko czy to wszystko nie zniszczy jej całkowicie. Uderzyła pięścią w oparcie wiklinowego krzesła na którym siedziała.
-Cataleya ty nie jesteś tutaj ważna..liczy się tylko Roxana. - kilka słonych łez spłynęło po jej porcelanowym policzku. Szybko je otarła spoglądając na zegar.
-Już czas.- westchnęła wstając z miejsca. Ubrała na siebie cienką narzutkę a przy wyjściu chwyciła białą kopertę w której był przygotowany list do blondyna. Schowała go do kieszeni narzutki i jak każdego poprzedniego wieczora wymknęła się z willi. Szła wolno, było jej ciężko, wiedziała że zrani go ale nie mogła inaczej. Po kilku minutach dotarła do celu. Pchnęła ciężkie drzwi wchodząc do środka.
-Chris? - szła przez ciemny korytarz. Przeszła przez korytarz kierując się w stronę tarasu. Wszędzie porozstawiane były świece. Podeszła do krawędzi która dzieliła taras od piasku. Były tam ułożone róże w kształcie serca. Jej oczy zaszkliły się. Wszystko było takie piękne.
-Podoba ci się?- stanął za nią przytulając się do jej pleców. Ułożył głowę na jej ramieniu. Odwróciła się w jego stronę, obejmując dłońmi jego szyję. Spojrzała w jego oczy.
-Kocham cię.- delikatnie poruszyła ustami. Zbliżył swoją twarz do jej i subtelnie musnął jej wargi.
-Ja ciebie też kocham. - uśmiechnął się przytulając ją do siebie. Oderwała się od niego spoglądając mu w oczy. Jej wzrok zjechał na jego wargi. Przybliżyła się po czym znowu spojrzała mu w oczy. Chris zauważył te magiczne iskierki w jej oczach. Brunetka musnęła jego usta, blondyn oddał pocałunek. Nie odrywając się od niego zaczęła coraz pewniej i namiętniej go całować. Gwałtownie podniósł powieki, będąc zaskoczony tą bliskością. Teraz jeszcze intensywniej wyczuwał unoszącą się w powietrzu woń jej włosów, wymieszaną dodatkowo z urzekającym zapachem jej skóry. Nie był przekonany czy zdoła zapanować nad sobą. Cofnął się, zaciskając z całej siły wargi. Wsunął palce we włosy mierzwiąc je we wszystkie strony. Cataleya podeszła do niego opierając dłonie o jego klatkę piersiową. Spojrzała mu pewnie w oczy.
-Kochaj się ze mną Chris. Położył dłoń na jej ręce i sunąc nią, dotarł do jej dłoni. Ich palce prawie momentalnie odnalazły się, złączając w spójnym uścisku. Zupełnie tak jakby od zawsze siebie szukały i wreszcie odnalazły, spragnione swojej obecności.
-Nie powinnam, nie chcesz..- wyszeptała prawie bezgłośnie. Przyłożył palec do jej warg i kciukiem delikatnie po nich przesunął. Pożądliwym wzrokiem przypatrywał się jej, tak bezbronnej i zdanej wyłącznie na niego. Delikatnie musnął jej policzek, czując słodki smak skóry. Sukcesywnie zaczął kierować się w stronę ust, by po chwili całkowicie się w nich zatopić. Nie przypuszczał, że kiedykolwiek będzie aż tak bardzo pożądał kobietę. Każda cząstka jego ciała pragnęła jej właśnie w tej chwili. Miał ją w swych ramionach ale to było za mało. Do granic możliwości zatracił się w tym jednym pocałunku, czując jak i ona pragnie tego tak samo mocno jak on zatracając się w tym. Ostrożnie przytrzymując ręką jej pośladki, ułożył ją na materacu który sam przed chwilą przygotował na ich spotkanie. Jak w amoku zaczął obsypywać jej twarz i dekolt namiętnymi pocałunkami. Ona nie była mu dłużna oddawała każdy pocałunek przelewając w nie wszystkie swoje uczucia. Zaczynało brakować im tchu a serca biły coraz szybciej.
Cienie złączonych ciał tańczyły na ścianie, a dogasający blask świec oświetlał je niedbale. Płomień podrygiwał co jakiś czas, zniekształcając nieco ich rozgonione sylwetki. Odbijając się w ich rozmarzonych oczach, nadawał jeszcze bardziej wyjątkowy nastrój tej chwili. W powietrzu dało się wyczuć narastającą namiętność i podniecenie. Każdy gest, dotyk, pocałunki sprawiały że co jakiś czas roznosiło się ciche pomrukiwanie. Ich szaleńczo bijące serca i przyspieszone oddechy nadawały rytm temu zbliżeniu. To było jak teatr zmysłów a im przyszło grać główne role. Iskrzyło kiedy ciała ocierały się o siebie. Poznawali siebie nawzajem, odkrywając z każdą sekundą nową cząstkę swojego ciała. Kiedy się dotykali zdawało się, że w każdym calu są dopasowani, uzupełniając się wzajemnie. Nieśmiały blask księżyca tworzył własne przedstawienie rzucając ich cienie na przeciwną ścianę. Niewyraźne rysy ich postaci balansowały na granicy szaleństwa, ujawniając przez swoją bliskość wszystkie drzemiące na dnie duszy emocje. Zostali obdarci ze wszystkich masek które nosili. Liczyli się tylko oni i ich płomienne pragnienie bliskości. Ta noc miała wyjątkową moc. Miała być pierwszą i ostatnią. Ale każdy z nas wie, że życie różnie splata nasze losy i nic nie można dokładnie przewidzieć...
Pierwsze promienie słońca sunęły po jego twarzy,a delikatny wiatr otulał jego twarz. Chris przekręcił się na bok, układając twarz na miękkim materacu. Subtelny zapach perfum Catalei, przypomniał mu o zdarzeniu ostatniej nocy. Uśmiechnął się do siebie, dłonią przesuwając po materiale. Podniósł powoli powieki, unosząc na niewielką wysokość głowę. Rozejrzał się dookoła nie natrafiając na nic szczególnego. Jej też nie było.
-Cataleya? - zapytał niepewnie, lekko zachrypniętym głosem. Nikt jednak nie odpowiedział. Podciągnął się wyżej. Zmarszczył czoło wodząc wzrokiem dookoła. Roztopiony wosk ze świec świadczył o tym że nie śniło mu się to. Przetarł dłonią włosy nic z tego nie rozumiejąc. Ubrał na siebie spodnie wsadzając dłonie w kieszenie. W prawej dłoni coś poczuł. Wyciągnął to z kieszeni. Biała koperta z jego imieniem. Jego serce szybciej zabiło a on sam poczuł wielki niepokój.
Cdn
Przepraszam że tak późno i że tak krótko ale brak czasu.. Sama nie wiem czy mi się podoba..hmm oceńcie wy.
Zauważyłam że niektórzy czytają a nie komentują..to przykre..bo ja piszę po to by właśnie później czytać wasze komentarze, wy mnie do tego motywujecie. Chciałabym wiedzieć czy robię coś źle..co wam się podoba co nie...
Buziaki :***
Powinnam już wychodzić na aerobik, ale wiadomość o Twoim odcinku, na który tyle czekałam nie jest byle czym! Przede wszystkim ogromnie się cieszę, że w w całym tym braku czasu jednak go znalazłaś i dodałaś. co prawda okropnie krótki, ale akurat taki moment, że Twoje zakończenie jest uzasadnione;) myślałam, że będzie zła, że zamiast zapytać jej zdecydował się na rozmowę z księdzem. hmm... czyli pewnie to całe narzeczeństwo i przyszły ślub to w imię siostrzanej miłości i jeżeli do ślubu nie dojdzie nie odnajdzie siostry. no i sielanka się skończyła... ciekawe jak to przyjmie Watrin, czy bardzo się załamie i będzie uciekał przed całym światem czy odbije mu kompletnie. chociaż przypuszczam, że nie odpuści i będzie chciał ją odzyskać (chociaż w zasadzie jej nie stracił, ale wiesz o co chodzi:)) współczuję im, że trafili na taką niedobrą autorkę, która tak gra ich uczuciami!!:P rany Nita, dziękuję za każdy odcinek który napisałaś. nie tylko tego opowiadania, ale poprzedniego i każdych kolejnych! ja już Ci dziękuję:) buziaki:*
OdpowiedzUsuńDlamnie opwiadnie jest świetne bardzo mi się podoba i swietnie Napisałas ten opwiadnie ja to doceniam Nita twoje opwiadnie ciesze się bardzo z tego .pozdrawiam ciebie gorąco buzaki papa
OdpowiedzUsuńjak to odeszla?? jak mogla..
OdpowiedzUsuńi jeszcze "kochaj sie ze mna" .
no co za glupia geś!!! zagrala Chrisowi na uczuciach i sobie poszla... i nie maja znaczenia jej motywy..postapila egoistycznie. ot co.
u mnie nowy rozdzial
OdpowiedzUsuńswietny opek czekam na nastepny ale zgadzam sie z dziewczynami jak moga tak postapic "Pokochala Go" a co z jego uczuciami? jak mogla zagrac na jego uczuciach? wiadomo milosci sie nie wybiera ale to co zrobila nie mialo sensu... pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńu mnie nowosc.
OdpowiedzUsuńHeeej, kochana ;****
OdpowiedzUsuńWybacz, że nie było mnie sporo czasu, i że nie czytałam i nie komentowałam Twoich zacnych rozdziałów, ale nie miałam czasu. Ledwo publikowałam cokolwiek na swoje opowiadania (na Alexandrze dawno nic nie dodawałam, bo poprawiam jeszcze rozdziały). Teraz jestem i więc postanowiłam się odezwać. Masę info mi zostawiłaś ;D dzięki ;D to mi przede wszystkim przypominało ile mam zaległości u Ciebie.
Ok, przejdę do rozdziału...
Trochę sie działo w życiu głównych bohaterów. Cóż, ta dziewczyna może i tak postąpiła, ale sądzę, ze to tylko nakręca do dalszego czytania historii o tych zakochańcach ;D oj biedny Chris, na pewno jeszcze będzie lepiej w jego życiu ;D
Jak dla mnie poprawiłaś się z pisaniem na plus ;D nie było mnie dawno, więc łatwo to zauważyłam, że Twoj styl jest o niebo lepszy i? Nowy szablonik, tak? Superrrr
Nie przejmuj się małą ilością komentarzy - spójrz u mnie - zdarza się, że nic nie ma ;D
Pozdrawiam i całuję ;*
INNA
alexandra-apostenu.blogspot.de
Hm. A ja się dziś nie będę czepiać, bo doskonale wiem, że zrobisz z tego coś naprawdę super i na nic moje nerwy i brzydkie słowa :D Czekam! <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 42 rozdział "Nigdy nie mów nigdy". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
u mnie ciag dalszy
OdpowiedzUsuńi jeszcze jeden rozdzial:)
OdpowiedzUsuńnowy rozdzial
OdpowiedzUsuńŁadnie opisane :)
OdpowiedzUsuńCieszyłam się ich chwilą szczęścia. Jednak znacznie bardziej zasmuciła mnie koperta, którą w kieszeni znalazł Chris :( Gdzieś w głębi serca miałam nadzieję, że po tym co się miedzy nimi wydarzyło dziewczyna jednak zmieni zdanie i zrezygnuje z "pożegnania".
Jednak mam nadzieję, że Chris tak łatwo nie zrezygnuje, cokolwiek napisała w liście.
Pozdrawiam :*