~10~
"Don't tell me it's not worth tryin' for
Can't tell me it's not worth dyin' for
You know it's true
Everything I do, I do it for you.."
Jedna osoba, jeden uśmiech, pocałunek, dotyk, gest- a potrafią tak wiele zmienić w czyimś życiu. Cataleya która do tej pory żyła tylko w ciągłym strachu i smutku, w końcu poczuła że żyje. Ich spotkania mimo tego że nocne, w ukryciu dawały jej niesamowitą radość i siłę. Każdego ranka budziła się z uśmiechem i czekała...czekała aż zapadnie zmierzch a ona będzie mogła wymknąć się i znowu spotkać się ze swoim księciem. Wcześniej nie wiedziała co to miłość, ale przy blondynie czuła ją. Nie myślała o tym co będzie za tydzień, dwa..żyła chwilą. Czerpała z ich spotkań jak najwięcej..dała ponieść się temu uczuciu nie zważając na nic..
Nad miastem zapadł zmierzch. Szli obok siebie w ciszy, wsłuchując się w szum fal i wiatru. Chris zerknął na nią dostrzegając jak co chwilę poprawia niesforne kosmyki włosów. Zaśmiał się pod nosem. Cataleya podniosła wzrok na niego i rozejrzała się dookoła, uśmiechając się w dość tajemniczy sposób. Popatrzyła mu wymownie w oczy, myśląc o czymś intensywnie. Nie miał pojęcia co ona planuję, ale wyraz jej twarzy nie wskazywał na nic normalnego.
-Chodź!- wyciągnęła w jego stronę rękę, a on po chwili ujął ją zaciskając mocno palce. Tym razem to on pozwolił się prowadzić. Stawiali równe kroki, wymieniając co jakiś czas ukradkowe spojrzenia. Chris chciał zapytać gdzie idą, ale ona jednym ruchem głowy dała mu do zrozumienia, że nic mu nie powie. Ten jej pełen podekscytowania wzrok sprawił że od razu się uśmiechnął.
-Chcesz mnie wywieść do jakiegoś lasu i zamordować tak? - zapytał, przerywając ciszę. Cataleya zatrzymała się przed nim, wciąż obejmując jego dłoń i spojrzała mu prosto w oczy.
-Właśnie to planuję. - odparła z rozbawieniem, śmiesznie poruszając nosem. Zamrugała powiekami i delikatnie założyła kosmyk włosów za ucho. Wyglądała tak słodko i niewinnie że nie jeden uległ by jej urokowi. Ta dziecięca naiwność i błysk w oku sprawiał, że człowiek nie mógł pozostać na to obojętny. Chris zauważył to już przy pierwszym ich spotkaniu. Czuł się inny. Odmieniony. To ta miłość go odmieniła. Nie czuł potrzeby aby zaliczyć ją tak jak wszystkie poprzednie. Chciał po prostu się z nią spotykać, być blisko niej i patrzeć, jak każdy maleńki szczegół sprawia jej ogromną radość. Mimowolnie, najsubtelniej jak tylko potrafił dotknął jej policzka, sunąc po nim palcem. Czuł, jak na ten dotyk przez jej ciało przeszedł dreszcz., a dłoń niespokojnie drgnęła. Zamknęła oczy, przechylając głowę w stronę jego ręki. Otulił całą wewnętrzną stroną dłoni jej twarz, drugą zaplatając na jej tak aby tworzyły nierozerwalną całość. Zbliżył twarz do jej. Musnął jej usta delikatnie. Brunetka nie otwierając oczu rozchyliła lekko usta dając mu tym samym znak że chce więcej. Nie czekając więcej, zatopił usta w pocałunku. Każdy ich pocałunek był dla nich czymś wyjątkowym i niesamowitym. Przelaniem wszystkich uczuć zamkniętych w tym jednym geście. Przerwali wpatrując sobie głęboko w oczy w których tańczyły radosne iskierki. Dziewczyna uśmiechnęła się i pociągnęła go dalej za sobą. Chwilę potem znaleźli się u podnóża niewielkiego pagórka. Cataleya trochę niepewnie spojrzała na niego, ale widząc że on ponownie się uśmiecha , ujęła obie jego dłonie i stanęła przed nim.
-Zamknij na moment oczy. - poprosiła, robiąc maślane oczka do niego. Chris roześmiał się, kręcąc ze zrezygnowaniem głową. Westchnął głęboko i wykonał polecenie.
-Wiedziałem, że chcesz mnie zabić.- mówił, kiedy dziewczyna trzymając jego ręce, zaczęła poruszać się po łagodnym stoku górki. Szli powoli, uważnie stawiając kolejne kroki. W oddali było słychać jedynie gwar miasta, a wokoło panowała prawie że idealna cisza, mącona jedynie śmiechem chłopaka. Miał nieodpartą pokusę zobaczyć, gdzie go prowadzi, ale nie mógł zrobić jej tej przykrości. Czuł na twarzy wzmagający się wiatr i coraz cichsze odgłosy dochodzące z pobliskich ulic. W pewnym momencie wiatr ucichł, a oni zatrzymali się.
-Otwórz. - szepnęła, puszczając jego dłonie. Chłopak rozejrzał się. Byli w białej marmurowej altance, która oświetlona była małymi i nielicznymi lampkami, gdzieniegdzie były porozwieszane doniczki z białymi różami oraz niebieskimi frezjami . Na zewnątrz było pełno drzew, byli w lesie. Na środku owej altanki był złoty kran pod którym była szklana misa. Po dwóch bokach znajdowały się pozłacane ławeczki.
-Gdzie jesteśmy?
-W altance szczęścia.- brunetka promiennie uśmiechnęła się. Chłopak spojrzał na nią z widocznym zaciekawieniem. - Każdy kto tu przyjdzie, ma szczere intencję, czyste serce i dobre zamiary to kiedy napiję się wody ze źródełka dostanie to o czym najbardziej marzy i pragnie.- uśmiechnęła się.
-To jakieś bzdury. - blondyn potrząsnął z niedowierzaniem głową, śmiejąc się pod nosem.
-Może masz rację. Ja jednak w to wierzę.- odwróciła się od niego podchodząc do jednej z ławek i usiadła na niej.
-Ej..nie obrażaj się.- chłopak usiadł obok widząc jej niezbyt zadowoloną minę. - Nie chciałem cię urazić, tylko to wydaję się takie nierealne i niemożliwe.- Ujął jej dłonie, patrząc w oczy.
-To tak jak z naszą miłością. Też była nierealna i niemożliwa, a jednak jesteśmy tutaj, razem.- spojrzała w jego tęczówki. Widziała że intensywnie przetwarza jej słowa.
-Masz rację.- Wstał podchodząc do kranu. Odkręcił go, upijają niewielką ilość wody.
-Oby ci się spełniło.- Uśmiechnęła się do niego szeroko i promiennie.
-Też mam taką nadzieję.- Odwzajemnił uśmiech ukazując jej swoje czarujące dołeczki.
Siedzieli wtuleni w siebie z złączonymi dłońmi, które tworzyły nierozerwalną całość. Jej głowa leżała na jego torsie wsłuchując się w mocne uderzenia jego serca. Nie odzywali się. Wystarczała im tylko ta bliskość którą dawali sobie nawzajem.
-To wszystko wydaję mi się tylko pięknym snem, który wkrótce skończy się, a to przebudzenie nie będzie zbyt miłe.-Nagle brunetka podniosła się spoglądając na spokojną twarz chłopaka.
-Nie pozwolę na to. Kocham cię i zrobię wszystko by być z tobą.- ujął jej twarz, patrząc głęboko w oczy, które zaszkliły się.
-Ja też cię kocham Chris. Ale wiem...wiem że to wszystko się skończy.- brunetka odwróciła twarz wycierając łzy które zaczęły spływać po jej policzkach.
-Nie mów tak.- przytulił ją mocno przyciskając do siebie. Nie opierała się tylko jeszcze mocniej wtuliła w niego.- Nie pozwolę na to żeby coś lub ktoś nas rozłączył. Znajdę sposób byśmy byli razem...nie mówmy już o tym dobrze?- odchylił się patrząc na nią. Spojrzała mu w oczy. Wiedziała że mówi prawdę, w jego tęczówkach było tyle zaangażowania i prawdy że mimowolnie uśmiechnęła się przez łzy. Wierzyła mu, chodź była rozdarta.
…
Leżał w łóżku przewracając się z boku na bok. Był śpiący lecz nie mógł usnąć. Ciągle myślał o brunetce. Musiał dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Wiele razy chciał ją zapytać o to, dlaczego jej życie wygląda jak wygląda, ale nie chciał psuć tych wspaniałych chwil które razem przeżywali. Czuł potrzebę poznania prawdy, tylko w ten sposób mógł jej pomóc. Mógł wypytać Evę, ale ona zaczęłaby pewnie coś podejrzewać a to jeszcze nie był czas żeby ona mogła poznać prawdę. Przygryzł wargę intensywnie myśląc o czymś. Po chwili zerwał się z łózka, ubierając na siebie pierwsze lepsze ciuchy. Za oknem był już dzień, a słońce dawało znać o sobie. Chwycił okulary przeciwsłoneczne i wyszedł z pokoju. W korytarzu spotkał się z kolegami którym rzucił tylko krótkie „Cześć” po czym wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Szedł szybkim krokiem przemierzając kolejne uliczki Rio. Doskonale pamiętał tą drogę. Na samą myśl o tamtym dniu uśmiechnął się sam do siebie. Po kilku minutach był już na miejscu. Stał przed dużą bramą. Wszedł przez nią tak jak ostatnio. Rozejrzał się w poszukiwaniu osoby która mogła mu pomóc.
-To znowu ty?- usłyszał za sobą. Odwrócił się ściągając okulary.
-To właśnie księdza szukałem.
Siedzieli w ogrodzie przy drewnianym stoliku, popijając chłodny kompot.
-O czym chciałeś ze mną porozmawiać chłopcze?
-Jestem Chris proszę księdza. Chodzi o Cataleye...-zatrzymał się spoglądając na kapłana.
-Tak myślałem. Wtedy, tego dnia kiedy byliście tu oboje wiedziałem że coś między wami jest. Posłuchaj mnie chłopcze. Cataleya to dobra dziewczyna. Wiele wycierpiała, dalej cierpi..
-Wiem. Dlatego przyszedłem spytać o to jak mógłbym jej pomóc. Kocham ją i chciałbym wyrwać ją z tamtego świata, ale nie wiem jak.- blondyn spojrzał z nadzieją na mężczyznę. Ksiądz wstał z krzesła zakładając ręce za siebie. - Chodź coś ci pokażę.- zwrócił się do blondyna i nie czekając na jego reakcję zaczął iść przed siebie. Blondyn zmrużył oczy po czym energicznie wstał z miejsca i podążył za księdzem. Szli przez alejkę po której bokach rosły płaczące wierzby. Po chwili doszli do cmentarza. Blondyn spojrzał na dużą metalową bramę nic nie rozumiejąc. Ksiądz otworzył ją i bez słowa szedł dalej. W końcu doszli na koniec alejki stając przed dużym podwójnym, całym pokrytym marmurem grobem. Blondyn spojrzał na pierwsze ze zdjęć, był na nim uśmiechnięty mężczyzna, na drugiej zaś fotografii była kobieta. Chris zmrużył oczy dokładnie się jej przyglądając, wyglądała jak starsza wersja Cataleyi. - Czy to..?
-Tak to rodzice Cataleyi.- odpowiedział ze spokojem.
-Jak oni...umarli?
-Usiądźmy.- ksiądz wskazał na ławkę która stała obok. Blondyn kiwnął głową po czym oboje zajęli miejsca na ławce.- Zacznijmy od tego, że ojciec Cataleyi był burmistrzem naszego miasta. Był to dobry i prawy człowiek który zawsze czynił sprawiedliwie i nie był obojętny na zło. Jej matka wychowała się u nas w klasztorze, została porzucona kiedy była jeszcze niemowlęciem. Ich miłość chodź nie łatwa zwyciężyła wszystkie przeszkody które musieli pokonać by być razem, ale udało im się. Na świat przyszły ich dwie córki...
-Dwie?
-Tak dwie. Roxana i Cataleya. Jedna szalona i wybuchowa druga zaś spokojna i delikatna. Pewnego dnia kiedy w mieście panował festyn i święto rodzina Cataleyi została zamordowana. Przeżyła tylko ona. Niejaki Marco Bardi wziął pod opiekę Cataleye. Podał się za przyjaciela rodziny. Po krótkim czasie ogłoszono zaręczyny jego syna i Cataleyi. Po tym wszystkim Cataletaleya zaczęła przeżywać piekło, nieraz przychodziła tutaj posiniaczona i zapłakana. Wiele razy chciałem jej pomóc zaproponować by została tutaj i nie wracała tam, ale za każdym razem tłumaczyła mi że musi tam wrócić, że tylko w ten sposób może odzyskać rodzinę. Nigdy nie powiedziała o co tak dokładnie chodzi...- blondyn słuchał wszystkiego z zaszokowaniem. Czuł że Cataleya nie ma łatwo, ale nie spodziewał się że musiała przechodzić przez takie piekło.
-A co z jej siostrą?
-Z wiadomości które zostały podane została porwana i zamordowana, lecz jej ciała nigdy nie odnaleziono.
-To straszne.- wyszeptał blondyn spoglądając na zdjęcie matki brunetki.
-Tak chłopcze. Ale widzę, że ty masz czyste serce i kochasz ją szczerze..jedyne co musisz zrobić to uratować ją.- ksiądz spojrzał mu w twarz. Chris głośno przełknął ślinę.- Tylko w jaki sposób proszę księdza?
-Uwierz, że miłość sama pokaże ci drogę.- kapłan poklepał go po ramieniu po czym wstał i bez słowa oddalił się. Blondyn siedział z wielkim mętlikiem w głowie. Sam nie wiedział co czuję w tej chwili. Czuł się lekko zagubiony i przestraszony ale wiedział, że nie może poddać się tym uczuciom. Musiał walczyć..kochał i był w stanie poświęcić wszystko dla tej miłości. Musiał tylko znaleźć złoty środek.
Cdn.
Takie sobie...
Dziękuję za komentarze :**** <3
Świetny Rodzal kochana :)
OdpowiedzUsuńZamurowało mnie. Nie żeby treść odcinka była mrożąca krew w żyłach (chociaż przeczuwam, że to zbliża się wielkimi kroktaami), ale ta rozmowa Chrisa z księdzem była taka... nawet nie potrafię tego opisać. Taka zagadkowa. Miałam wrażenie, że oni siedzą w jakiejś ciemni, no jak w jakimś koszmarze! Strasznie żal mi tej dziewczyny. Podziwiam ją, że przeżyła takie piekło, a mimo wszystko ma w sobie dużo miłości i ciepła, jest taka dobra i nie życzy nikomu źle. Podobała mi się reakcja Chrisa na to źródełko. Powiedział to tak szczerze, jak prawdopodobnie powiedziałby każdy facet:) To picie wody jest niepokojące, bo co prawda jestem pewna, że będą razem (wierzę w moc źródła!), ale aż się boję co Ty wymyślisz:P Biedni są ci Twoi bohaterowie:P jestem pod wrażeniem i zostawiasz mnie z dużym niepokojem!
OdpowiedzUsuńmi tez sie bardzo ten rozdzial podobal. pomysl Chrisa by pojsc do ksiedza... super. to naprawde dobrze o nim swiadczy;)) ciekawe co teraz zrobi...
OdpowiedzUsuńKochanie dopiero teraz przeczytałam. Faktycznie mówiłaś ze jakies tam cium cium bedzie ale ohhh. I znow powodujesz ze brakuje mi słow :P Ty Ty Ty :P no wiec, faktycznie ich miłośc tak powolutku dojrzewa, delikatnie. Obydwoje są w sobie zakochani, a jednak miłośc w ydaje się byc cholernie ciężka. Ten Carlos...oh co z tego ze kawał przystojniaka z niego, jak to kawał drania! diabelnego drania. Wszystko poki co jest jeszcze jakby zawieszone, ale czuje pod skóra że coś sie złego wydarzy, jak tylko Carlos się połapie że oni razem..oh aż się o Nich boje :( a Chris jest rozkoszny :) nieba By Ukochanej uchylił :):) wiesz ze odcinek jest cudowny, ale mimo wszystko napisze to żebyś wiedziała :* i wiesz ze oczekuje kolejnego odcinka z niecierpliwościa! Kocham Cie :*
OdpowiedzUsuńu mnie nowy rozdział ;)
OdpowiedzUsuńHej wariacie ;D zapraszam na świeży, dodany przed chwilą :)
OdpowiedzUsuńwedług mnie przesadzam z długością wpisu, ale zauważam to dopiero kiedy czytam, żeby sprawdzić czy jest ok :(
OdpowiedzUsuńHej, dodałam nową notkę, choć nie rozdział:)
OdpowiedzUsuńNie będę się kłócić :P ale powiem jedno: To Ty powinnaś mieć najdłuższe rozdziały w dziejach, bo wątek masz taki, że gdziekolwiek byś skończyła, czuje się niedosyt! Uwierz mi, brakuje mi słów czasami. Ciekawość mnie zżera!! najlepiej byłoby, gdybyś po prostu nie przestawała pisać i robiła to bez przerwy :) przez Ciebie żyję w ciągłym niepokoju jeżeli chodzi o blogi! :P
OdpowiedzUsuńu mnie nowość:)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 40 rozdział "Wykończysz mnie.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Hej ;) Nie wiem zbytnio gdzie więc powiadamiam pod rozdziałem, że u mnie pojawiła się nowa notka - http://ja-i-moj-belfer.blogspot.com ;)
OdpowiedzUsuńJak znajdę więcej czasu to wpadnę do Ciebie i przeczytam to, co do tej pory napisałaś, ale chwilowo mam ograniczoną przestrzeń czasową.
Pozdrawiam!
u mnie nowosc;)
OdpowiedzUsuńHej Nita, zapraszam na nowy :) przy okazji z takim pytaniem- gdzie nowy? :D buźka :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 41 rozdział "Jeszcze Ci mało?". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Na czytanie moich głupot czas masz:P aż czuję się winna, że Ci go zabieram. dobrze, będę cierpliwa. w końcu Ty parę razy czekałaś na moje wpisy i nowe blogi, opowiadania itp. miesiącami :P ale po prostu aż zżera mnie ciekawość i to jest silniejsze ode mnie:D ależ Ty się uparłaś na to uczucie:P prowokujesz mnie do tego, żeby właśnie stworzyć z nich największych wrogów;> hahaha oczywiście żartuję, mam już mniej więcej jakiś zarys przyszłości. A dziękuję za gratulację:D :D naprawdę byłam w szoku, że to już 5. Bo Ty w ogóle jesteś mistrz:D rozumiem co miałaś na myśli;))
OdpowiedzUsuńTakie sobie? Takie sobie? Przy końcówce miałam ciarki na plecach! Chris musi ją uratować, wierze, że mu się to uda. Po tym co dziewczyna przeszła zasługuje na to, co najlepsze :)
OdpowiedzUsuńCieszy mnie, że chłopak chce o nią walczyć :)
Poza tym Chris musi Cataleyi (przepraszam jak przeinaczyłam imię dziewczyny) bardzo ufać, skoro mimo, iż groziła mu śmiercią zamknął oczy i pozwolił się jej poprowadzić :P ;P
Pozdrawiam :*