Prolog
Jaskrawe promyki zachodzącego słońca przedzierały się przez pomarańczowe zasłony. Subtelnie tworząc na ścianach nieokreślone cienie przedmiotów. Delikatny wiatr który wdzierał się przez otwarte drzwi balkonu poruszał białymi firankami, powodując prawie niedosłyszalny szmer. Cataleya siedziała w wiklinowym bujanym fotelu, trzymając w dłoniach biały T-shirt należący do Niego. Stopą lekko odpychała się od podłogi, a wysłużone krzesło przy każdym takim ruchu cichutko skrzypiało. Przymknęła zmęczone powieki odchylając głowę do tyłu. Z płuc wypuściła powietrze nabierając kolejną jego dawkę. Wskazującym palcem zaczęła wybijać rytm który idealnie synchronizował się ze skrzypiącym drewnem. Zza okna dochodził szum morza który idealnie wpasował się w to wszystko. W pewnej chwili gałązka drzewa uderzyła w okno, burząc tą harmonie. Wzdrygnęła się gwałtownie, upuszczając koszulkę na ziemię. Poczuła ulgę, uświadamiając sobie jak bardzo jej palce były zaciśnięte na materiale. Potrząsnęła nieznacznie głową. Wstała, udając się do kuchni. Z lodówki wyjęła dzbanek z lemoniadą nalewając ją do szklanki. Chwyciła szklankę z napojem po czym wyszła boso na taras nie domykając drzwi. Usiadła na drewnianym tarasie, który prowadził wprost na piaszczystą plażę. Upiła łyk napoju odstawiając szklankę na bok. Podparła się rękami wyciągając twarz w stronę słońca, które powoli zanurzało się w morzu. Woda cała błyszczała. Brunetka skrzyżowała nogi, przesuwając dłonie za plecy. Przymknęła oczy, wsłuchując się w to co ją otacza. Lekki podmuch wiatru bawił się jej włosami. Zapach który się tam unosił był czymś niesamowitym, czymś czystym i nieskazitelnym. Tutaj chciała zapomnieć, ukoić swój ból i uczyć się żyć na nowo. Nie sądziła że jej los tak się potoczy, ale musiała stawić mu czoła i nie poddawać się, w końcu to wszystko nie mogło tak po prostu pójść na marne. Powoli wstała po czym zanurzyła stopy w ciepłym jeszcze piasku. Powoli i z gracją podeszła do brzegu. Stała tak chwilę a jej stopy co jakiś czas oblewała morska woda. Letni wiatr otulał przyjemnie jej twarz. Założyła ręce na piersi delektując się tym wszystkim. Stała tak póki słońce nie zaszło całkowicie. Odwróciła się po czym bez pośpiechu wróciła do domku.
Harmonijny dźwięk dzwonka zawieszonego przed drzwiami wejściowymi rozległ się po mieszkaniu, a towarzyszący temu charakterystyczny szczęk zamka sprawił że zadrżała. Odetchnęła głęboko, kierując się w stronę przedpokoju.
-Antonio to ty?- pytanie wydało się jej retoryczne bo przecież nikt oprócz niego nie wiedział że tu jest.
-Antonio?- spytała poirytowana nie uzyskaniem odpowiedzi. Cofnęła się do kuchni gdzie rozejrzała się za jakimś przedmiotem obrony. Chwyciła w przelocie metalową chochlę. Powtórzyła kilkakrotnie pytanie, ale bez skutku. Odpowiadała jej tylko głucha cisza. Jej serce zaczęło bić szybciej. Wstrzymała oddech a zębami zagryzła dolną wargę. Instynktownie rozglądała się w ciemnym korytarzu. Jej słuch był wyczulony na najmniejszy szmer. Zacisnęła dłonie na swojej broni, podchodząc do drzwi. Drżącą ręką sięgnęła do klamki ostrożnie naciskając na nią i przygotowując się na najgorsze.
-Cataleya.
Zamarła. Chochla wypadła jej z rąk, upadając na posadzkę z przeraźliwym hukiem. Zamrugała gwałtownie tracąc oddech. Na moment jej życie zatrzymało się, a serce przestało bić. Nie była na to przygotowana. Ten charakterystyczny głos odbił się echem w jej głowie powodując przeraźliwy ból pomieszany z radością. Spojrzała na niego. Stał przed nią, jego zniewalające oczy były wpatrzone w jej postać. Nie mogła im się oprzeć i patrzyła w nie jakby pochłaniała z nich energię potrzebną do życia. Nie była pewna czy to on czy to tylko wymysł jej nadszarpniętej psychiki która chciała przywrócić go do jej życia.
Cdn.
Jeju! Szkoda, że tak krótko, ale zapowiada się świetnie. Z ciecierpliwością czekam na ciąg dalszy :D
OdpowiedzUsuńJuz je uwielbiam a jeszcze nic sie nie dzieje,ale zaraz zaraz....dzieje się skoro Watrin jest :D niech Go bierze na kolana i niech się dzieje co chce :) Juz nie moge się doczekać :D Ładnie to zrobiłas tak w ogole Kochana :) Chris jak marzenie :) :-* uwielbiam!
OdpowiedzUsuńHej ;*
OdpowiedzUsuńJak miło, że zaczęłaś z nowym opowiadaniem, i nie kazałaś tak długo czekać. Sądziłam, że tym razem wybierzesz blogspot, a tu niespodzianka ;D
Cóż, jak na razie za wiele się nie działo, ale przyznam, że potrafisz budować napięcie, akcję, czy tak po prostu jakąś sytuację.
Czekam na następny rozdział ;*
O ja cie niesamowity czekam na nastepny ;)
OdpowiedzUsuńzaczyna się świetnie ;D
OdpowiedzUsuńjuż mi się podoba ! ;)
Piszesz takie cudowne opisy, że zazdroszczę talentu :C
OdpowiedzUsuńŚwietny prolog i jak zobaczyła, że w obsadzie jest Mario Casas zachwyciłam się jeszcze bardziej. Czekam na pierwszy rozdział!
Zapraszam do mnie na 24 rozdział "Jedyny potwór, jaki stoi w tym pomieszczeniu to Ty […]". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl