~2~
Stała nad przepaścią z zamkniętymi oczami. Wiatr bawił się jej kosmykami, otulając twarz na której widniały ślady łez. Jej serce z każdym dniem dostawało nową dawkę szpilek. Sama nie wiedziała ile jeszcze wytrzyma. Zacisnęła dłonie w pięści a nowa dawka łez spłynęła po jej twarzy.
-Chyba nie chcesz skoczyć?- usłyszała co spowodowało że natychmiast otworzyła oczy.
Spojrzała za siebie. Ujrzała wysoką postać. Po głosie rozpoznała że to mężczyzna.
-Jeśli nawet to co?- spytała odwracając się z powrotem w stronę przepaści.
-Musiałbym cię wtedy uratować- powiedział po czym ostrożnie zbliżył się do niej stając obok.
-Mnie nie da się uratować- wyszeptała ocierając łzy z policzków.
Chłopak spojrzał na nią. W świetle księżyca wyglądała jak anioł lub leśna nimfa. Dziewczyna czuła na sobie jego wzrok. Spojrzała na niego. Chłopak uśmiechnął się uroczo w jej stronę. Brunetka zmrużyła oczy po czym usiadła na trawie podkurczając nogi do siebie. Spojrzał na nią po czym zajął miejsce obok ciągle się jej przyglądając.
-Nie masz ciekawszych widoków- spytała poirytowana tym że blondyn ciągle na nią patrzy.
-Aktualnie nie- odpowiedział uśmiechając się
Brunetka spojrzała na niego. Jasne włosy i te dołeczki..
-Czy ja cię skądś nie znam?
-Tylko nie mów że jesteś moją fanką- zażartował
-Co? - spytała zdezorientowana
-Żartowałem. Poznaliśmy się na dzisiejszym bankiecie. Jestem Chris, brat Evy.
-Aaa faktycznie- odpowiedziała po czym swój wzrok skierowała na księżyc który dzisiejszej nocy był w pełni. Jego blask był tak silny że oświetlał wszystko wkoło.
Przymknęła oczy wdychając do płuc świeże i rześkie powietrze.
-Dlaczego powiedziałaś że ciebie nie da się uratować? - brunetka ponownie spojrzała na niego. Ich spojrzenia spotkały się. W jego tańczyło milion rozbawionych iskierek zaś w jej był tylko ból i cierpienie.
-Wiesz blondasie..ciekawość to pierwszy stopień do piekła a tam raczej nie chciałbyś trafić.
-Z taką kobietą poszedłbym nawet do piekła- zadziornie się uśmiechnął
-Mówisz to niewłaściwej osobie- dziewczyna skierowała wzrok z powrotem na księżyc. Blondyn nie mógł się jej oprzeć. Wziął swój aparat który miał zawieszony na szyi po czy zrobił jej zdjęcie.
-Co robisz? - spytała patrząc na niego lekko zdenerwowana.
-Zawsze uwieczniam to co piękne.- posłał jej uroczy uśmiech. W jego policzkach pojawiły się dwa urocze dołeczki. Wydawał się taki radosny i pełen życia. Brunetka nie mogła oderwać od niego wzroku. Był inny niż ci mężczyźni których znała do tej pory.
-Nie powinieneś włóczyć się tu sam, to bardzo niebezpieczne- powiedziała nie przestając patrzeć na niego
-I mówi to młoda kobieta, która sama włóczy się po nocach- szeroko się uśmiechnął
-Mi i tak wszystko jedno- wzruszyła ramionami.
-Jesteś straszną zagadką- wpatrywał się w jej oczy. Miał ochotę dotknąć jej, sprawdzić czy jest prawdziwa, lecz powstrzymał się. Nie chciał jej spłoszyć.
-Lepiej żebyś jej nie rozwiązywał- brunetka wstała
Blondyn również wstał.
-A co jeśli chce-zrobił krok w jej stronę. Dziewczyna speszyła się. Był tak blisko, za blisko.
-Nie wiesz co mówisz- odsunęła się- Lepiej trzymaj się ode mnie z daleka- powiedziała odwracając się na pięcie i odchodząc szybkim krokiem.
-Nie mam najmniejszego zamiaru piękna- powiedział już sam do siebie, wpatrując się w oddalającą postać dziewczyny.
***
Brunetka po ciuchu weszła tylnym wejściem na posesję willi. Za każdym razem kiedy wykradała się jej serce biło szybciej w strachu że ktoś ją przyłapie, co nie skończyło by się dobrze. Kiedy weszła na posesję obok niej od razu znalazły się trzy duże owczarki niemieckie. Merdały ogonami. Cataleya była jedyną osobą na które psy nie warczały. Dziewczyna z kieszeni wyjęła kilka smakołyków po czym dała je zwierzakom. Podeszła do uchylonego okna w piwnicy po czym weszła przez nie do środka. Rozejrzała się po pomieszczeniu czy nikogo nie ma po czym odetchnęła z ulgą. Po cichu weszła po schodach na górę. Na korytarzu nikogo nie było, w salonie na kanapie spało dwóch ochroniarzy, po ciuchu ich wyminęła wchodząc po szerokich schodach. Szybkim krokiem udała się do swojej sypialni mijając po drodze śpiących ochroniarzy na krzesłach. Otworzyła duże białe drzwi i delikatnie zamknęła je za sobą. Rzuciła się na duże łóżko. Leżąc na plecach myślała o blondynie. Przymknęła oczy, a w jej głowie od razu ukazał się obraz blondyna. Te jego oczy, uśmiech, dołeczki sprawiły że na jej twarzy zagościł uśmiech a w brzuchu poczuła coś dziwnego. Coś czego jeszcze nigdy nie czuła. Po raz pierwszy od dawna zasnęła z uśmiechem na twarzy.
***
Blondyn leżał na łóżku wpatrując się w zdjęcie które zrobił dzisiejszej nocy. Na jego ustach mimowolnie pojawił się uśmiech. Spodobała mu się. Była tajemnicza i trudno dostępna. Była jedną wielką zagadką którą miał ochotę rozwiązać. Przetarł dłonią zdjęcie po czym odłożył aparat na szafkę. Postanowił że rano wypyta siostrę o brunetkę.
***
-Panienko. Pan Carlos oczekuję panienki w jadalni- głos służącej obudził brunetkę.
Dziewczyna otworzyła oczy i spojrzała na kobietę średniego wzrostu.
-Dziękuję Mio, poinformuj go że zaraz zejdę- kobieta kiwnęła głową po czym wyszła zamykając duże białe drzwi. Przetarła dłonią twarz. Czuła że to nie będzie miłe spotkanie.
Wstała z łóżka pośpiesznie podchodząc do szafy, wiedziała że on nie lubi czekać. Wyciągnęła z niej fioletową sukienkę do kolan i czystą bieliznę. Udała się do łazienki robiąc szybko poranną toaletę.
Schodziła na dół ze strachem. Kiedy stanęła w jadalni zauważyła że siedzi przy stole ubrany w garnitur.
-Dzień dobry- powiedział mierząc ją wzrokiem
-Dzień dobry- odpowiedziała po czym zajęła miejsce naprzeciwko.
Upiła łyk kawy. Nie czuła głodu. Brunet wstał bez słowa i podszedł do niej. Stanął za jej plecami a jego ręce spoczęły na jej gołych ramionach. Przełknęła ślinę czekając na jego kolejny ruch. Czuła że jego ręce zbliżają się do jej szyi aż w końcu poczuła że jedną ręką ciągnie jej włosy odchylając głowę do tyłu. Zbliżył się do jej twarzy.
-Wyjeżdżam na tydzień. Masz być grzeczna rozumiesz- patrzył jej w oczy
-Tak- odpowiedziała cicho
-Cieszę się że się rozumiemy- puścił ją.
Brunetka oddychała ciężko, a jej dłonie zaczęły drżeć. Brunet zrobił krok w stronę wyjścia lecz, nagle odwrócił się uderzając ją w policzek. Dziewczyna nie spodziewała się tego i z siłą uderzenia upadła z krzesłem na podłogę.
-To tak na wszelki wypadek jakby przyszło ci do głowy gdzieś wyjść Skarbie- odwrócił się i odszedł zostawiając ją samą. Złapała się za piekące miejsce. Łzy napłynęły jej do oczu, po czym bezgłośnie spływały po jej policzkach.
-Nic panience nie jest? - obok niej pojawiła się Mia- ich służąca.
Brunetka spojrzała na nią po czym pokiwała przecząco głową. Powoli wstała z podłogi, ciągle trzymając się za bolące miejsce.
-Będę u siebie- poinformowała i wymijając kobietę szybkim krokiem ruszyła do swojej sypialni. Kiedy zamknęła drzwi osunęła się po nich i wybuchła płaczem.
Cdn..
Dziękuję za komentarze :* <3
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
OdpowiedzUsuńA juz na poważnie bo tamten to był żart ;), mega odcinek! Juz się nie mogłam doczekac, jak czytałam i faktycznie Chris się zakochał :) hah , jakos tak mi się ciepło zrobiło :) ojjj która by tak nie chciała? :)uroczo i słodko, jak wpatrywał się w Jej zdjęcie :):) a ten Carlos to niezły agent, trzyma Ją w zamknieciu jak niewolnice i do tego bije;/ biedaczka :( niech Christoph Ją ratuje jak rycerz na białym koniu w srebnej zbroi :) :* ja poprosze o jeszcze! uwielbiam to opowiadanie Kochana, czekam z niecierpliwością na nastepny odcinek :*
OdpowiedzUsuńMajstersztyk! Uwielbiam Twój styl pisania i tą lekkość. Chrisio się zauroczył :> Carlos dupek, ale tak cholernie seksowny [ehhh..kochamy takich dupków] . Oby się codziennie spotykali przez ten tydzień!! Czekam na następny, weny :*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 27 rozdział "Znowu ode mnie uciekasz?". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Kochana mega odcinek oby takich więcej widać Chris zakochany po same uszy oby to się szczęśliwe zakończyło czekam na kolejny odcinek a temu Carlosowi to na tym wyjezdzie niech sie coś stanie zdechnie pod płotem jak pies pluto
OdpowiedzUsuńsuper kochanna opwiadnie bardzo mi się podba twoje opwiadnie jest super i uwielbiam twoje opwiadnie czekam na następne opwiadnie buzki
OdpowiedzUsuńsuper jest twoje opwiadnie kochanna uwielbiam twoje powiadnia czytac czekam na następne opwiadnia buzaki
OdpowiedzUsuńchcę pisac jak Ty :( zazdroszczę Ci, to jest takie wciągające ! :D
OdpowiedzUsuńczekam na nowy :D
Zapraszam do mnie na 28 rozdział "Pozytywne myślenie.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
zapraszam do siebie na XXXI "Przecież już nie był jej"
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;]
Tadam, specjalnie coś małego dla Ciebie na świeta :* nowy odcinek na us5-i-moje-marzenia.onet.pl :* dawaj nowy!!!
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 29 rozdział "Bawi Cię to?". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
Hej, kochana ;*
OdpowiedzUsuńWybacz, że mnie tu znowu nie było. Jak widać, u mnie też nic nowego :(
Ale dziś postaram się dodać w końcu kolejny odcinek. Właśnie już szablon zmieniłam xD
Mam nadzieję, że spodoba Ci si e ;)
Przejdę do Twojego rozdziału...;
Nadal nie mogę uwierzyć, że to Twoje nowe opowiadanie...Ach, jak ja sie przyzwyczaiłam do Chrisa i Cassie. Cóż, wszystko, co dobre, kiedyś się kończy xD
Co za typek ;/ Bije ją... Skoro ją ''kocha'', to czemu to robi? A kto takich zrozumie. U mnie w opoiwiadaniu podobna sytuacja ;) Więc mamy swoich czarnych bohaterów xD Ale podoba mi się, to co opisujesz, bo chociaż coś się dzieje.
Chcę więcej ;)
xoxo ;*
XXXII. Żegnaj Aniele, opublikowano ;]
OdpowiedzUsuńzapraszam ! ;)
co za frajer, nie mam pytań!!!! Dobrze ze Chris jakimś cudem Znalazł sie nad ta przepaścią żeby ja uratować. A ten typosz niech nie wraca z tej podróży, myśli ze kim jest?
OdpowiedzUsuńAle dupek! Kibicuje z zaciśniętymi kciukami Chrisowi! Mam nadzieje, że uwolni ją z tej chorej niewoli!
OdpowiedzUsuńWrrrr, ale ten Carlos mnie drażni. Działa na mnie jak płachta na byka!
OdpowiedzUsuńTydzień na randkowanie z Chrisem, liczę, że on pokaże jej, że można żyć inaczej. Że mężczyzna powinien stawać w obronie kobiety, a nie traktować ja jak worek treningowy. Trzymam kciuki za ich kolejne spotkania :D
Pozdrawiam :*