~1~
„Everytime I try
To fly I fall
Without my wings
I feel so small„
Piękna sala, wypełniona samymi bogatymi i wpływowymi ludźmi. Ściany zdobione marmurem a na nich obrazy w złotych ramach. Bogactwo i luksus wypływały stąd drzwiami i oknami. Panie ubrane w drogie suknie przyozdobione diamentami, a panowie delektujący się alkoholem z najwyższej półki ubrani w najdroższe garnitury i smokingi. Wśród nich ona- delikatna, czysta i piękna, krucha a zarazem harda i uparta. Stała z sztucznym uśmiechem robiąc za ozdobę swojego narzeczonego. Nienawidziła swojego życia, które od ponad dwóch lat lat było czystym piekłem.
-Zaraz wrócę, nie ruszaj się stąd- zwrócił się do niej jej narzeczony. Brunetka pokiwała tylko głową na znak że przyjęła wiadomość. Stała rozglądając się po sali, w kącie przy jednym ze stolików zauważyła znajomą twarz. Bez zastanowienia ruszyła w tamtą stronę.
- Eva? Co ty tu robisz?- spytała siadając na krześle obok
-Hej kochana- przywitała ją blondynka ze swoim ślicznym uśmiechem, który sprawił że w jej policzkach pojawiły się dwa słodkie dołeczki- przyszłam bo zespół w którym jest mój brat ma tu występ – odpowiedziała wskazując na scenę przy oknie.
Brunetka spojrzała w tamtą stronę, jej wzrok spotkał się z wzrokiem wysokiego blondyna. Chłopak uroczo się do niej uśmiechnął, ukazując tym samym takie same dołeczki w policzkach jakie miała jej przyjaciółka. Odwzajemniła uśmiech po czym odwróciła się w stronę przyjaciółki która jak zahipnotyzowana patrzyła na scenę.
-To który ci się podoba?
-C...co?- blondynka wyrwała się z transu
-No na którego tak zawzięcie patrzysz?
-Aż tak widać- blondynka ściszyła głos
-Znam cię nie od dziś..więc?- spojrzała jej w oczy unosząc jedną brew ku górze
-Ten wysoki- blondynka oblała się rumieńcem
Brunetka ponownie spojrzała na scenę. - No ale ten blondyn czy brunet?
-Brunet!- oburzyła się- ten blondyn to mój brat
-Aaa..już się tak nie denerwuj- dziewczyna wytknęła jej język
-Ehh..lepiej powiedz mi co u ciebie?
Brunetka spuściła wzrok, wzruszając ramionami. - A co u mnie może być?- uśmiechnęła się gorzko- Jestem jak w klatce..Czuję się jak przedmiot którym można pomiatać i robić z nim co się chce- spojrzała blondynce w oczy.
Blondynka spojrzała na nią ze smutkiem. Znały się od 4 lat, pracowały ze sobą co zbliżyło je do siebie. Zaprzyjaźniły się od razu znajdując wspólny język mimo tego że dzieliła ich spora różnica wieku. Niestety od ponad dwóch lat wszystko się zmieniło.
-Współczuję ci kochana..wiesz że
-Tak wiem- brunetka przerwała jej uśmiechając się. Nie chciała roztrząsać tego wszystkiego tutaj, teraz. Obie wiedziały jak jest.
-Jak twój Romeo ma na imię- brunetka zmieniła temat
-Jeszcze nie mój- tym razem to ona wytknęła brunetce język- Jay.
-Jeszcze- powtórzyła brunetka po czym obie wybuchły śmiechem.
Ich śmiech przerwało wyraźne chrząknięcie, obie spojrzały w tamtą stronę. Przed nimi stała piątka chłopaków, tych samych którzy przed chwilą byli na scenie.
-Eva przedstawisz nam swojej śliczną koleżankę?- powiedział niski brunet z kolczykiem w wardze.
-Ależ oczywiście że przedstawię- blondynka wstała puszczając oczko do przyjaciółki- A więc drodzy panowie to jest Cataleya moja przyjaciółka, to dzięki niej pracuję gdzie pracuję- brunetka również wstała posyłając jej uśmiech. - A to moja droga jest Izzy, Jay, Richie, Vincent oraz mój brat Chris. Brunetka podała rękę każdemu z chłopaków. - Miło mi was poznać- wyszeptała delikatnie się uśmiechając.
-To nam jest miło- swoje trzy grosze dorzucił Izzy
Nagle Cataleya poczuła silny uścisk na ramieniu i szarpnięcie. Przed nią stał Carlos, z jego miny wyczytała że nie jest zadowolony.
-Miałaś się nie ruszać z miejsca- wysyczał
-Ale..-dziewczyna chciała coś powiedzieć lecz chłopak złapał ją za podbródek, zmuszając tym samym żeby spojrzała mu w oczy.
-Nie przerywaj mi! Skoro mówię że masz się nie ruszać to masz się nie ruszać, rozumiesz!- brunetka bała się. W jej oczach zbierały się łzy, a w gardle pojawiła się ogromna gula. -Spytałem czy rozumiesz!- brunet jeszcze bardziej ścisnął jej podbródek
-Tak- wyszeptała próbując nie wybuchnąć płaczem.
-To rób co mówię!- pchnął ją tak że wylądowała na krześle które stało obok.
Chłopcy stali w szoku, jeszcze nigdy nikt z nich nie widział żeby ktoś tak traktował kobietę. Kiedy brunetka wylądowała na krześle chcieli zareagować, lecz drogę przecięło im trzech ochroniarzy bruneta.
-Idziemy- rozkazał brunet
Dziewczyna spojrzała załzawionymi oczami na przyjaciółkę po czym ruszyła posłusznie za chłopakiem. Za nimi ruszyli ochroniarze.
-Co to miało być?- jako pierwszy odezwał się Izzy
Blondynka pokiwała tylko głową dając im do zrozumienia że nie będzie o tym rozmawiać po czym spojrzała smutnym wzrokiem na swoją przyjaciółkę.
***
Brunetka stała twardo przy narzeczonym sztucznie uśmiechając się do ludzi z którymi on rozmawiał. Powstrzymywała się by nie spojrzeć na przyjaciółkę, wiedziała że wtedy wybuchnie płaczem a to było jej teraz najmniej potrzebne, wiedziała że narobiłaby sobie tym kłopotów których i tak miała już wystarczająco.
Cały wieczór czuła że ktoś ją obserwuje, wiedziała że była to z pewnością Eva. Tak bardzo chciała teraz pobiec do niej i wypłakać się na jej ramieniu.
W końcu doczekała się końca tej całej szopki. Kiedy wychodziła w przejściu minęła się z bratem Evy. Chłopak słodko się do niej uśmiechnął patrząc jej w oczy. Cataleya odwzajemniła uśmiech po czym spuściła wzrok i ruszyła za narzeczonym do samochodu. Blondyn odprowadził ją wzrokiem po czym poczekał aż odjedzie.
-Cataleya- szepnął do siebie
-No stary, chodź zwijamy się już- obok niego pojawili się jego przyjaciele wraz z jego siostrą która przez cały wieczór siedziała smutna mówiąc nie wiele.
Kiedy byli już w domu blondynki który przez pewien czas miał być też domem chłopaków każdy rozszedł się do swojej sypialni. Blondyn ściągnął niewygodny smoking po czym udał się pod prysznic. Chłodne krople wody orzeźwiły go sprawiając tym samym że jego senność odeszła. Ubrał na siebie dres po czym usiadł na parapecie wpatrując się w widok za oknem. Spojrzał na półkę przy łóżku. Chwycił swój aparat i cicho wyszedł z pokoju. W korytarzu ubrał buty i wyszedł delikatnie zamykając drzwi za sobą.
Cdn.
Dziękuję za miłe komentarze :* <3
Moniś ty wiesz :***
Ohh ja wiem Kochana wiem :*;*;* uwielbiam już to opowiadanie :* zreszta sama to wiesz z rana ;) heh co za biedna dziewczyna :( straszne że można tak kobietę traktować... chociaż jak zobaczyłam jak wygląda Carlos.....coż, kawał drania z Niego ale jest rowniez z Niego mega przystojniak :D ale oczywiscie nikt nie dorównuje Chrisowi :) ba :D pięknie piszesz , i mogę i codziennie dodawać odcinek jeśli masz tak wzamian pisac :) wiesz ze czekam na rozwiniecie się opowiadania jak diabli!
OdpowiedzUsuńJuż po wstępie wiedziałam, że to będzie dobry odcinek. Nie pomyliłam się ani troche! Cudowne opisy (wiesz, że ich zazdroszcze...) no i Carlos. Taki dupek, ale jak Monika wyżej mega przystojniak. Czekam na dalsze odcinki. I te wymowne spojrzenia blondaska. Mrrr.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 25 rozdział "Nie odpuścisz prawda?". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
http://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
czytalam odcinek na wykladzie z kryminalistyki ale oczywiscie moj telefon zeswirowal i nie moglam skomentowac wczesniej ;x
OdpowiedzUsuńpodoba mi się ;) jest strasznie ciekawie ;D
Początek opowiadania a już zapowiada się wspaniale ;D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na 26 rozdział "Rozpieszczasz mnie.". Zapraszam do czytania i komentowania. Pozdrawiam Victoria G.
OdpowiedzUsuńhttp://i-will-be-your-star.blog.onet.pl
no to trochę sie spóźniłam ale juz nadrabiam zaległości! Co za palant z tego typa! No i widać ze Chris to przeżył, nie dziwie sie, jak można tak traktować dziewczynę? Mam nadzieje ze niedługo przejrzy na oczy i go zostawi... Buziaki!
OdpowiedzUsuńZ tego Carlosa kawał złamasa... Pan bogacz i myśli, że jest królem wszystkiego a tak naprawdę jedynym jego tronem może być kibel w łazience xd. Lecę po więcej! Pozdrawiam, Aria.
OdpowiedzUsuńhttp://neverforgetyoou.blog.pl/
Cześć,
OdpowiedzUsuńobiecałam więc jestem :D
Dupek z tego Carlosa, jak można tak traktować kobietę! Ktoś powinien porządnie mu przyłożyć. No, i na dodatek tchórz, ukryć się za ochroniarzami każdy głupi potrafi.
W ogóle odkąd zaczęłam prowadzić bloga tutaj na onecie, to nie dość, że dowiedziałam się o istnieniu takiego zespołu jak US5. To jeszcze ich polubiłam! Nie ukrywam, że dzięki Tobie Chris wręcz skradł moje serce <3
Pozdrawiam :*